Zielona rewolucja u bram
Transformacja energetyczna jest procesem wynikającym z postępu technologicznego. A ten podsuwa nam narzędzia produkcji i dystrybucji energii, które nie tylko są efektywniejsze ekonomicznie i środowiskowo, ale mogą zrewolucjonalizować system energetyczny. Jak każdy proces fundamentalnej zmiany systemu jest to proces trudny, zmieniający strukturę wielu sektorów gospodarki. Jak to jest z tą zieloną rewolucją w Polsce?

Zielona rewolucja jest kojarzona przede wszystkim z rozwojem alternatywnych źródeł energii, ale również ze zmianą podejścia do zarządzania systemem energii. W skrócie rewolucyjność polega na tym, że produkcja energii, która była zarezerwowana dla niewielu wyspecjalizowanych zakładów, opierających się na stosunkowo rzadko i trudno dostępnych paliwach kopalnych, zamienia się w aktywność dostępną dla wszystkich: z OZE mogą korzystać na własny użytek wszyscy – od wielkich koncernów po gospodarstwa domowe.

Efektami transformacji energetycznej jest m.in. wzrost efektywności energetycznej i wydatne zmiejszenie emisji szkodliwych dla środowiska gazów, w tym CO2. Ale to także koszta związane z instalacją nowych źródeł energii i innymi metodami zarządzania. Zmiany w systemie energetycznym wymagają też wielu zachęt, prawnych i finansowych, ze strony administracji, ale także zmiany świadomości, a jak wiadomo: zarządzanie zmianą to bardzo ciężki kawałek chleba.

W Unii Europejskiej obroty na rynku OZE w 2018 r. roku wyniosły 155 mld euro, a udział źródeł odnawialnych w miksie energetycznym będzie znacząco rosnąć. W Polsce możemy odnaleźć fundusze VC inwestujące w nowoczesną energetykę, jak PGE Ventures, ale to przede wszystkim innowacje mające usprawnić procesy w tradycyjnej energetyce. A zielona energetyka to wielka szansa biznesowa, nie tylko dla producentów infrastruktury, ale również dla startupów i sektora akademickiego, ponieważ OZE to branża bardzo chłonna na innowacje i wszelkie usprawnienia, zarówno pod kątem technologii, jak i IT, systemów zarządzania czy nowych modeli biznesowych.

Zielona energetyka to wielka szansa biznesowa, nie tylko dla producentów infrastruktury, ale również dla startupów i sektora akademickiego.

Do zielonej doliny krzemowej w Polsce daleko, jednak przy rosnącym zainteresowaniu zarówno dużego biznesu, jak i gospodarstw domowych i samorządów instalacjami OZE stosowanie rozwiązań pochodzących od startupów ma kolosalne wpływ na koszta wdrażania alternatywnych rozwiązań, nie mówiąc już o pieniądzach, jakie można zarobić. Tak samo szansa otwiera się przed sektorem akademickim: w Polsce funkcjonują różne programy, z których mogą korzystać zarówno ośrodki badawczo-rozwojowe (projekt Greenevo), dystrybuujące fundusze unijne programy operacyjne (regionalne, Infrastruktura i Środowisko, Innowacyjna Gospodarka), a także wsparcie z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz programów ramowych UE.

Stereotypy a rzeczywistość

Projektowanie rozwiązań to jedno, a ich wdrażanie to drugie. W obiegowej opinii Polacy nie należą do liderów we wdrażaniu „zielonych” rozwiązań energetycznych, a jak wygląda to w rzeczywistości?

Urząd Regulacji Energetyki podaje, że na koniec 2018 r. liczba instalacji OZE wynosiła 3017, z czego 1198 to urządzenia wykorzystujące siłę wiatrów, a 671 – energię słoneczną. Fotowoltaika to ogółem 22 proc. wszystkich instalacji OZE. Liderem w tym segmencie jest Śląsk, gdzie uruchomiono 155 urządzeń PV, a najmniej instalacji fotowoltaicznych znajdziemy w województwie opolskim: 16. Ogólna moc OZE w Polsce to ponad 8,5 GW, z czego 147 MW przypada na energię ze słońca. Przez pierwsze 3 miesiące 2019 r. moc oddanych instalacji OZE wzrosła o 1,5 proc., czyli tyle, ile przez cały 2018 r. W samym segmencie PV dynamika była blisko dziesięciokrotnie większa: moc instalacji wzrosła o blisko 20 MW, co daje ponad 13 proc. wzrostu w stosunku do 2018 r.

Przez pierwsze 3 miesiące 2019 r. moc oddanych instalacji OZE wzrosła o 1,5 proc., czyli tyle, ile przez cały 2018 r. W samym segmencie PV dynamika była blisko dziesięciokrotnie większa.

Oprócz wspomnianych gospodarstw domowych, biznesu i administracji jest jeszcze całe grono pozostałych organizacji, zainteresowanych m.in. obniżką kwot na rachunkach za prąd. Coraz śmielej w dziedzinie OZE poczynają sobie spółdzielnie mieszkaniowe, ale prawdziwym liderem wśród organizacji społecznych jest … Kościół Katolicki.

Pomoc Kościoła

Inwestycjom w czyste źródła energii sprzyja Papież. Ojciec Święty Franciszek wielokrotnie przypomina o konieczności zdecydowanego postawienia na odnawialne źródła energii, nazywając ten proces nieuniknionym. „Wiemy, że technologia oparta na spalaniu paliw kopalnych, powodujących duże zanieczyszczenie, przede wszystkim węgla i ropy naftowej, a w mniejszym stopniu gazu, powinna być stopniowo zastępowana innym źródłami” - czytamy w encyklice papieża Franciszka „Laudato si”.

Przykład daje sam Episkopat. W 2016 r. na dachu jego siedziby rozpoczęła się budowa instalacji 40 modułów fotowoltaicznych, każdy o mocy 260 kW. Cała energia zostanie wykorzystana na własne zapotrzebowanie siedziby głównej Episkopatu. Wykonująca instalację firma oszacowała jej możliwości na ok. 9500 kWh rocznie. Inwestycja została wykonana ze środków własnych.

Instalacja fotowoltaiczna zajmuje min. pół hektara terenu, a wiele parafii dysponuje zasobami ziemi, których klasa nie jest najwyższa, a mogłyby być wykorzystana właśnie do celów energetycznych. Zdarzają się też instalacje fotowoltaiczne na dachach kościołów. Nie do przecenienia jest rola edukacyjna i „trendsetterska” stawiania przez Kościół na zieloną energię, dzięki której instalacje OZE wydają się mieszkańcom bardziej dostępne i w zasięgu ekonomicznym. Już dzisiaj coraz bardziej popularne stają się farmy słoneczne, zakładane na nieużytkach rolnych czy glebach gorszej klasy, na obszarach zaczynających się od 1 ha. Gospodarstwa domowe mogą skorzystać również z dotacji w programie „Mój prąd”, gdzie dofinansowanie wynosi 5 tys. zł przy 15–20 tys. zł kosztów całkowitych instalacji, co wedle ekspertów ma szansę zwrócić się po ok. 12 latach. Przy czym cena infrastruktury z roku na rok spada, a jej żywotność rośnie.

Zadanie dla czempionów

Warunkiem udanej transformacji energetycznej jest jej powszechność. Na początku wspomniany został biznes, jako sektor będący kołem zamachowym zielonej rewolucji, z racji tego, że oprócz oszczędności może na tym procesie zarabiać. Duże spółki w Polsce uważane są za dinozaury zielonej rewolucji, które bardzo ślamazarnie podchodzą do kwestii transformacji energetycznej. Jednak prowadzą one rozliczne projekty związane z OZE, część po prawdzie z pobudek oszczędnościowych, a dla wielu jest to już biznesowa konieczność. Jako przykład można przytoczyć jednego z naszych narodowych czempionów: KGHM Polska Miedź zużywa każdego roku ponad 2,5 TWh energii. Tylko PKP pochłania więcej energii w skali całej Polski niż KGHM.

– Jednym z naszych celów strategicznych jest zapewnienie już w 2030 roku aż 50 proc. energii elektrycznej ze źródeł własnych, w tym oczywiście OZE. Współpraca, którą planujemy z PGE, pozwoli nam zrealizować jedno z najbardziej ambitnych zadań, jakie w ciągu nadchodzącej dekady staną przed KGHM Polska Miedź. Dołączając do światowych liderów w dziedzinie korzystania z OZE, zapewnimy efektywną kosztowo i przyjazną środowisku energię elektryczną napędzającą nasz biznes – mówi Marcin Chludziński, prezes zarządu KGHM.

Tak gruntownej transformacji lubińska spółka nie jest w stanie dokonać własnymi zasobami. Goście ostatniego Forum Ekonomicznego w Krynicy byli świadkami podpisania listu intencyjnego pomiędzy przedstawicielami KGHM i PGE ws. inwestycji fotowoltaicznych. W treści listu czytamy, że zostanie powołana spółka joint venture, która na terenach lubińskiego potentata górnictwa miedzi ma uruchamiać instalacje fotowoltaiczne, opierając się na technologii dostarczanej przez PGE. Te i inne metody współpracy są dla KGHM koniecznością, ponieważ klienci coraz częściej pytają o „zieloną miedź” i szczegóły procesu produkcyjnego na odcinku zasilania energią.

Łatwiej jest wdrożyć „zielone” rozwiązania średniej wielkości przedsiębiorstwom. Ciekawym przykładem jest tutaj spółka Hanplast, która jest producentem infrastruktury OZE, zasila fabrykę energią z alternatywnych źródeł, a zbudowana na dachu instalacja fotowoltaiczna jest jedną z większych w Europie. Dobrym wzorem dla startupów jest XTPL, spółka technologiczna prowadząca innowacyjne prace badawczo-rozwojowe w dziedzinie nanodruku, czyli technologii precyzyjnego drukowania metalicznych linii przewodzących. Jest ona stosowana w konstrukcji instalacji słonecznych. Spółka niedawno otworzyła biuro w USA w Dolinie Krzemowej, a jej założyciel Filip Granek zdobył w zeszłym roku tytuł „Przedsiębiorcy Roku” w konkursie organizowanym przez spółkę doradczą EY.

Zielona rewolucja wymaga powszechności, a ta wielu zachęt i promocji. Dostępność „zielonych źródeł” zwiększa się w Polsce w szybkim tempie, w samym programie „Mój prąd” jest zarezerwowanych dla gospodarstw domowych 1 mld zł. Strategie przejścia na mniej emisyjne źródła ogłaszają kolejni giganci polskiego biznesu, coraz większą popularnością cieszą się instalacje OZE wśród organizacji społecznych czy rolników, a jaskółki zmian widać również wśród MŚP. Świadomość, że zielona rewolucja się nam po prostu opłaca, jest coraz szersza, a plany na następną dekadę ambitne. Czy uda się je zrealizować i czy Polacy powszechnie zaczną podłączać się do instalacji produkujących energię np. ze słońca? Czas pokaże, niemniej podwaliny pod zieloną rewolucję mamy.

Zaufali nam

© 2020 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP