Żeby nie byli dłużej „Wyklęci”
Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, jako święto państwowe, obchodzimy od 2011 r.

Tadeusz M. Płużański


Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, jako święto państwowe, obchodzimy od 2011 r. Obchodzimy je głównie dzięki dwóm osobom – śp. prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu i śp. prezesowi Instytutu Pamięci Narodowej Januszowi Kurtyce. Obaj nie wrócili z obchodów 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

 

Pierwszy marca 1951 roku komunistyczne władze zamordowały w więzieniu mokotowskim w Warszawie członków IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Jego komendant płk Łukasz Ciepliński w grypsie z celi śmierci napisał: „Zrobili ze mnie zbrodniarza. Prawda jednak wkrótce zwycięży. Nad światem zapanuje idea Chrystusowa, Polska niepodległość – a człowiek pohańbioną godność ludzką – odzyska”. Ciepliński miał rację. Prawda i idea Chrystusowa zwyciężają. Bo Żołnierze Wyklęci, którzy do końca pozostali Niezłomni, wracają do świadomości Polaków. Szatański plan komunistów, aby zatrzeć po nich wszystkie ślady, wymazać ich z historii, nie powiódł się.

 

„MY CHCEMY POLSKI SUWERENNEJ”

Nie tylko w grypsie komendanta WiN – organizacji będącej bezpośrednim kontynuatorem czynu i idei Armii Krajowej - kluczowe jest przesłanie o Zmartwychwstaniu Polski i Jej wiernych żołnierzy. Tak samo brzmiały ostatnie słowa innych bohaterów Niepodległej, skazanych przez Sowietów i ich polskich kolaborantów. Słowa przekazywane rodzinom czy współwięźniom. Mówili, że umierają za wolną Polskę i za wiarę w Boga. W jednej z homilii ks. prał. Józef Maj z kościoła św. Katarzyny na warszawskim Służewie, gdzie komuna też wykopała zbiorowe doły śmierci dla ofiar swojego reżimu, mówił: “Ich niezłomność bardzo często była podyktowana nie tylko walką o niepodległość, ale także wiarą w Boga i wiernością Jego prawom”.

„My chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski – polskiej! (…) Tak jak walczyliśmy w lasach Wileńszczyzny czy na gruzach kochanej stolicy – Warszawy – z Niemcami, by świętej Ojczyźnie zerwać pęta niewoli, tak dziś do ostatniego legniemy, by wyrzucić precz z naszej Ojczyzny Sowietów. Święcie będziemy stać na straży wolności i suwerenności Polski i nie wyjdziemy dotąd z lasu, dopóki choć jeden Sowiet będzie deptał Polską Ziemię” - tak cel powojennej walki przedstawiał kpt. Władysław Łukasiuk „Młot”, dowódca 6. Brygady Wileńskiej AK, legenda Podlasia.

 

ZACHOWAŁA SIĘ JAK TRZEBA

„Dlatego więc piszę niniejszą petycję/ By sumą kar wszystkich – mnie tylko karano/ Bo choćby mi przyszło postradać me życie/ Tak wolę – niż żyć wciąż, a w sercu mieć ranę” – pisał w wierszu „Dla Pana Pułkownika Różańskiego” bohater KL Auschwitz rotmistrz Witold Pilecki (Mokotów, 14 maja 1947 r.). Rotmistrz Pilecki, maltretowany na Rakowieckiej, do końca pozostał wierny Polsce i Bogu. Za te ideały oddał życie 25 maja 1948 r., zamordowany sowieckim strzałem w tył głowy przez kata Mokotowa ubeka Piotra Śmietańskiego. Mój Ojciec – bliski współpracownik i kurier Witolda do gen. Andersa – nieprzypadkowo nazywał swojego dowódcę „świętym polskiego patriotyzmu”.

W Gdańsku ostatnim chwilom 17-letniej Danuty Siedzikówny z 5. Brygady Wileńskiej AK towarzyszył ks. Marian Prusak, ściągnięty przez ubeków z kościoła w Rumi. Dziś sanitariuszka „Inka” jest bohaterką młodzieży. Bo ona zachowała się jak trzeba – takie, ostatnie swoje słowa na tej ziemi kazała przekazać babci. My też zachowajmy się jak trzeba. Dziś taka postawa nic nie kosztuje.

 

POLACY” Z NKWD?

Łącznie z ogólnopolską organizacją WiN, w latach 1944 – 1956 o wolną Polskę walczyło ok. 200 tys. żołnierzy II Rzeczpospolitej w różnych formacjach niepodległościowego podziemia – głównie zbrojnego. Ponad 20 tys. Żołnierzy Niezłomnych zginęło z bronią w ręku. Kolejne setki tysięcy trafiały do katowni NKWD, UB, Informacji Wojskowej czy obozów pracy. Tych, którzy nie poddali się drugiemu, sowieckiemu okupantowi - dowódców i żołnierzy, kapłanów, działaczy politycznych, a także harcerzy i uczniów - czekały represje, wieloletnie wyroki i śmierć. Do 1955 roku spośród ponad 8 tys. orzeczonych kar śmierci wykonano ok. 4,5 tys.

To nie są ofiary wojny domowej – jak często do dziś się nam wmawia. Bo po 1945 roku żadnej wojny domowej nie było. Ona zakłada, że dwie strony konfliktu mają różne pomysły na Polskę, ale wspólny cel - Polskę właśnie. A tu mieliśmy nierówną walkę nielicznych w sumie niepodległościowców z potęgą sowieckiego imperium i służących mu polskich zdrajców. Polscy żołnierze walczyli przede wszystkim z funkcjonariuszami NKWD, którzy nie byli Polakami - naszymi braćmi, tylko wrogami i okupantami.

 

WARTOŚĆ WALKI

Dziś walczymy o to, aby w końcu przestali być Żołnierzami Wyklętymi, byśmy mogli ich nazywać już tylko Żoł- nierzami Niezłomnymi. Aby przywrócić im należne miejsce w świadomości następnych pokoleń. Aby mogli spoczywać otoczeni czcią żołnierzy antykomunistycznego podziemia, żołnierzy II konspiracji niepodległościowej. Przede wszystkim niepodległa Rzeczpospolita musi ich wydobyć ze wszystkich bezimiennych dołów śmierci na terenie całej Polski.

A dlaczego walczyli o Polskę? Dlaczego zostali przez komunę wyklęci? Bo idąc na wojnę – w większości we wrześniu 1939 r. - przysięgali na wierność Rzeczpospolitej. Wartości „Bóg, Honor, Ojczyzna” niezłomnie bronili do końca. Prof. Henryk Elzenberg napisał: „Wartość walki tkwi nie w szansach zwycięstwa sprawy, w imię której się ją podjęło, ale w wielkości tej sprawy”.

Zaufali nam

© 2019 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP