Zawsze może być gorzej
Garaż, a konkretnie jego okno, okazało się pułapką dla złodzieja z Rudnika (pow. myślenicki), który chciał włamać się do jednorodzinnego domu. Złodziej (jak się potem okazało – podchmielony), rozbił szybę w oknie garażu i wszedł do środka. Niedługo cieszył się sukcesem, bo okazało się, że z garażu nie ma wyjścia, a okno od wewnątrz jest nie do sforsowania. Co zatem zrobił łebski 51-latek? Może zadzwonił po kumpla, żeby mu pomógł? Nie. No, to może chociaż po żonę? Skąd. Zadzwonił od razu na komisariat i poprosił policjantów o pomoc w opuszczeniu lokalu. Ci przyjechali, wyciągnęli z garażu, ale wciągnęli do aresztu.
Garaż, a konkretnie jego okno, okazało się pułapką dla złodzieja z Rudnika (pow. myślenicki), który chciał włamać się do jednorodzinnego domu. Złodziej (jak się potem okazało – podchmielony), rozbił szybę w oknie garażu i wszedł do środka. Niedługo cieszył się sukcesem, bo okazało się, że z garażu nie ma wyjścia, a okno od wewnątrz jest nie do sforsowania. Co zatem zrobił łebski 51-latek? Może zadzwonił po kumpla, żeby mu pomógł? Nie. No, to może chociaż po żonę? Skąd. Zadzwonił od razu na komisariat i poprosił policjantów o pomoc w opuszczeniu lokalu. Ci przyjechali, wyciągnęli z garażu, ale wciągnęli do aresztu.   12-letni mieszkaniec gminy Krotoszyn (woj. wielkopolskie) zaskoczył pracowników przedszkola, do którego przybył w celu odebrania 5-letniego brata. Pod budynek przyjechał bowiem samochodem. Dyrektorka nie wydała mu brata i wezwała policjantów. Ci, po przybyciu na miejscu zastali jedynie zaparkowanego Opla Corsę. Okazało się, że pod nieobecność rodziców, 12-latek zabrał kluczyki od samochodu i postanowił pojechać po brata. Ale to ojciec został ukarany mandatem w wysokości 300 zł. Za co? I tu pojawia się uwielbiany przez nas policyjny żargon: - Za dopuszczenie do kierowania na drodze publicznej osoby nie posiadającej wymaganych uprawnień.   53-letnia mieszkanka gminy Michów (woj. lubelskie) trudniła się produkcją nielegalnych papierosów. Wykorzystywała do tego tytoń pochodzący z przemytu i maszynkę do… robienia makaronu (ale chyba nie „świderków”?!). Paczkę fajek domowej roboty sprzedawała znajomym. Na terenie posesji policjanci znaleźli ponad 40 kilogramów nielegalnego tytoniu, sprzęt służący do jego rozdrabniania i nabijania oraz 40 paczek wyprodukowanych papierosów. Kobieta przyznała się, że produkuje papierosy i sprzedaje je znajomym po 3 (!) złote za paczkę.   Na terenie gminy Wilczęta (woj. warmińsko- mazurskie) 47-letni Mieczysław D. zatrzymywał pojazdy na tzw. „stopa”. Jak się okazało, wolne miejsce znalazł w prywatnym aucie dzielnicowego z posterunku policji w Wilczętach. Funkcjonariusz zatrzymał się, bo skojarzył autostopowicza ze zdjęć, które często przegląda w komisariacie. Dzielnicowy postanowił „podwieźć” pana Mieczysława, który od kilku dni ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości. Nie do domu jednak, tylko do zakładu karnego. Mężczyzna poszukiwany był bowiem przez Sąd Rejonowy w Braniewie w związku z wyrokiem: 1,5 roku pozbawienia wolności za znęcanie się nad rodziną.   Źródła: www.krakow.gazeta.pl; www. braniewo.com.pl; www.lubartow.nasze-miasto.pl; www.epoznan.pl

Zaufali nam

© 2020 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP