Wszystkie zalety chrześcijaństwa i alkoholu i żadnej z ich wad – kilka lektur do smakowania
Smakujemy m.in: „Bracia Karamazow”, „Siedem filarów mądrości”, „Nowy Wspaniały Świat” czy „Droga donikąd”

Fiodor Dostojewski – „Bracia Karamazow” (1880)

Ostatnie dzieło wielkiego Rosjanina stanowiące wiwisekcję jego duszy i poglądów. Rozszczepił je i obdarzył nimi trzech braci o odmiennych temperamentach. Najmłodszy, Aleksy, to mnich i uosobienie dobra, religijności, altruizmu, ale i on przeżywa załamanie wiary. Iwan, średni, jako chłodny racjonalistyczny ateista jest przeciwieństwem młodszego brata. Te sprzeczności od zawsze tkwiły głęboko w Dostojewskim. Najstarszy brat, syn innej matki, Dymitr – to duch niespokojny, któremu brak samodyscypliny, targany namiętnościami, co w efekcie prowadzi go do niesłusznego oskarżenia o ojcobójstwo i skazanie na katorgę. Moralno-mistyczno-filozoficzna powieść-traktat religijny doceniony przez tuzy takie jak Freud czy Einstein za jedno z najwybitniejszych dzieł światowej literatury. Zwłaszcza ciągnące się przez wiele rozdziałów mowy prokuratora i adwokata, a także rozdział o Wielkim Inkwizytorze czy diabeł nawiedzający Iwana wywołują bezsprzeczny podziw.

Francis Scott Fitzgerald – „Wielki Gatsby” (1925)

Z pozoru melodramat, powieść skrywa jednak o wiele więcej. Nowy Jork szalonych lat 20. pulsujących w rytmie jazzu ugina się pod ciężarem prohibicji.Pełno też tutaj gangsterów i wątpliwych moralnie milionerów, a cała akcja toczy się w przeddzień Wielkiego Kryzysu. Nad bohaterami także wisi katastrofa skryta w dżungli intryg, póz i masek, w głąb której czytelnika prowadzi narrator, sąsiad Jamesa Gatza vel Jaya Gatsby'ego, tajemniczego właściciela fortuny o szemranej proweniencji. W powieści powraca lejtmotyw twórczości Fitzgeralda, czyli fascynacja życiem bogaczy–pasożytów. Z drugiej strony mamy prostego chłopaka z prowincji pragnącego do nich należeć, zakochanego w próżnej i wygodnickiej dziewczynie, która nie jest zdolna do namiętnej miłości. Nic tutaj nie wydaje się rzeczywiste, wszystko jest ułudą, dwuznacznością, zależną od perspektywy – króluje relatywizm.

Thomas E. Lawrence – „Siedem filarów mądrości” (1926)

Zbeletryzowane wspomnienia brytyjskiego oficera z rebelii arabskiej przeciwko Turkom podczas I wojny światowej. Czytając je, trudno się dziwić, że Wielka Brytania – mając takich wojskowych i agentów – opanowała znaczną część kuli ziemskiej. I nie idzie tu o chłodny pragmatyzm, z którego słyną synowie Albionu, lecz o historię indywidualisty i jego idealistycznego poszukiwania własnej tożsamości. Otoczony zewsząd przez pustynię i plemiona arabskie, zaskarbia sobie ich szacunek i miłość poprzez heroiczne dokonania na polu walki. Jako żołnierz, zmuszany jest do realizowania sprzecznych celów i wybierania pomiędzy oddaniem dla korony a własnym sumieniem. Czyni go to zawieszonym pomiędzy Biblią a Koranem, przez co jego dusza cierpi katusze. Warto sięgnąć także po epicką, oscarową ekranizację „Lawrenca z Arabii”.

Aldous Huxley – „Nowy Wspaniały Świat” (1932)

Wizjonerska antyutopia, której akcja rozgrywa się w Republice Świata 632 roku Ery Forda. Społeczeństwo podzielone jest na zamknięte kasty: alfa, beta, gamma, delta, epsilon. Najniższa składa się po prostu z identycznych klonów– analfabetów, zaś fordianie z najwyższej mogą nawet obcować z zakazaną dla innych literaturą piękną. Służy to zbudowaniu obrazu idealnego totalitarnegoświata – zaprogramowanego raju na ziemi. W odróżnieniu od innych antyutopii, huxleyowska wizja postrzega seks nie jako intymne zbliżenie dwojga ludzi służące głównie reprodukcji (ta bowiem odbywa sztucznie, w probówkach), ale jako środek mechanicznie zaspokajający popęd podczas zbiorowych seansów – orgii-porgii, gdzie każdy ma prawo do każdego, a miłość i uczucia nie istnieją. Istnieje też soma, narkotyk, który jeden z bohaterów opisuje jako wszystkie zalety chrześcijaństwa i alkoholu i żadnej z ich wad, wywołujący euforię, halucynacje albo wyciszający emocje, bowiem kiedy jednostka czuje, wspólnota szwankuje. Szczęście jest tam powszechne, do czasu aż następuje konfrontacja z istotą człowieczeństwa...

Józef Mackiewicz – „Droga donikąd” (1955)

Wszystko w tej powieści jest prawdą, bo jedynie ona, wedle autora, jest ciekawa – Poza powieściowymi osobami wszystko jest autentyczne w tej relacji. Poprzez pryzmat losów Pawła, przedwojennego dziennikarza, opisany jest proces powstania homo sovieticusa, co bohater obserwuje w powszednich sytuacjach wśród wszystkich warstw ludności zamieszkującej północne Kresy i Wilno w latach 1940–41. Tak rodzi się strach, a umiera wolność. Wszystko dzieje się stopniowo i na chłodno, postępuje moralny rozkład jednostki, przekształcający człowieka w marionetkę, zaczadzoną złowieszczą ideologią. Tytuł książki stanowi ocenę sowieckiej okupacji, której modus operandi polegał na arcymistrzowskiej manipulacji oraz wpajaniu pogardy dla wszystkiego, za czym normalny człowiek zwykł tęsknić

.Giuseppe Tomasi di Lampedusa – „Lampart” (1958)

Wydana rok po śmierci jedyna powieść będąca erupcją literackiego talentu autora. Wyróżnia go subtelność konstrukcji, elegancja języka, zmysłowość oraz posągowa siła wyrazu w czasach pogrążonych w mrokach ideologicznego pisarstwa. Autor to arystokrata par excellence, książę Lampedusy, potomek cesarza bizantyńskiego Tyberiusza, zaś tytułowy Lampart to książę Fabrizio Salina, głowa rodu, zapalony matematyk i astronom, który ze stoickim spokojem spogląda na odchodzący w niepamięć świat arystokracji. Pierwowzorem bohatera był pradziad autora, a treść powieści przepleciona jest wspomnieniami rodzinnymi i nostalgiczną tęsknotą człowieka bezradnego, stojącego w obliczu nieuchronnych przemian, które ostatecznie niewiele wnoszą, nie licząc sfery symboli. Jeśli chcemy, aby wszystko pozostało tak, jak jest, wszystko musi się zmienić., rzecze siostrzeniec księcia Saliny i zwolennik Garibaldiego. Arystokratyczne "dlaczego?" zastępuje plebejskie "jak?". Zmiana sztandarów nie jest jednak w stanie usunąć odwiecznych podziałów na słabych i silnych, biednych i bogatych.

Stanisław Lem – „Cyberiada” (1965)

Zabawne perypetie dwójki wybitnych konstruktorów, przyjaciół, a zarazem rywali – Trurla i Klapaucjusza, żyjących w świecie na kształt robocie go średniowiecza. Nie jest to książka do łyknięcia „na raz”, bo może odbić się czkawką z uwagi na potop neologizmów, jakie serwuje czytelnikowi autor, opisujący pod płaszczykiem przezabawnych bajeczek naturę zła i problemów trawiących ludzkość od zarania dziejów. Dlatego szczególnie jako polscy czytelnicy, powinniśmy cieszyć się tym dziełem i smakować je powoli, niczym dobry trunek, bo trudno pojąć jak „obcy” „wyznawcy” Lema są sobie w stanie poradzić z Potworykami i Okrucyuszami.

Richard Feynman – „«Pan raczy żartować, panie Feynman!». Przypadki ciekawego człowieka” (1985)

Fizyk i noblista w anegdotycznych wspomnieniach o życiu towarzyskim okazuje się zupełnie nie w stylu typowego „nerda” czy „geeka”, lecz opisany jest z przymrużeniem oka i znaczną dawką pozytywnego humoru oraz (ostrzegam!), tylko nieco skomplikowanych zjawiskach fizycznych. W końcu mówi to gość, który maczał palce w pracach nad bombą atomową. Pełno tu przemyśleń błyskotliwego, kreatywnego dziecka, studenta, a w końcu naukowca na temat otaczającej nas rzeczywistości, którą rządzi fizyka. Wyjaśnia takie zjawiska jak fale radiowe, otwieranie sejfów, hipnoza, podrywanie dziewczyn, bary topless, wrażliwość węchu i wiele więcej. Niewątpliwie warto, nawet pomimo złych wspomnień związanych z fizyką w szkole.

Amor Towles – „Dżentelmen w Moskwie” (2016)

Nostalgia za Rosją sprzed rewolucji bolszewickiej w sposób cudownie satysfakcjonujący wyrażona w osobie hrabiego Aleksandra Rostowa, człowieka serdecznego, szlachetnego, mądrego i honorowego, ceniącego ponad wszystko dobry smak, ale bez wielkopańskiego zadęcia. Zostaje on skazany wyrokiem rewolucyjnego sądu za wiersz, którego zresztą nie napisał, na dożywotni zakaz opuszczania moskiewskiego hotelu Metropol. Tutaj, pomimo trudnego położenia, potrafi zorganizować sobie czas, znaleźć wyjście z wielu trudnych sytuacji i zjednać rzeszę oddanych przyjaciół: kucharza, lokaja, aktorki, małej dziewczynki, przy czym wszystko to robi to ujmująco. Uczynienie z niewoli enklawy wolności widocznej w rzeczach z pozoru błahych, takich jak choćby wierność codziennym rytuałom kulinarnym, to dopiero sztuka, wszakże: Jeśli człowiek nie jest panem swojego losu, to z pewnością stanie się jego sługą.

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP