Wróżenie z fusów i najważniejszy pierwszy krok
Gromadziliśmy się przed telewizorami z wypiekami na twarzach. Był początek czerwca 2002. Reprezentacja Polski miała zagrać na Mundialu po raz pierwszy od 16 lat.

Po raz pierwszy w trakcie życia większości z nas. „Do boju Polsko!” szybko zmieniliśmy na „Nic się nie stało”. Ten sam zestaw pieśni sprawdził się też 4 lata później. Teraz mamy naiwną wiarę, że będzie inaczej. Dorobiliśmy się też kilku nowych pieśni. Marzymy, żeby ktoś raz po raz krzyczał w Rosji „Lewandowski, gol dla Polski!”. I żeby nie był to wyłącznie Krzysztof Krawczyk. Jakie są na to szanse? Spytaliśmy tych, którzy atmosferę reprezentacyjnych spotkań i ciężar gry w biało-czerwonych barwach znają jak nikt inni: byłych selekcjonerów naszej kadry – Waldemara Fornalika, Jerzego Engela, Andrzeja Strejlaua i Jacka Gmocha.

Jak reprezentacja Polska poradzi sobie na Mundialu w Rosji?

Jacek Gmoch: Przewidywanie w tej chwili, czy wyjdziemy z grupy, to wróżenie z fusów. Jeżeli podstawowi zawodnicy nie będą mogli wyjść na pierwszy mecz, to zaczną się problemy. W takiej sytuacji są zresztą też inne reprezentacje budowane wokół jednej czy dwóch osobowości. Nie mamy jeszcze wystarczającej głębi składu. Każda zmiana personalna ma wpływ na postawę drużyny. I tak Nawałka robi cuda, bo przywraca wiarę wielu zawodnikom, że mogą pomóc reprezentacji. Jeśli jednak ze składu wypadnie nasz kapitan, Robert Lewandowski, to będą kłopoty.

Waldemar Fornalik: Trzeba to traktować etapowo. Pierwszym celem jest wyjście z grupy. Jeżeli to się uda, to dopiero można myśleć o czymś więcej. Rozgrywki wtedy robią się specyficzne, bardzo dużo zależy od tego, na kogo się trafi, jaki będzie układ gier. Jeśli w 1/8 finału nie trafimy na przeciwnika z najwyższej półki, to myślę, że śmiało możemy iść jeszcze dalej.

Andrzeja Strejlau: Lata doświadczenia nauczyły mnie, żeby przed turniejem nigdy nie angażować się w takie dywagacje. Najważniejsze będzie pierwsze spotkanie, dobre rozpoczęcie turnieju i o tym powinna myśleć reprezentacja. Od tego może zależeć wszystko. Nie ma na razie sensu przewidywać co stanie się potem.

Jacek Gmoch: Musimy skupić się na pierwszym spotkaniu z Senegalem, traktować go jak mecz o mistrzostwo świata. Nic więcej nie powinno nas interesować. Potem będziemy myśleć o tym, co dalej. Przypuszczam, że selekcjoner będzie wbijał to zawodnikom do głowy.

Jerzy Engel: Moim zdaniem mamy wszelkie szanse, żeby dobrze zaprezentować się na tym Mundialu. Przede wszystkim dlatego, że mamy już zawodników doświadczonych, jeśli chodzi o udział w dużych imprezach i spotkaniach na najwyższym poziomie, także w rozgrywkach klubowych. W składzie są gwiazdy, wokół których można ten zespół układać.

TU NIE MA JUŻ SŁABYCH DRUŻYN, czyli czy losowanie naprawdę było udane?

Jerzy Engel: Trzeba wziąć pod uwagę dwie rzeczy. Po pierwsze, na mistrzostwach świata nie ma już słabych drużyn. To olbrzymie wyzwanie dla wszystkich. Na szczęście, nie ma też jednak w naszej grupie żadnej drużyny, która byłaby wymieniana w gronie faworytów tej imprezy, więc śmiało można powiedzieć, że losowanie było dobre.

Waldemar Fornalik: Pierwszy odbiór był taki, że losowanie było dla nas bardzo dobre. Po jakimś czasie zreflektowano się i uznano, że to wcale nie jest taka łatwa grupa. Samo to, że każda drużyna jest z innego kontynentu, prezentuje odmienny sposób gry. Trzeba podejść do tych rywali z dużym szacunkiem. Wierzę jednak w to, że z każdym z nich możemy wygrać.

Jacek Gmoch: Tu nie ma już słabych drużyn. Senegal, z którym zagramy pierwsze spotkanie, jest bardzo trudnym rywalem. Ci piłkarze mają bardzo dobre wykształcenie piłkarskie zdobyte w akademiach czołowych, europejskich klubów i nie można im zarzucić, że czegoś nie potrafią. Do tego, te afrykańskie drużyny, świetnie mobilizują się na pierwsze spotkanie turnieju. Potem zdarza im się osłabnąć, ale na początku są bardzo mocni. Trening mentalny odegra tu kluczowe znacznie i może nas uratować. Rezerwy są bowiem w człowieku i to właśnie je trzeba wydobyć przy okazji takich wyzwań. W każdej dziedzinie sportowej, jak i w życiu, to teraz najważniejsze. Moim zdaniem, do końca meczu z Senegalem, w ogóle nie powinniśmy myśleć o meczach z żadnymi innymi zespołami. I tak według mnie postępuje Adam Nawałka.

Andrzeja Strejlau: Czasy się zmieniają, razem z nimi formuła turnieju. To już nie mistrzostwa świata na których było 16 niekwestionowanie najlepszych reprezentacji. Niedługo piłkarskie władze doprowadzą do tego, że na turniej będzie mogła pojechać każda reprezentacja. Nie da się oceniać potencjału drużyn, których praktycznie nie mieliśmy jeszcze okazji oglądać. Ich prawdziwy potencjał poznamy dopiero w Rosji. Powinny być jakieś eliminacje, żeby nie zmuszać najlepszych piłkarzy do gry w nieistotnych meczach ze słabymi rywalami.

ŚWIAT POSZEDŁ DO PRZODU, czyli co ma reprezentacja Nawałki, czego brakowało kadrom naszych ekspertów.

Jerzy Engel: Obecna drużyna ma przede wszystkim wielkie gwiazdy światowego formatu, których brakowało w mojej kadrze. Miałem zespół złożony z zawodników o podobnej klasie, nie było tam wielkich nazwisk. Opieraliśmy całą swoją grę na zespołowości, a Adam Nawałka ma drużynę, która jest oparta na gwiazdach. To kolosalna różnica..

Waldemar Fornalik: Można by dyskutować o tym godzinami, nie chodzi tu jedynie o sferę piłkarską. Podobieństwa są przede wszystkim personalne, z tym, że u mnie Ci zawodnicy dopiero wchodzili do reprezentacji, łapali pierwsze oficjalne występy w kadrze. Przewagą tej obecnej reprezentacji jest na pewno doświadczenie, to może być kluczowy element w walce o wyjście z grupy.

Jerzy Engel: Ta impreza to zresztą kolejna szansa na wypromowanie się naszych piłkarzy, którzy mogą trafić do jeszcze większych klubów. Według mnie na atrakcyjne oferty, w razie udanych występów, będą mogli liczyć Kamil Grosicki czy Piotr Zieliński

Jacek Gmoch: W moim przypadku nie ma możliwości, żeby obiektywnie porównywać te dwie drużyny. Świat poszedł tak do przodu, że realia są już zupełnie inne.

Andrzeja Strejlau: Nigdy nie próbowałbym nawet porównywać reprezentacji, którą prowadziłem, z tą obecną. To były całkowicie różne piłkarskie epoki. Jak zestawiać ze sobą całe drużyny czy poszczególnych zawodników, w sytuacji, gdy możliwości na rozwój, zmianę klubu, trenowanie, używanie odpowiedniego sprzętu są całkowicie inne? Dochodzimy do absurdów w postaci wyborów najlepszego zawodnika wszechczasów, 50-lecia, 20-lecia. Dla przykładu - praktycznie nikt nie ma prawa pamiętać już jak grał chociażby Ernest Wilmowski. Jak więc można kogokolwiek z nim zestawiać i próbować wyłaniać polskiego piłkarza wszechczasów? To nie ma żadnego sensu.

CHAOS, LOGISTYKA I MARZENIA, czyli czemu nie zostaliście mistrzami świata?

Waldemar Fornalik: Do awansu na Mundial zabrakło nam doświadczenia. Wielu z tych zawodników po raz pierwszy, pod moją wodzą, zagrało w eliminacjach mistrzostw świata. Po trzech spotkaniach na Euro musieli nabierać reprezentacyjnego doświadczenia w meczach o stawkę – Grzesiek Krychowiak, Arek Milik, Kamil Grosicki, Kamil Glik, było ich wielu. To doświadczenie później zaczęło procentować.

Jerzy Engel: Przyczyn było wiele. Po pierwsze wielu zawodników było mocno wyeksploatowanych w klubach i zabrakło czasu na odpoczynek i odpowiednie przygotowanie ich do turnieju. Zabrakło nam gwiazd. Okazało się, że drużyny które trafiliśmy, a szczególnie Korea, której nie uważaliśmy za porządny zespół, robiły furorę na tych mistrzostwach. Osiągnęliśmy wynik na miarę możliwości tej drużyny, dokładnie na tyle było nas wtedy stać.

Andrzeja Strejlau: Nam zabrakło wielu rzeczy, przede wszystkim logistyki. Za moich czasów zdarzało się, że nie mieliśmy nawet w czym grać 22 maja 1993 roku, o godzinie 22, przed spotkaniem z Anglią doszywaliśmy orzełki na koszulki Hamburgera SV, żeby w ogóle móc wyjść na boisko. Chaos. Warunki do pracy były całkowicie inne i trzeba było martwić się o takie rzeczy. Teraz nasza reprezentacja na szczęście może się skupić wyłącznie na futbolu.

Jacek Gmoch: Moja kadra osiągnęła świetny wynik, niczego nam nie zabrakło. Marzyliśmy o mistrzostwie, ale jak można żyć bez marzeń? Zrobiliśmy wszystko, a nawet więcej niż wszystko.5. miejsce na mistrzostwach świata w 1978 roku to był olbrzymi sukces i życzę wszystkim moim następcom, żeby takie rzeczy na kolejnych Mundialach im się udawały.

Redakcja magazynu „Koncept” dołącza się do tych życzeń.


Waldemar Fornalik (ur. 11 kwietnia 1963), selekcjonerem reprezentacji Polski był w latach 2012-2013. Prowadził ją w eliminacjach do mistrzostw świata w Brazylii. Biało-czerwoni rozgrywki grupowe zakończyli na 4. Miejscu, ustępując Anglii, Ukrainie i Czarnogórze. Na Mundial nie pojechali.

Jerzy Engel (ur. 6 października 1952), selekcjonerem reprezentacji Polski był w latach 2000-2002. Awanasował z nią na mistrzostwa świata w Korei Pd. i Japonii. Biało-czerwoni zakończyli turniej na 4. miejscu w grupie D, za Koreą Pd., Stanami Zjednoczonymi i Portugalią

Andrzej Strejlau (ur. 19 lutego 1940), reprezentację Polski prowadził w latach 1989-1993, wcześniej wielokrotnie pełnił w niej rolę asystenta, będąc m.in. członkiem sztabu Kazimierza Górskiego z 1974 roku (brązowy medal na MŚ w RFN). Jako selekcjoner pierwszej reprezentacji nie zdołał awansować na MŚ we Włoszech w 1990 roku i USA w 1994.

Jacek Gmoch (ur. 13 stycznia 1939) reprezentację Polski prowadził w latach 1976–1978, wcześniej pełnił w niej rolę asystenta, będąc członkiem sztabu Kazimierza Górskiego z 1974 roku. Jako selekcjoner pierwszej reprezentacji awansował na mistrzostwa świata w Argentynie w 1978 roku i wywalczył na nich 5. miejsce.


Wszystkie fragmenty użyte w tekście pochodzą z indywidualnych wywiadów autora z selekcjonerami.

Filip Cieśliński - dziennikarz Faktu


Zaufali nam

© 2019 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP