Wreszcie wakacje
​Jakiś czas temu włoskie media obiegła szokująca wiadomość – po ponad sześćdziesięciu latach od nadania pocztówka wysłana z Bergamasco dotarła do położonej o niecałe dwieście kilometrów dalej Aosty

Jakiś czas temu włoskie media obiegła szokująca wiadomość – po ponad sześćdziesięciu latach od nadania pocztówka wysłana z Bergamasco dotarła do położonej o niecałe dwieście kilometrów dalej Aosty. Umieszczony na karcie stempel pocztowy nosi datę 14 września 1955 roku. Szczęśliwa adresatka odebrała przesyłkę 8 czerwca bieżącego roku. Nie wiadomo, czy osiemdziesię­ciotrzyletnia kobieta była wzruszona czy raczej zażenowana, natomiast z tego wydarzenia możemy wyciągnąć kilka optymistycznych wniosków. Ot, choćby ten, że powszechnie wyśmiewana termi­nowość nadwiślańskich listonoszy wcale nie odbiega od europejskich standardów. Ale tym razem znacznie ciekawsze będzie spostrzeżenie, że wiadomości z przeszłości mogą dotrzeć do nas w naj­mniej spodziewanym momencie.

Doskonale widać to również w obec­nym wydaniu naszego magazynu, w którym zajęliśmy się między innymi odradzającym się ruchem polskich korporacji akademickich. To organizacje o długiej tradycji, która została zagubio­na w latach komunizmu, a dziś powraca w nowej odsłonie. Z pewnością jest to temat, który dla żaków powinien być interesującym zagadnieniem, szczegól­nie w wakacje.

A gdy już przetrawicie temat korpo­racji, możecie zajrzeć też do naszego tekstu poświęconego nocnym targom jedzeniowym. To z pewnością o wiele smaczniejsza – a często też zdrowsza – odpowiedź na znane wszystkim impre­zowiczom pytanie o najbliższą otwartą restaurację. A sama idea takiego sposo­bu sprzedawania jedzenia (i spędzania wolnego czasu zarazem) przyszła do nas z Azji, w której podobne inicjatywy cieszą się niezwykłą popularnością. Co zresztą mogliście zobaczyć dwa miesią­ce temu w opublikowanym na naszych łamach fotoreportażu z Tajlandii.

A skoro wracamy już do poprzednich wydań „Konceptu”, z przykrością musimy stwierdzić, że nie spełniło się marzenie Kamila Grosickiego o strzeleniu gola życia na mundialu. Jednak zdaję sobie sprawę, że wracanie do żenującego występu pol­skiej reprezentacji na tej najważniejszej piłkarskiej imprezie świata powinno być karalne, to w końcu jedna z tych rzeczy, o których jak najszybciej chcielibyśmy zapomnieć. Jednak z drugiej strony mi­strzostwa świata w Rosji to temat, którym jeszcze trochę będziemy żyli. Dlatego w tym numerze postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej działalności tych, dla których zawodowy sport nie jest powodem emocji, lecz chłodnej kalkulacji – chodzi oczywi­ście o analityków, których zdaniem Polska powinna wyjść z grupy, a Niemcy zagrać w finale mundialu. Cóż, jak widać życie bywa zaskakujące.

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP