Watahy ignorantów
Najbardziej zaskakująca potrafi być własna ignorancja. Wydawało mi się, że o polskiej literaturze co nieco wiem. Nie wiem, czy to niezdrowa dieta sprawiła, że zapomniałem, czy też faktycznie o facecie nigdy wcześniej nie słyszałem, ale ostatnio wpadła mi w ręce książka „Muzeum dusz czyśćcowych” Stefana Grabińskiego.

To taki młodopolski Edgar Alan Poe. Mniej więcej sto lat temu pisał nastrojowe opowiadania grozy, w bardzo dobrym stylu, którego nie powstydziłby się wspomniany okrzyk­nięty bostończyk. Jedno z nich opowiada o dróżniku, który kochał swoją pracę (sorry, dalej będzie spojler, jak ktoś chce przeczytać, niech przeskoczy od razu do następnego akapitu). Niestety, nasz bo­hater popadł w jakieś kłopoty, w wyniku których wysłano go do opieki nad nieuży­wanym odcinkiem kolei, pośrodku jakichś dalekich mokradeł. Nieszczęsny dróżnik dbał o swój kawałek torów, naprawiał pod­kłady kolejowe i troszczył się o fragment sieci kolejowej, który już nigdy nikomu nie miał służyć. Tylko nie mógł doczekać się prawdziwego pociągu, więc w końcu jego duszę zabrał pociąg widmo, a ciało znaleziono zamarznięte. To tak w skrócie.

Historia tego nie­szczęsnego dróżnika jest o tyle ciekawa, co kompletnie nieaktu­alna. Był to człowiek, który otrzymał pracę zdecydowanie poniżej swoich kompetencji, co zaowocowało tragedią, a nawet zaangażowa­niem sił nadprzyro­dzonych. Szkoda, i to szkoda wielka, że nie ingerują one z taką ochotą w przypadku sy­tuacji odwrotnych. Otóż mamy tabuny ludzi zajmujących się sprawa­mi, o których nie mają pojęcia ani kompetencji, by się nimi zajmować.

Otóż mamy tabuny ludzi zajmujących się sprawami, o których nie mają pojęcia ani kompetencji, by się nimi zajmować.

Właśnie przetoczyła się kolejna odsłona sporu o ACTA. Moi znajomi z reguły są przeciwko, ale niektórzy są jednak za. Starałem się zweryfiko­wać za czym i przeciwko czemu są. Co dokładnie rozumieją z całej zmiany. Nie było to budujące. Nie inaczej było z panią, która była gwiazdą rozmaitych demonstra­cji, a zarazem szefową portalu internetowego poświęconego walce „o demokrację” w Polsce, o „niezależne sądy” i tym podob­ne sprawy. Jak ją docisnęli dziennikarze, to okazało się, że nawet za bardzo nie wie, co to jest ten Trybunał Konstytucyjny, o który tak walczy. Znajomy pojechał do swojego kolegi w odwiedziny, wybitnego plastyka mieszkającego za granicą. Chciał pogadać o sztuce. Przy śniadaniu usłyszał po raz tysięczny wypowiadane autory­tatywnym tonem ekspertyzy na temat polityki krajowej, o której gospodarz miał nikłe pojęcie. Niestety, miał też nikłe poję­cie, że ma nikłe pojęcie. Znajomy wreszcie przeprosił, że musi w pilnych sprawach, wsiadł w samochód i wrócił do Polski. Koleżanka wylądowała w szpitalu, bo dietę układał jej nie lekarz plus organizm, a pani trenerka z siłowni. Znajomego z alkoholizmu wyciągał terapeuta, który sam niedawno przestał pić. Znajomy się trzyma, jego terapeuta znowu pije. Ube­rem przyjechał po mnie jakiś czas temu chłopak z Indii albo Bangladeszu, który przejechał na czerwonym świetle i miał kłopoty z używaniem sprzęgła.

Można się śmiać, ale sytuacja wcale wesoła nie jest. Dróżników fachowców jak na lekarstwo, za to ignorantów coraz wię­cej. Wiedzę wszyscy nabywają po łebkach, na wiele tematów, bo przecież taki jest rynek pracy. Nie wiadomo, co się trafi („co pan studiował, fizykę? To w naszej szkole będzie pan uczył wychowania fizycznego, bo takie jest zapotrzebowanie”). Wystar­czy przypomnieć, że swojego czasu polską atomistyką za grube pieniądze zajmował się były minister skarbu, który nie znał się ani na jednym, ani na drugim. A teraz wyobraźmy sobie, że te elektrownie atomowe wreszcie powstaną i taki gość zostanie dyrektorem którejś z nich. Za tymi wszystkimi sterownikami pousadza krewniaków, dzieciaki znajomych, przy­jaciół z dzieciństwa i rodziny znajomych polityków. To się dobrze skończyć nie może, choć z drugiej strony może się skończyć wesoło, bo przecież ignorancja, choć śmiertelnie niebezpieczna, dostar­cza sporo rozrywki. Można na przykład napisać o niej felieton.

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP