Sportowe zbrodnie: rosyjskie piekło
Popularne przysłowie mówi, że „sport to zdrowie”, jednak nie wszystkim bohaterom aren dane jest dożyć sędziwego wieku. Niektórzy eksperymenty dopingowe lub zamiłowanie do używek odpokutowali zawałem serca. Inni, przede wszystkim atleci z krajów o niskim poziomie praworządności, padli ofiarą napadów rabunkowych bądź innych aktów przemocy.

Krajem, w którym sukcesy sportowe nie dawały długofalowych gwarancji bezpieczeństwa, była Rosja lat 90. XX wieku. Mafijne porachunki nie oszczędzały ani zawodników, ani działaczy. Dziś te morderstwa wydają się zamierzchłą historią. Trzeba jednak o nich pamiętać, ponieważ to m.in. przerażenie bezkarnością bandytów pchnęło naszych sąsiadów w ramiona Władimira Putina i jego ekipy.

Intrygi na szczytach

22 kwietnia 1997 r. na szosie niedaleko podmoskiewskiej wsi Iwancewo dziesięcioma strzałami z kałasznikowa został zamordowany niemal siedemdziesięcioletni Walentin Sycz – prezydent Rosyjskiej Federacji Hokeja na Lodzie. Jego żona odniosła ciężkie rany. Dygnitarz miał tego dnia pożegnać reprezentację narodową udającą się do Finlandii na finały Mistrzostw Świata. O zlecenie zabójstwa podejrzewany był jego zastępca, Robert Czerenkow. Ostatecznie winny okazał się hokejowy arbiter Aleksandr Artemiew, który w marcu 1999 r. został skazany na wieloletnie więzienie. Wcześniej, w trakcie procesu, jako świadek, próbował obciążyć zeznaniami właśnie Czerenkowa.

Jeszcze krótsze, ale znacznie bardziej burzliwe życie miał bankowiec Boris Fiodorow, prezes Narodowego Funduszu Sportu w latach 1994–96. Biznesmen zainteresował się kulturą fizyczną jako właściciel klubu tenisowego, jednak traktował tę działalność wyłącznie jako pole do szemranych interesów. Wykorzystując ustawowe ulgi importowe, za którymi lobbował u prezydenta Jelcyna, za pośrednictwem różnorakich przybudówek Funduszu, sprowadzał do Rosji olbrzymie ilości alkoholu i papierosów. W maju 1996 r. trafił na krótko do aresztu pod zarzutem handlu narkotykami. Miesiąc później konflikt między Fiodorowem a Aleksandrem Korżakowem (szefem ochrony Jelcyna), którego oskarżał o wyłudzanie państwowych pieniędzy, zaowocował zamachem na jego życie. Według oficjalnego komunikatu lekarskiego aferzysta zmarł we śnie na atak serca, jednak media podejrzewały, że za tragedią mógł stać jeden z jego licznych wierzycieli.

Tajemnica okrywa także samobójstwo byłego szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Ekonomicznego MSW, emerytowanego generała majora milicji Nikołaja Nino. Były oficer, kierujący od czerwca 2002 r. Centralnym Klubem Sportowym Armii (CSKA), cztery miesiące później powiesił się w jednym z pokoi hotelu „Oka” w Niżnym Nowogrodzie. Następnego dnia miał w miejscowej policyjnej akademii prawa bronić rozprawy doktorskiej. W pożegnalnym liście – jako powód swojego desperackiego czynu – wymienił nieuleczalną chorobę, co zaskoczyło jego znajomych tym bardziej, że jednocześnie Nino domagał się, aby jego żona i córka wyjechały „jak najdalej od Moskwy”. „Dlaczego ktoś, kto posiada służbowy pistolet, chciałby się powiesić?” – pytali retorycznie anonimowi informatorzy „Kommiersanta”. Poprzedni zwierzchnik CSKA, dawny zapaśnik Michaił Mamiaszwili sugerował, że za śmiercią Nino mogły stać osoby zainteresowane wyprzedażą za bezcen klubowego majątku.

Gorzej niż w filmie

Jednym z kandydatów do tegorocznych Oscarów był film „Ja, Tonya” opowiadający o niezdrowej rywalizacji amerykańskich łyżwiarek figurowych. Ktoś mało zorientowany w realiach epoki po jego obejrzeniu mógłby przypuszczać

, że problemy głównej bohaterki rozwiązałoby przyjęcie obywatelstwa ZSRR. Być może w nowym środowisku jej prezencja byłaby mniej istotna niż umiejętności techniczne, niemal na pewno musiałaby się jednak borykać z „układami” innego rodzaju. Nie miałaby też pewności, czy jej sportowe „życie po życiu” ułoży się bez zakłóceń. Spokojna emerytura nie była pisana pierwszej radzieckiej solowej mistrzyni olimpijskiej w tej dyscyplinie – Kirze Iwanowej. W grudniu 2001 r. padła ona ofiarą brutalnego morderstwa w swoim moskiewskim mieszkaniu. Napastnik zadał jej siedemnaście ran nożem, wycinał i rozrzucał po podłodze włosy. Policja podejrzewała próbę kradzieży sportowych trofeów, jednak śledztwo wykazało, że łyżwiarka zdążyła większość sprzedać lub wymienić na alkohol. Napędzana rodzinnymi dramatami (samobójstwo siostry, śmierć ukochanej babci) słabość do trunków kosztowała ją pracę trenerki w moskiewskim „Dynamie”. Ostatnie miesiące życia spędziła głównie w towarzystwie dawnych kolegów z klinik odwykowych i innych przedstawicieli marginesu społecznego. Prawdopodobnie to ktoś z tego środowiska pozbawił ją życia.

W młodym wieku zginął również były piłkarz Dynama Moskwa i Torpeda Moskwa, Jurij Tiszkow. W swoim sportowym CV miał występy w reprezentacji olimpijskiej kraju oraz udział w zdobyciu dwóch klubowych Pucharów Rosji. Po przedwczesnym zawieszeniu butów na kołku z powodu ciężkiej kontuzji pracował jako trener młodzieży i komentator kanału telewizyjnego RTR. W styczniową noc 2003 r. został zasztyletowany przed blokiem, w którym mieszkał. Miał zaledwie trzydzieści dwa lata. Matka sportowca uważa, że śledztwo nie przyniosło rezultatów, ponieważ sprawcy zastraszyli prowadzącego je prokuratora. Najprawdopodobniej podłożem zbrodni było prowadzenie przez Tiszkowa firmy menedżerskiej. Być może władze CSKA chciały się na nim zemścić za pośrednictwo w sprzedaży do Spartaka Moskwa Dmitrija Smirnowa, na którego również próbowali zarzucić sieci i ściągnąć go do moskiewskiej drużyny.

Wciąż niebezpiecznie

Większość opisywanych wcześniej wydarzeń miała miejsce w Moskwie, jednak prowincji również nie ominęło śmiertelne żniwo. W maju 2003 r. wynajęty morderca zastrzelił przed domem kapitana portu w Sankt Petersburgu, Michaiła Sidielnikowa. W latach 60. XX wieku był on reprezentantem ZSRR w wieloboju morskim i wioślarstwie. Zbrodni najpewniej dopuścili się gangsterzy handlujący nielegalnie wywożoną z portu ropą naftową. W ostatnich tygodniach życia Sidielnikow starał się utrudnić działalność firmy Orlan-Eko, która nie posiadała licencji na prowadzenie rozładunku towarów, a w jej bazie doszło do pożaru, w którym zginęły dwie osoby. O zaciętości mafijnych batalii świadczy fakt, że kilka dni później w eksplozji samochodu zginął prezes dwóch współpracujących z portem firm ochroniarskich, Siergiej Bojew.

Oczywiście naiwnością byłoby twierdzenie, że wzmocnienie policji i innych organów bezpieczeństwa całkowicie wyeliminuje niesankcjonowaną przez państwo przemoc. W sierpniu ubiegłego roku w Chabarowsku na Dalekim Wschodzie w bójce ulicznej zginął były wicemistrz świata w trójboju siłowym, Andriej Draczew. Napastnik – wyższy i lepiej zbudowany zawodnik mieszanych sztuk walki, Anar Allachweranow – sprowokował ofiarę, przechwalając się, że jest lepszym wojownikiem. Sportowiec zmarł w szpitalu w wyniku ciężkiego urazu głowy. Miesiąc później 23-letnik chodziarz Nikołaj Iwanow zginął z ręki pijanego czeczeńskiego nożownika, któremu próbował przeszkodzić w napastowaniu kobiet. Rana zadana nożem była również przyczyną śmierci dwukrotnego mistrza Europy juniorów w zapasach, Jurija Właski. W lipcu 2017 r. zginął on w starciu z miejscowymi chuliganami podczas zgrupowania kadry w Ułan Ude. Bandyci są dziś zapewne równie brutalni, co 20 lat temu, lecz mniej anonimowi – tak śmierć Draczewa, jak i Właski, zostały uwiecznione na nagraniach z telefonów komórkowych.

Śmierć w Nowym Jorku

Rosyjscy sportowcy ginęli w latach 90. nie tylko w ojczyźnie. Mistrz Europy w bokserskiej wadze półciężkiej z 1973 r. Oleg Korotajew w styczniu 1994 r. został zastrzelony przed restauracją „Arbat” w nowojorskiej dzielnicy Brooklyn. Do dziś nie wiadomo, kto zorganizował zamach, ani czym dokładnie pięściarz zajmował się w ostatnich miesiącach życia. W latach 1977–83 przebywał w więzieniu pod zarzutem pobicia syna ministra spraw wewnętrznych, nielegalnego posiadania broni i narkotyków. Część zarzutów prawdopodobnie była spreparowana. Odsiadka pomogła mu nawiązać znajomości z ważnymi postaciami przestępczego półświatka. Mimo braku przekonujących dowodów media podawały, że padł ofiarą porachunków handlarzy nielegalnych używek lub zatargu z włoską mafią.

1

Zaufali nam

© 2019 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP