​SBB – polska legenda wielkiego formatu
Określani najlepszym polskim zespołem rockowym półwiecza. Podziwiani przez słuchaczy w całej Europie. Prawdziwi wirtuozi, porównywani z takimi zespołami jak Pink Floyd czy Yes. Oto legendarna grupa SBB, której na drodze do międzynarodowej kariery stanęła jedynie żelazna kurtyna.

SBB to bez wątpienia jeden z najważniejszych zespołów w historii polskiego rocka progresywnego. Jednak ich muzyka wykracza daleko poza ramy gatunku. W twórczości grupy można dostrzec wyraźne inspiracje brzmieniami bluesowymi i jazzowymi. Mimo że zadebiutowali niemal pięćdziesiąt lat temu, do dziś szczycą się gronem wiernych fanów w całej Europie. Mogłem się o tym przekonać na własne oczy podczas grudniowego koncertu SBB w studiu imienia Henryka Debicha w Radiu Łódź. Aura bijąca od tej zasłużonej grupy onieśmielała licznie zgromadzonych tego dnia słuchaczy. Jakie są najważniejsze dokonania tego niesamowitego zespołu? Nie będzie przesadą stwierdzenie, że ich kariera byłaby zdecydowanie większa, gdyby nie czasy i okoliczności, w jakich przyszło im żyć i tworzyć.

Początek

Zespół, jako Silesian Blues Band, powstał w 1971 roku w Siemianowicach Śląskich z inicjatywy młodego, zdolnego muzyka Józefa Skrzeka. Jego młodszym bratem był ceniony muzyk Jan „Kyks” Skrzek. Pochodzący z rodziny górniczej artysta postanowił założyć własny band po rocznej współpracy ze słynną grupą Breakout. Trzon zespołu od początku istnienia tworzyli również: syn greckich imigrantów, gitarzysta Apostolis Anthimos i perkusista Jerzy Piotrowski. Zaczęło się od grania po śląskich klubach i wspólnych prób w małej, dusznej piwnicy. Przestrzeni do ćwiczeń brakowało. Był za to wielki zapał i chęć do pracy. Przepiękne jest to, że poza pewnymi przerwami, muzycy grają ze sobą jako SBB do dziś.

Przez pierwsze lata trio występowało u boku Czesława Niemena. Był to czas regularnych koncertów poza granicami kraju – w Niemczech, Finlandii czy Belgii.

Przez pierwsze lata trio występowało u boku Czesława Niemena. Był to czas regularnych koncertów poza granicami kraju – w Niemczech, Finlandii czy Belgii. Współpracę zakończono latem 1973 roku. Co ciekawe, w 1972 roku grupa „Niemen” z czynnym udziałem trzech muzyków ze Śląska stworzyła album „Strange is the World”. Płyta wydana w RFN przez wydawnictwo CBS powstała we współpracy z nieznanym wtedy nikomu akustykiem Reinholdem Mackiem, później producentem płyt takich zespołów jak Queen, Black Sabbath, Electric Light Orchestra. Właśnie wtedy zespół skrócił nazwę na znane do dziś SBB i postanowił działać na własną rękę. Mniej więcej w tym samym czasie owy skrót zaczęto rozwijać jako „Szukaj, Burz i Buduj”.

Pierwszy album grupy „SBB” ukazał się mniej więcej rok później i zawierał nagrania zarejestrowane podczas kwietniowych koncertów zespołu w warszawskim klubie Stodoła. Dźwięki znajdujące się na debiutanckiej płycie nasuwają skojarzenia z twórczością takich artystów jak Jimi Hendrix czy Eric Clapton, Jack Bruce i Ginger Baker. Premierowy krążek okazał się sporym sukcesem, a jego wartość w drugim obiegu przewyższała kilkukrotnie cenę pierwotną.

Intensywny czas

Po niezwykle ciepło przyjętym materiale z „SBB”, muzycy ze Śląska zabrali się za pracę nad kolejnym albumem. Ten ukazał się w 1975 roku jako „Nowy Horyzont” i podobnie jak następne płyty podążał raczej w stronę dłuższych, przemyślanych kompozycji charakterystycznych dla przedstawicieli rocka progresywnego. W latach siedemdziesiątych zespół z Siemianowic Śląskich wypracował swoją pozycję i znalazł się u szczytu popularności. Muzycy dużo koncertowali zarówno w kraju, jak i poza jego granicami – na Węgrzech, w NRD, krajach skandynawskich, Holandii, Szwajcarii czy Czechosłowacji. Albumy „Pamięć”, „Ze słowem biegnę do ciebie” i „Jerzyk” umocniły pozycję grupy i otworzyły nowe możliwości. W drugiej połowie lat siedemdziesiątych powstało kilka płyt z myślą o słuchaczach za zachodnią granicą – takich jak „Follow My Dream” i „Welcome”, uznawane za najlepsze w bogatej dyskografii grupy. Pod koniec lat siedemdziesiątych współpracę z SBB rozpoczął (jak się miało okazać nie po raz ostatni) nieodżałowany gitarzysta i klawiszowiec Sławomir Piwowar, który, podobnie jak wcześniej trio ze Śląska, grał z Czesławem Niemenem. Z jego talentu w kolejnych latach korzystali inni uznani artyści, tacy jak Grzegorz Ciechowski, Urszula czy Kasia Kowalska.

Pamiętny festiwal

W 1978 roku zespół SBB wystąpił na kultowym dziś festiwalu muzycznym Roskilde w Danii. Muzycy ze Śląska zagrali na sprzęcie Stonesów i zrobili niemałą furorę. Ich występ odbył się zaraz po koncercie absolutnej ikony reggae Boba Marleya. Festiwal przypadał akurat na dzień trzydziestych urodzin Józefa Skrzeka. Kiedy Jamajczyk się o tym dowiedział, miał z towarzyszącymi mu dziewczętami z chórku zaśpiewać jubilatowi „Happy Birthday”. Nie trzeba chyba dodawać, że po takich życzeniach ów koncert musiał zakończyć się pełnym sukcesem.

W 1978 roku zespół SBB wystąpił na kultowym dziś festiwalu muzycznym Roskilde w Danii. Muzycy ze Śląska zagrali na sprzęcie Stonesów i zrobili niemałą furorę.

Któż by się spodziewał, że po wydanym w 1980 roku albumie „Memento z banalnym tryptykiem”, fanom przyjdzie czekać na kolejną płytę grupy ponad dwie dekady. Niesatysfakcjonujące zarobki i przemęczenie materiału spowodowało, że muzycy rozeszli się na długi czas. Józef Skrzek zaczął karierę solową, Jerzy Piotrowski współpracował m.in. z zespołem Kombi, a Apostolis Anthimos wyjechał do kraju swoich rodziców.

Powrót

Panowie wznowili współpracę dopiero w latach dziewięćdziesiątych. SBB koncertowało w tamtym czasie w Polsce, by następnie wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Pojawiały się co prawda albumy koncertowe, ale na kolejną płytę studyjną fanom przyszło czekać znacznie dłużej. Krążek zatytułowany „Nastroje” został wydany w 2002 roku, bez udziału Jerzego Piotrowskiego (poza kilkoma występami, do grupy wrócił na stałe dopiero w 2014 roku), ale za to z udziałem Paula Wertico – amerykańskiego perkusisty, znanego z występów w Pat Metheny Group. Znajdujący się na „Nastrojach” utwór „Star of Hope” został zadedykowany liderowi Dżemu, śp. Ryszardowi Riedlowi. Trzy lata później ukazała się płyta „New Century”, a jej producentem był wtedy już słynny Reinhold Mack.

Warto dodać, że w tym samym roku Józef Skrzek wydał płytę „Planetarium”, która jest owocem współpracy lidera śląskiej grupy z Colinem Bassem, znanym z występów w legendarnym progresywnym zespole Camel. W 2006 roku SBB było główną gwiazdą meksykańskiego festiwalu muzycznego Baja Prog. Zespół zagrał także jako support legendarnej brytyjskiej grupy Deep Purple w Polsce na wyraźne życzenie Iana Gillana i spółki. Jak życie miało pokazać – nie ostatni raz. Podobna sytuacja miała miejsce w 2010 roku podczas kolejnej wizyty Deep Purple w naszym kraju. Wówczas SBB wystąpili jako goście specjalni tego wydarzenia. W latach 2007–2011 perkusistą grupy był węgierski muzyk Gabor Nemeth. W sumie w XXI wieku śląska grupa wydała siedem albumów studyjnych – po wspomnianych „Nastrojach” (2002) i „New Century” (2005) – „The Rock” (2007), „Iron Curtain” (2009), „Blue Trance” (2010), „SBB” (2012) i „Za linią horyzontu” (2016). Na ostatnim albumie studyjnym pojawił się w końcu Jerzy Piotrowski, pierwszy raz od płyty „Memento z banalnym tryptykiem”, tak więc na ten moment fani SBB czekali przeszło 36 lat.

SBB to bez wątpienia jeden z najważniejszych zespołów w historii polskiej muzyki rockowej. Ich ogromne dokonania i dorobek artystyczny zasługują na szacunek i pamięć. Powinniśmy się tylko cieszyć, że mimo pięćdziesięcioletniej obecności na scenie zespołowi nadal się chce. To widać, słychać i czuć. Potwierdzają to koncerty, na których nie brakuje energii. Niesamowite jest to, że śląska grupa występuje nadal w swoim pierwotnym składzie. Coś mi podpowiada, że legendarna grupa SBB nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Na co, prawdę mówiąc, bardzo liczę.

Zaufali nam

© 2020 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP