Sarmata i Beduin
Życie Wacława Seweryna Rzewuskiego obfituje w przygody, których pozazdrościć mógłby mu zarówno Indiana Jones, jak i Lawrence z Arabii. Ten drugi zresztą otrzymał po prostu lepszy PR w postaci oscarowego filmu w reżyserii Davida Leana, z czego wynika prymat jego popularności.

Chociaż dokonania i zasługi na rzecz ludów pustyni są u każdego z nich bezsprzecznie wielkie, to Polak podróżował tam sto lat wcześniej. W czasach, kiedy tereny Półwyspu Arabskiego stanowiły dla Europejczyków całkowitą terra incognita. Lawrence pozostawił wybitną beletrystykę, Rzewuski manuskrypt, którego waga dla kulturowego dziedzictwa młodych (z naszej perspektywy) państw arabskich pozostaje nieoceniona.

Wyobraźmy sobie, że oto odnajdujemy księgę, gdzie opisane są zwyczaje, przedmioty codziennego użytku, broń, muzyka dawnych Słowian z czasów przed Mieszkiem, a w dodatku to wszystko napisane jest w całkiem obcym języku. Podróżnik taki walnie przyczyniłby się do pogłębienia wiedzy o naszej historii, a gdyby przykładowo, na wzór Rzewuskiego, dzielił się swoim innowacyjnym wyszkoleniem wojskowym, wówczas mógłby nawet bieg tejże historii wykoleić. Jednak w tym miejscu przerwijmy gdybanie i zajmijmy się losami postaci żyjącej naprawdę, czyli Wacławem Rzewuskim.

Potomek zdrajcy

Przyszedł na świat we Lwowie w 1784 roku, tuż przed ostatnimi rozbiorami. Umarł prawdopodobnie w 1831 r. jako powstaniec listopadowy w bitwie pod Daszowem, w której dowodził oddziałem wyposażonym w jego konie arabskie. Ciała Rzewuskiego nigdy nie odnaleziono, a jego los był odtąd nieznany – stąd domniemanie, że poległ. Krążyły też pogłoski, jakoby przeżył i porzucił wszystko, by potajemnie powrócić do uwielbianej Arabii i pustynnej egzystencji wśród Beduinów. Ponoć spotkano tam jakiś czas później człowieka przedstawiającego się jego nazwiskiem.

Życiorys Rzewuskiego stawia szereg pytań o przeplatające się w nim fakty i mity. Spowija go nimb tajemniczego mistycyzmu okraszony orientem oddziałującym na wyobraźnię współczesnych mu ludzi. Zresztą to zapewne rodzinna przypadłość, ponieważ podobnie enigmatycznie przedstawiały się dzieje Jana Potockiego, autora Rękopisu znalezionego w Saragossie, a prywatnie wuja Rzewuskiego. W końcu, jak rzecze sienkiewiczowski Roch Kowalski: „Wuj – to wuj”. O ile naszych sarmackich literatów i obieżyświatów cechowała niespotykana, wręcz ułańska fantazja, o tyle nie można określić ich stereotypowymi dla tego stanu przymiotami, jak np. szowiniści czy ksenofobowie. Obaj pisali głównie po francusku i byli kosmopolitami. W domu Rzewuskiego, na Wołyniu, na eksponowanym miejscu spoczywał Koran (choć prawdopodobnie nie przyjął islamu), a on sam nosił stroje arabskie, dlatego adekwatnym określeniem będzie ukuty przez Jacka Kaczmarskiego termin „Kosmopolak”, czyli Polak, który potrafi żyć na świecie, nie tracąc polskości, potrafi żyć w Polsce, nie tracąc światowej perspektywy, wartości, które daje wiedza o ludziach z całego świata.

Pierwszym kierunkiem emigracji Wacława Rzewuskiego był Wiedeń. Rodzina Rzewuskich znalazła się tam z uwagi na „być albo nie być” jego ojca. Bowiem Seweryn Rzewuski, hetman polny koronny i targowiczanin został skazany na karę śmierci za zdradę i chęć obalenia reżimu Konstytucji 3 Maja. Z oczywistych więc względów powstańcy kościuszkowscy mogli wieszać na szubienicy jedynie ekwiwalent w postaci kukły zdrajcy. Uważa się, że jego syn pragnął przysłużyć się ojczyźnie, by zmazać winy ojca. Być może to tutaj trzeba doszukiwać się źródeł jego postawy wobec beduińskich plemion, którym służył radą i pomocą w sprawach codziennych jak i gardłowych. Ludy te znajdowały się wówczas pod jarzmem tureckim, spod którego usiłowały się wyzwolić ogniem i mieczem. W duszy romantyka z pewnością budziło to skojarzenia z sytuacją Polski wymazanej z map.

1

Tadż al-Fahr

Swoją fascynację orientem zawdzięcza wspomnianemu stryjowi Potockiemu, którego spotkał w Wiedniu, gdzie nauczył się też języka arabskiego. Założył nawet Towarzystwo Orientalistyczne, a także finansował wydanie i pisał do pierwszego na świecie czasopisma orientalistycznego – „Mines d’Orient. Fundgruben des Orients. Fontes Rerum Orientalium”, co można tłumaczyć jako „Kopalnię wiedzy na temat Bliskiego Wschodu”. Rzewuski uczęszczał tam do elitarnej szkoły wojskowej Theresianum, założonej przez Marię Teresę i dosłużył się stopnia rotmistrza, biorąc udział w kilku bitwach. W 1805 roku ożenił się z Rozalią Aleksandrą Lubomirską, którą opuścił w 1811 roku, aby osiąść w rodzinnym majątku na Wołyniu – Sawraniu, gdzie później założy słynną hodowlę konia arabskiego.

Żywot „awanturnika” zainspirował wieszczy. Mickiewicz napisał o nim Farysa, Słowacki Dumę o Wacławie Rzewuskim. Malowali go Piotr Michałowski i Juliusz Kossak. Był też teatralnym natchnieniem dla Jerzego Grotowskiego

Około 1817 roku opuścił kraj i udał się na wschód pod pretekstem zlecenia od Cara Aleksandra I polegającego na zakupie koni arabskich. Priorytetem podróży faktycznie były konie i wiedza na temat ich hodowli, którą szczegółowo zgłębił i opisał w swym manuskrypcie „O koniach wschodnich i wywodzących się z ras orientalnych”, ale interesowały go również studia etnograficzne i poznanie mieszkańców pustyni. Między 1818 a 1820 rokiem przemierzał Bliski Wschód – dzisiejszą Syrię, Palestynę, Irak, Liban, Arabię. Dotarł do bram Mekki, której mapa jego autorstwa wchodzi w skład manuskryptu.

Rzewuski to po prostu bardzo utalentowany i wykształcony jegomość, o czym świadczyć mogą zawarte w manuskrypcie profesjonalne rysunki koni arabskich oraz ich dokładne opisy, ale też beduińskie zwyczaje lub wiersz napisany wedle opinii badaczy arcymistrzowskim językiem arabskim czy nutowy zapis muzyki nomadów, którego aranżację można usłyszeć na YouTube. Do Polski zabrał ze sobą ponad sto sztuk koni arabskich, pośród których najcenniejszy był egzemplarz wywodzący się w prostej linii ze stada Mahometa.

Jeszcze ważniejsza była przyjaźń, jaką zawarł z plemionami beduińskimi, o czym świadczy fakt, że został przyjęty do 13 z nich, otrzymał tytuł emira i imiona: Tadż al-Fahr („Korona sławy”), Abd al-Niszan („Sługa znaku”). Żył wraz z nimi, przyjmując ich zwyczaje. Odznaczył się mądrością, odwagą i wspaniałomyślnością, o których śpiewano i opowiadano historie. Z przywódcą rodu Roualla Edre ibn Shalanem zawarł przymierze krwi. Nazywali go też Złotobrodym Emirem. Emirem kazał tytułować się również w Polsce.

Zebrane na wschodzie minerały przekazał w celach badawczych Stanisławowi Staszicowi. Konspirował też w ramach Towarzystwa Patriotycznego

W 1920 roku zachwyt jego osobą wyrażał w liście do Joachima Lelewela Józef Sękowski: „Muszę ci powiedzieć, że ten człowiek czyni zaszczyt naszemu imieniu w stronach tak dalekich od naszej ojczyzny. Zawsze jednostajnie utrzymany charakter i szlachetność narodowa i kilka prawdziwie wspaniałomyślnych postępków jednają mu słuszne uważanie i poszanowanie dla uczuć narodowych, które nam smutnym zbiegiem okoliczności wielka część Europy za zbrodnie poczytuje”.

Spuścizna

Wróciwszy w 1820 r., zakotwiczył w rodzinnym Sawraniu, gdzie otaczał się licznymi orientalnymi trofeami i pamiątkami ze swojej podróży. Zgromadził na przykład imponującą kolekcję fajek. Zebrane na wschodzie minerały przekazał w celach badawczych Stanisławowi Staszicowi. Konspirował też w ramach Towarzystwa Patriotycznego. Zżył się z Kozakami i zyskał wśród nich sławę tak, że śpiewali: „Hej, pane Hetmane Zołotaja Boroda (…) Hej pane Hetmane, hej pane Rewuckij, Prijdy nuże miłyj Lasze (…)”.

Żywot „awanturnika” zainspirował wieszczy. Mickiewicz napisał o nim Farysa, Słowacki Dumę o Wacławie Rzewuskim. Malowali go Piotr Michałowski i Juliusz Kossak. Był też teatralnym natchnieniem dla Jerzego Grotowskiego.

W manuskrypcie nazwy swoich rodów odnajdują dzisiaj członkowie rodzin królewskich z Półwyspu Arabskiego. Wydanie dzieła i zaprezentowanie go na arabskich targach książki wzbudziło ogromną sensację i zainteresowanie. Między innymi dlatego postać Rzewuskiego może zostać wykorzysta jako kamień węgielny w rozwoju pozytywnych stosunków polsko-arabskich. Manuskrypt liczy niemal 800 stron i zawiera ponad 400 kolorowych rysunków, stanowiąc tym samym nietypowy jak na tamte czasy dokument będący syntezą ugruntowanej, pragmatycznej wiedzy i fascynacji życiem nomadów. Jego oryginał znajduje się dziś w zbiorach Biblioteki Narodowej.

Zaufali nam

© 2019 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP