Pragnienie życia
Nie zmyje bowiem największa ulewa rozdartego zupełnie serca i nic nie zasklepi tej wiecznej pustki w duszy, mózgu, umyśle i sercu, jaka powstaje po utracie najukochańszego człowieka, który kocha swe życie tak jak ja – takie słowa 6 września 1942 roku zapisał w dzienniku uwięziony w piekle łódzkiego getta niespełna osiemnastoletni Dawid Sierakowiak. Było to dzień po wywiezieniu jego matki na śmierć.

Przed wybuchem II wojny światowej Łódź zamieszkiwało około 233 tysięcy Żydów. W tamtym okresie stanowili oni ponad jedną trzecią mieszkańców miasta. Jednakże rozpoczęta przez Niemcy II wojna światowa sprawiła, że wielu z nich zadecydowało o ucieczce za wschodnią granicę. Tym, którym nie udało się opuścić państwa, Niemcy zgotowali prawdziwe piekło. W Łodzi – podobnie jak w wielu innych okupowanych przez hitlerowców miastach – przedstawicielom społeczności żydowskiej sukcesywnie odbierano prawa, nakładano na nich zakazy i przejmowano ich majątki. Z czasem sytuacja mieszkańców ulegała już jedynie pogorszeniu.

Punktem kulminacyjnym dla losu łódzkich Żydów było wprowadzone 8 lutego 1940 roku rozporządzenia wydanego przez szefa policji Johannesa Schäfera. Dyspozycja ta dotyczyła utworzenia Lizmannstadt Ghetto – specjalnej dzielnicy żydowskiej na terenie Łodzi. Oznaczało to, że ludzie zostali siłą zmuszeni do przesiedleń, a tym samym zostawienia swoich dotychczasowych domów. Już 30 kwietnia 1940 roku podjęto decyzję dotyczącą całkowitego zamknięcia granic getta. Najbardziej zaniedbany obszar Łodzi – obejmujący Stare Miasto oraz Bałuty – stanowił od tej pory przestrzeń do życia dla zgromadzonych tam pod przymusem Żydów.

Łódzkie getto było pierwszym w pełni odizolowanym i zamkniętym obszarem przeznaczonym dla Żydów, które stworzyli Niemcy na terenie okupowanej Polski. Pieczę nad niemiecką administracją cywilną sprawował w tym miejscu Hans Biebow – zbrodniarz wojenny, członek NSDAP osądzony i stracony w Łodzi 23 czerwca 1947 roku. Kontrowersyjną i z reguły negatywnie ocenianą przez świadków postacią Lizmannstadt Ghetto był także wybrany na zwierzchnika żydowskiego Chaim Mordechaj. Spośród wszystkich stworzonych przez Niemców gett łódzkie funkcjonowało najdłużej, do 29 sierpnia 1944 r.

Łódzkie getto było pierwszym w pełni odizolowanym i zamkniętym obszarem przeznaczonym dla Żydów, które stworzyli Niemcy na terenie okupowanej Polski.

Odnalezienie dziennika

Jedną z osób zmuszonych przez Niemców do opuszczenia swojego miejsca zamieszkania w związku z tworzeniem Lizmannstadt Ghetto był Wacław Szkudlarek, który po niemal pięciu latach – już po wyzwoleniu miasta – zdecydował się wrócić do swojego przedwojennego mieszkania. Po powrocie odkrył znajdujące się na piecu zeszyty. Okazało się, że są to relacje spisane przez zamkniętego w getcie Dawida Sierakowiaka, który wraz z rodziną w pewnym okresie zamieszkiwał lokal Wacława Szkudlarka. Sierakowski to urodzony 25 lipca 1924 roku łodzianin. Pozostawione przez niego dzienniki zawierają bezcenne dla świata świadectwo Holocaustu. Przypuszcza się, że istniały jeszcze dwa bruliony, które najpewniej spłonęły w piecu: z prozaicznej przyczyny walki o przetrwanie w trakcie mroźnej zimy w 1945 roku. Dwa pierwsze zeszyty zostały wydane w 1960 roku w oparciu o opracowanie pracownika naukowego oraz byłego więźnia łódzkiego getta Lucjana Dobroszyckiego. Trzy zachowane i pozostałe dzienniki zostały oddane do druku wiele lat później za sprawą łódzkiego dziennikarza Konrada Turowskiego.

Przedwojenne szczęście

Dawid był uzdolnionym uczniem cieszącego się dużą renomą Gimnazjum Towarzystwa Żydowskich Szkół Średnich. Przed drugą wojną światową mieszkał razem z ojcem Majlechem, matką Surą oraz o trzy lata młodszą siostrą Natalią w wynajmowanym mieszkaniu zlokalizowanym przy ulicy Sanockiej 22 w Łodzi. To właśnie obszar, na którym znajdował się lokal zajmowany przez rodzinę Sierakowiaków, Niemcy wybrali jako jeden z pierwszych przeznaczonych do masowych przesiedleń.

Z dzienników Dawida można dowiedzieć się, że posiadał zdolność porozumiewania się w kilku językach oraz predyspozycje pedagogiczne, które później – już po uwięzieniu w getcie – starał się wykorzystać, by przetrwać: udzielał korepetycji dzieciom bardziej wpływowych rodzin.

W brulionach zachowały się także jedne z jego ostatnich pozytywnych wspomnień poprzedzających wybuch drugiej wojny światowej. Żywiołowa relacja z odbywającego się latem 1939 roku obozu w Pieninach pozwala czytelnikowi poznać autora dzienników jako pozytywnego, zakochanego w przyrodzie i podróżach młodego, wrażliwego człowieka, który nie tracił dobrego humoru.

1

Rozpoczęcie okupacji

Dawid w swoim dzienniku wspomina o napiętej sytuacji politycznej panującej w sierpniu 1939 roku i mimo że wykazuje relatywnie duże zainteresowanie bieżącymi wydarzeniami, to nie wydaje się być przesadne przerażony nieubłaganie zbliżającym się zagrożeniem ze strony Niemiec. Nawet po powrocie do Łodzi i już rozpoczętym ataku nazistów nie stracił pozytywnego nastawienia, czego przykład możemy odnaleźć w zapiskach dotyczących czasu spędzonego w schronie: Schodzimy na dół do schronu. Jest kilka panienek, robi się wesoło. Zaimprowizowałem nawet mowę Hitlera. Tymczasem dwa samoloty niemieckie zostały strącone. Za trzecim uganiają się kule.

Piekło getta

Niestety nie zachowały się dzienniki, które zawierałyby relację Dawida z czasu, gdy przymusowo przesiedlono go wraz z rodziną do getta. Wiadomo jedynie, że autor dzienników nie miał w tym momencie skończonych nawet szesnastu lat.

Sierakowiak największą uwagę zwracał na wyniszczający głód, który był przyczyną ogromnej liczby zgonów w Lizmannstadt Ghetto, a także na fakt wytworzenia się sztucznej hierarchizacji wśród Żydów, która budziła ogromne poczucie niesprawiedliwości. Nastroje te były skierowane względem nielicznej grupy związanej z Chaimem Rumkowskim, która dzięki wpływom mogła liczyć na protekcję i bezcenne w tamtym czasie dodatkowe porcje żywnościowe. Obraz ten budził ogromne poczucie krzywdy wśród umierających z głodu ludzi, stanowiących zdecydowaną większość.

Dawid wspominał także o celowym ograniczaniu informacji ze strony Niemców oraz o nieświadomości, która panowała wśród uwięzionych. Dowodem tego były dobrowolne zgłoszenia Żydów do rzekomych transportów do pracy. Ludzie, którzy łudzili się, że otrzymali szansę wyrwania się z piekła getta, w rzeczywistości trafiali do komór gazowych w przygotowanych do eksterminacji ciężarówkach w Chełmnie nad Nerem. W pewnym momencie pisania dziennika sam autor zastanawiał się nad tym, dokąd trafiły dzieci i starcy uznani za niezdolnych do pracy i przymusowo wywiezieni za mury Lizmannstadt Ghetto.

Mimo skrajnego wyczerpania spowodowanego głodem, Dawid z dużą światłością umysłu opisywał zmiany zachodzące w getcie. Czytając zapiski młodego Sierakowiaka, można dojść do wniosku, że autor niejako oswoił się ze śmiercią obecną na każdym kroku. Jednakże gdy 5 września 1942 roku jego matka została uznana za niezdolną do pracy i wywieziona na śmierć – autor dzienników uległ kompletnemu załamaniu. Biorąc pod uwagę fakt, że pół roku później umarł także jego ojciec, a sam Sierakowiak gasł z powodu postępującej „choroby getta”, Dawid zdawał się godzić ze swoim nieuchronnym, tragicznym losem. Słowa, które stanowiły zakończenie ostatniego zachowanego zeszytu, brzmiały: Doprawdy, nie ma dla nas ratunku.

Czytając zapiski młodego Sierakowiaka, można dojść do wniosku, że autor niejako oswoił się ze śmiercią obecną na każdym kroku.

Pamięć i wdzięczność

Dawid zmarł 8 sierpnia 1943 roku i został pochowany na cmentarzu żydowskim znajdującym się przy ulicy Brackiej w Łodzi. Jego młodsza siostra Natalia prawdopodobnie została wywieziona i zgładzona w Auschwitz niespełna rok później.

Przykład Sierakowiaka pokazuje, że ludobójstwa dokonane w okresie drugiej wojny światowej spowodowały nieodwracalną stratę dla całej cywilizacji. Niewykorzystany potencjał intelektualny, który tkwił w obdartych z godności ludziach, nigdy nie został wykorzystany. Tym samym nie dowiemy się, ile wspaniałych rzeczy mogły dokonać dla świata i ludzkości ofiary, które zakończyły swe życie za murami Lizmannstadt Ghetto. Dziś pozostała nam jedynie wdzięczność i pamięć o osobach pokroju Dawida, które mimo niewyobrażalnego cierpienia, odnalazły w sobie siłę do pozostawienia bezcennego świadectwa dla przyszłych pokoleń.

Zaufali nam

© 2020 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP