Powstanie Millenialsów
Koszulki z kotwicą Polski Walczącej, wizerunki powstańców warszawskich, symbole Armii Krajowej. Od kilku lat ogromna część polskich dwudziestokilkulatków kultywuje pamięć o Powstaniu Warszawskim. Dlaczego millenialsi, którzy mieli być pokoleniem indywidualistów, potrzebują pamięci zbiorowej o narodowych bohaterach?

Millenialsi to my, czyli ci, którzy urodzili się między 1980 a 2000 r. Gdy w godzinę „W” słyszymy syreny, mieszkańcy wielu polskich miast zatrzymują się na chwilę, żeby w zadumie oddać hołd warszawskiej młodzieży, która 1 sierpnia 1944 r. przystąpiła do beznadziejnej walki o wolność Polski. – Cześć i chwała bohaterom! – krzyczą każdego roku millenialsi, którzy zbierają się na rondzie im. Romana Dmowskiego w Warszawie, by następnie pójść we wspólnym marszu pamięci. Są ich tysiące, a wielu z nich przyjeżdża do stolicy z najdalszych zakątków Polski. Wśród nich idą również powstańcy. To fenomenalny tłum, w którym widzimy zarówno współczesnych dwudziestokilkulatków, jak i tych, którzy byli w ich wieku w 1944 r. Mimo upływu lat, rozumieją się bez słów. Wieczorem rozpoczyna się wyjątkowy koncert „(Nie)zakazane piosenki”. „Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój, za każdy kamień Twój, Stolico, damy krew!” – śpiewają głośno polscy studenci, którzy wychowali się w spokojnych czasach XXI w., a jedyną bronią, z jaką mieli styczność, były karabiny-zabawki, które dostawali od rodziców jeszcze kilka lat temu. Niedawno poznali historię bohaterskiego Powstania, Żołnierzy Wyklętych, rotmistrza Pileckiego i wielu innych. Dziś czytają wspomnienia swoich dziadków, zakładają koszulki z kotwicą Polski Walczącej i idą dumnie ulicami stolicy. Robią to od kilku lat, tworząc nową godzinę „W”, czyli czas historii, o której chcą przypomnieć.

W muzeum, na ekranie, w głośniku

Muzeum Powstania Warszawskiego to miejsce wyjątkowe. Mimo że odwiedzenie instytucji edukacyjnej to najbardziej klasyczna forma zetknięcia się z historią, to jednak muzeum, które powstało w 2004 r., czyli w 60. rocznicę wybuchu Powstania, jest zdecydowanie najpopularniejszą tego typu placówką wśród millenialsów. To właśnie z myślą o nich zbudowano to niepowtarzalne miejsce, czego skutkiem było stworzenie licznych atrakcji historycznych. Odwiedzający muzeum mogą poznać przebieg Powstania, zbierając specjalne kartki kalendarzowe z opisami przebiegu walk. W placówce można zobaczyć m.in. broń powstańczą, obejrzeć krótkie filmy dokumentalne, a także wejść do kanału stylizowanego na te, którymi przemieszczali się mieszkańcy Warszawy, by uniknąć schwytania przez Niemców.

Bronek, Władek, Michał i Janek, czyli bohaterowie serialu „Czas honoru” stali się postaciami bardzo popularnymi wśród młodego pokolenia. To pierwszy tego typu serial, który został przedstawiony w nowoczesny i przystępny, ale jednocześnie wartościowy edukacyjnie sposób. Walka serialowych „cichociemnych” jest wyjątkowo wciągająca, trzymająca w napięciu i obfitująca w niespodziewane zwroty akcji. Popularni polscy aktorzy przyciągnęli młodą widownię, początkując jednocześnie fascynację wojennymi zmaganiami czasów konspiracyjnych. Ważnym filmem, który na pewno zapadł w pamięć wielu millenialsów jest „Miasto 44”. Walory edukacyjne tej dużej produkcji są na pewno mniejsze niż „Czasu honoru”, jednak dzięki emocjonującej formule, która obfituje w liczne efekty specjalne, film ten stał się popularny wśród młodego pokolenia Polaków.

„Między sierpem, młotem a ze swastyką kowadłem, żył od wieków naród, który nigdy nie upadnie. Nie upadnie, jeśli w młodych pokoleniach będzie wiara, jeśli każdy z nas dla wszystkich choć trochę się postara” – tak od kilku lat rapuje Tadeusz „Tadek” Polkowski, który wcześniej wchodził w skład grupy Firma znanej z ulicznego stylu i wulgaryzmów. „Tadek” ostatecznie porzucił dresiarski wizerunek i zaczął tworzyć rap patriotyczny, angażując się jednocześnie w upamiętnianie polskich bohaterów. Zespołem, który zaczął tworzyć nowoczesną muzykę patriotyczną, zanim to stało się modne, jest Lao Che, który uwiódł młodą publiczność takimi rockowymi piosenkami, jak „Barykada” czy „Stare Miasto”. Nieco niespodziewanym zjawiskiem jest godzina „W” na Przystanku Woodstock. Mimo że jest to ogromnych rozmiarów impreza muzyczna, której głównym celem bynajmniej nie jest upamiętnianie bohaterów narodowych, to jednak ogólna tendencja, która panuje wśród millenialsów, nie ominęła tego miejsca. Było to widać wyraźnie już w 2012 r., kiedy zarówno na festiwalowej scenie, jak i przed nią zaśpiewano: „Warsaw, city at war. Voices from underground whispers of freedom”. Wówczas w Kostrzynie zagrał szwedzki zespół Sabaton, który znany jest z heavymetalowych utworów, nawiązujących m.in. do Powstania Warszawskiego i innych ważnych wydarzeń z historii Polski.

Sektorówki pamięci

Środowisko kibicowskie, które jest społecznością przeważnie młodzieżową, budzi kontrowersje. Wynikają one z licznych sprzeczności, którymi cechuje się ta specyficzna grupa. Z jednej strony wykrzykują wulgaryzmy i spożywają dużo alkoholu, bywa również, że nie stronią od przemocy. Jednak drugą stroną medalu jest ich działalność społeczna i patriotyczna. „During the Warsaw Uprising Germans killed 160 000 people. Thousands of them were children” – taki napis pojawił się 2 sierpnia 2017 r. na płocie tzw. Żylety, czyli trybuny fanatyków Legii Warszawa. Kibice zaprezentowali również wizerunek niemieckiego żołnierza, który przystawia pistolet do głowy polskiego dziecka. Oprawę przedstawiono tuż przed rozpoczęciem meczu kwalifikacyjnego do piłkarskiej Ligi Mistrzów, co spowodowało, że przekaz kibiców Legii został zauważony w mediach na całym świecie i był istotnym głosem w szerokiej dyskusji na temat odpowiedzialności za zbrodnie z czasów II wojny światowej. Jednak środowiska kibicowskie nie od wczoraj, oprócz kibicowania swoim drużynom, zajmują się tematami historycznymi. Od lat młodzi fani wielu klubów piłkarskich z całej Polski biorą udział w wydarzeniach rocznicowych, opiekują się kombatantami, sprzątają groby żołnierzy, a także organizują pomoc materialną dla polskich mniejszości poza granicami kraju.

To tylko moda?

Koszulki i gadżety patriotyczne wkroczyły na ulice polskich miast jako moda, która o dziwo nie skończyła się po jednym sezonie, ale trwa już od kilku lat.

Jeszcze kilka lat temu grafiki powstańcze były charakterystyczne wyłącznie dla odzieży kibicowskiej i ulicznej. Jednak moda na odzież patriotyczną zatoczyła znacznie szersze kręgi. Dziś już nikogo nie dziwią ludzie ubrani w koszulki z kotwicą Polski Walczącej, którzy pojawiają się w restauracjach, kinach czy centrach handlowych. Odzież patriotyczna stała się standardowym elementem garderoby polskich millenialsów. Nastolatki i dwudziestokilkulatki noszą koszulki z motywami historycznymi nie tylko przy okazji 1 sierpnia, ale również na co dzień. Rozwój wiedzy historycznej wśród młodych Polaków jest zjawiskiem niewątpliwie pozytywnym, jednak nie sposób nie zauważyć drugiej strony medalu, która powinna budzić pewien niesmak i zaniepokojenie.

Nastolatki i dwudziestokilkulatki noszą koszulki z motywami historycznymi nie tylko przy okazji 1 sierpnia, ale również na co dzień.

Symbole narodowe nabrały bowiem charakteru masowego i komercyjnego. Z tym faktem wiąże się zmiana reakcji społecznych na owe symbole, które stają się motywami nieróżniącymi się od takich, które nie niosą głębszego przekazu. Koszulki i gadżety patriotyczne wkroczyły na ulice polskich miast jako moda, która o dziwo nie skończyła się po jednym sezonie, ale trwa już od kilku lat.

Counter-Strike to za mało

Eksperci twierdzą, że jesteśmy pokoleniem ludzi bardzo pewnych siebie, indywidualistów ze smartfonem w ręku, którzy od życia wymagają dużo więcej, niż wymagali ich rodzice. Możliwe, że wiele z tych cech rzeczywiście się sprawdza, jednak fenomen kultywowania pamięci historycznej nie pasuje do hedonistycznego wizerunku pokolenia Y. Za jedną z głównych cech, która miała nas wyróżniać, uznaje się bowiem brak potrzeby posiadania autorytetów. Jednak okazało się, że to właśnie dzisiejsze dwudziestokilkulatki zapoczątkowały modę na patriotyzm. Jesteśmy pierwszym pokoleniem po roku 1989, które mogło poznać prawdziwą historię Polski. Grając w komputerowe strzelanki, dowiedzieliśmy się, że nasi dziadkowie trzymali w rękach prawdziwe pistolety, a skutki II wojny światowej odczuwamy do dnia dzisiejszego. Wielu mówi, że to tylko moda. Czy jednak modą jest zjawisko, które utrzymuje się przez lata i wciąż się rozwija? Dziwni z nas millenialsi.

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP