Polska moda na start-upy
Paweł Przybyszewski jest jednym z pionierów polskiego środowiska startupowego. Rozmawiamy z nim o start-upach jako modzie czy modelu gospodarki, o tym od czego zacząć przygodę z własnym biznesem i czym zajmuje się broker technologii. Paweł działa dziś między innymi pod marką BT Progress oraz Technologie-Relacje-Wiedza.

„Koncept”:Start-up to według Ciebie bardziej moda czy model gospodarki?

Paweł Przybyszewski: ‒ Z pewnością można mówić o modzie na start-upy w Polsce. Liczne wydarzenia, konferencje i meet-upy wypełniające uczestnikami sale po brzegi są na to świetnym dowodem. Widać to również w mediach społecznościowych, gdzie w grupach dotyczących start-upów toczą się liczne dyskusje. Często liczbę komentarzy można liczyć w setkach. Również korporacje interesują się start-upami. Mimo że nie widzimy zbyt wielu wdrożeń, nie można w tym przypadku mówić, że jedyną pobudką do współpracy dużych z małymi jest moda. Duże firmy są nastawione na zysk, a więc start-up może być dla nich narzędziem do zdobywania lub zwiększania przewag konkurencyjnych na istniejących rynkach lub możliwością zdobycia nowych. Świat zmienia się szybciej, niż myślimy. Jestem przekonany, że wspieranie start-upów oraz idących za nimi innowacji to świetny pomysł na modelowanie gospodarki.

Czym zajmuje się broker technologii?

Broker to pośrednik, niezależny podmiot świadczący usługi pośrednictwa w zakresie transferu technologii. Dostarcza innowacje, patenty, start-upy i zespoły naukowe do korporacji, funduszy VC i programów akceleracyjnych. Pomaga kontaktować ze sobą autorów wynalazków z przedsiębiorcą, inwestorem. Broker nieustannie penetruje środowisko naukowe w celu poznania aktualnie prowadzonych prac naukowo-badawczych oraz środowiska biznesowe, by zrozumieć aktualne potrzeby i kierunki rozwoju przedsiębiorstw. Do zadań brokera należy m.in.: wskazywanie obszarów wdrażania innowacji w firmach, doradztwo w zakresie podpisywanych umów między nauką a biznesem, wyszukanie możliwości finansowania innowacji oraz zarządzanie procesem współpracy.

‒ Od trzech lat państwo poprzez liczne instytucje, w tym środki europejskie, wkłada bardzo dużo wysiłku w pobudzenie innowacyjności, w tym start-upów. Jak to oceniasz? Idziemy w dobrym kierunku?

‒ Często mówi się o „przepalaniu” publicznych pieniędzy. Mówi się też, że publiczne pieniądze zaburzają działanie wolnego rynku. Ja jednak dostrzegam korzyści ze wspierania i pobudzania innowacyjności przez środki europejskie. Perspektywa finansowa 2014‒2020 dopiero się rozkręca, więc trudno oceniać realne efekty. Sporo nauczyliśmy się dzięki perspektywie finansowej 2007‒2013. Dlatego spodziewam się lepszych efektów i zaangażowania większej liczby specjalistów. Już teraz na uwagę zasługują co najmniej dwa działania. Scale UP to programy akceleracyjne organizowane przez korporacje i Poland Prize mający na celu sprowadzić osoby z zagranicy do Polski. Oba działania są finansowane przez PARP. Sporą część tych pieniędzy pozyskały fundusze VC, które z prywatnych pieniędzy nie byłyby w stanie wspierać projektów o wysokim ryzyku. Finansowanie start-upów wiąże się właśnie z tak dużym ryzykiem. Dzięki środkom publicznym mogliśmy np. sprowadzać do kraju zagranicznych ekspertów, którzy mieli już sukcesy w komercjalizacji.

Odbyłem dziesiątki szkoleń, podczas których bezpłatnie uczyłem się własności intelektualnej, wyceny technologii, modelów komercjalizacji i transferu technologii. Jednak cenniejszą lekcją są realne działania. Mam na myśli wsparcie i rozwijanie projektów opartych na innowacji. Dzięki środkom publicznym bardzo dużo się nauczyliśmy. Wiele finansowanych projektów już nie istnieje, mimo to uważam, że to bardzo cenna lekcja, która przyspieszyła rozwój naszej gospodarki o dekadę.

1

‒ Co podpowiedziałbyś tym, którzy chcą zacząć? Czy zaczynać od szukania pieniędzy, czy może bezpłatnego programu inkubacyjnego/akceleracyjnego?

‒ Kiedy zaczynałem pracę w branży startupowej, pewnie odpowiedziałbym, że od biznesplanu. Jednak doświadczenie podpowiada mi, że trzeba zacząć od sprzedaży. Nawet jeśli masz tylko wizję twojego produktu lub usługi. Wiem, jak to brzmi. Przez lata widziałem wiele projektów rozwijanych miesiącami albo nawet latami, których nikt nie chciał kupić. Często większość pracy nadawała się do kosza. Zupełnie inaczej byłoby, gdyby ktoś wcześniej zapytał klienta, czego potrzebuje. Jeśli znajdziesz klienta, zawsze możesz odwlec czas realizacji lub zwiększyć stawkę za swój produkt lub usługę. Zainteresowanie to znak, że warto rozwijać projekt. Wielu dzisiejszych gigantów zaczynało od sprzedaży. Dropbox na początku był filmikiem, który informował, że będziesz mógł umieszczać swoje pliki w chmurze. Zainteresowani mogli zostawić adres e-mailowy. Te adresy były potem dowodem dla inwestorów, że warto wspierać ten projekt. Innym przykładem jest UBER. Tu twórca rozpoczął od Excela i telefonu komórkowego. Sam zamawiał taksówki, kiedy znalazł chętnego. Managerowie inwestycyjni w funduszach VC często mówią, że dla nich najlepszą rekomendacją do zainwestowania w projekt są rekomendacje zadowolonych klientów.

‒ Jakie trendy obserwujesz w ostatnim czasie? W jakich branżach i obszarach firmy szukają pomysłów i technologii? Co może być w najbliższych latach szansą dla początkującego start-upu?

‒ Od dłuższego czasu dużym zainteresowaniem cieszą się projekty z obszaru life science. Czyli takie, które poprawiają jakość życia człowieka. Zwiększone szanse na sukces mają projekty oparte na sztucznej inteligencji, rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej oraz przetwarzania dużej ilości danych. Jeśli miałbym wskazać branżę, to wskazałbym na finansową, energetyczną i chemiczną.

‒ Gdzie można znaleźć informacje o Twoich przedsięwzięciach?

‒ Najłatwiej na Linkedin. Zachęcam też do posłuchania podcastu Startupfonika, gdzie rozmawiam z największymi autorytetami z branży startupowej.


Przeczytaj artykuł:

Czas start-upów

Zaufali nam

© 2019 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP