Polacy w kosmosie
Jak nietrudno zauważyć, gatunek ludzki cierpi na manię nazywania wszystkiego, co znajdzie się w zasięgu jego wzroku. Zasada ta dotyczy również kosmosu.

Na przestrzeni ostatnich stuleci nazwy na ziemski obraz i podobieństwo otrzymały nie tylko gwiazdy czy planety, ale również znacznie drobniejsze kosmiczne obiekty. Jeżeli w innych galaktykach egzystują inteligentne cywilizacje, być może bawi je nasza pycha, jednak z bardziej oczywistego punktu widzenia terminy zatwierdzane przez Międzynarodową Unię Astronomiczną (IUA) stanowią pasjonujący podręcznik historii, mitologii i literatury. Dodajmy – niepozbawiony polskich wątków.

Artystyczny Merkury, kobieca Wenus

Można zażartować, że swojscy patroni np. kraterów na Merkurym są beneficjentami poprawności politycznej, ponieważ IUA nadając im nazwy starała się docenić artystów niemal wszystkich narodowości. Spośród Polaków najwięcej szczęścia mieli Olga Boznańska, Fryderyk Chopin, Katarzyna Kobro-Strzemińska, Krzysztof Komeda i Adam Mickiewicz. Można więc doszukiwać się w ustalaniu tej nomenklatury parytetu profesji (po jednej osobie na malarstwo, rzeźbę, muzykę klasyczną, nowoczesną i literaturę), być może nawet płci. Czy pięciu naszych rodaków na 397 posiadających imiona kraterów to mało, czy dużo? Według strony internetowej Planetary Namespatronami zagłębień po upadkach meteorytów na powierzchni najmniejszej planety Układu Słonecznego jest 35 Francuzów, 28 Rosjan i osób o rosyjskich korzeniach, ale tylko po dwóch Czechów, Kanadyjczyków i Szwedów. Dystansujemy także wszystkie nacje Ameryki Łacińskiej.

Kratery Wenus ukazują historię naszych stron pod innym interesującym kątem. Witryna UA kwalifikuje nazwy dwunastu spośród 900 jako związane z Polską. Cztery z nich to po prostu imionażeńskie: Jadwiga, Janina, Wanda i Zosia, pięć – bardziej (Maria Konopnicka, Zofia Nałkowska) lub mniej znane artystki. Wanda Landowska doprowadziła w XX wieku do renesansu zainteresowania grą na klawesynie, Tekla Bądarzewska-Baranowska wykreowała pół wieku wcześniej pianistyczny przebój „Modlitwa dziewicy”. Zofia Oleśnicka uważana jest przez niektórych badaczy literatury za pierwszą polską poetkę, choć inni uważają, że autorem przypisywanej jej pieśni religijnej z 1556 r. był Cyprian Bazylik. Pozostałe trzy patronki wywodziły się z obszarów pogranicza kulturowego: współpracująca z mężem Janeme Heweliuszem Elizabeth Koopman - z Gdańska, doskonaląca tablice Johannesa Keplera Maria Cunitz - ze Świdnicy, fizyczka jądrowa-noblistkaMaria Goeppert-Mayer - z Katowic. Inne obiekty na tej planecie noszą imiona bogiń lub odwołują się do nazw Wenus w różnych językach, stąd corona (wulkan) Żywia i vallis (dolina) Jutrzenka.

1

Plejada naukowców

Najwięcej poloników można dopatrzeć się na Księżycu, co wydaje się dość oczywiste zważywszy, że IUA ochrzciła do tej pory aż 1618 kraterów na tym ciele niebieskim. Ich patroni to wybitni przedstawiciele nauk ścisłych, przede wszystkim astronomii. Rzeczpospolitą przedrozbiorową w tym gronie reprezentują: Kopernik, Heweliusz, śląski optyk i pionier psychologii Witelon, kartograf Bernard Wapowski, ariański badacz komet Stanisław Lubieniecki oraz Marcin Poczobutt-Odlanicki. Jan Śniadecki i Franciszek Armiński byli czołowymi postaciami polskich badań nad niebem w dobie Królestwa Kongresowego. Marianowi Smoluchowskiemu i Zygmuntowi Wróblewskiemu w zdobyciu światowej sławy w dziedzinie fizyki nie pozwoliła przedwczesna śmierć.

Najwięcej polskich nazw można dopatrzeć się na Księżycu.

Maria Skłodowska-Curie i dyrektor Obserwatorium Astronomicznego w Wiedniu Kazimierz Romuald Graff rozsławiali imię polskiej nauki za granicą. Spośród XX-wiecznych znawców kosmosu największe uznanie IUA zyskali Tadeusz Banachiewicz, Władysław Dziewulski, Jan Gadomski i Felicjan Kępiński. Unia pamiętała także o matematyku Wacławie Sierpińskim oraz urodzonym w Łodzi izraelskim elektrochemiku Aharonie Katzir-Katchalskym, który zginął wskutek ataku terrorystycznego na lotnisku Lod w 1972 r. Jego brat Ephraim rok później został prezydentem żydowskiego państwa.

W kwietniu 2017 r. jeden z uczestników telewizyjnego show „Milionerzy” nie wiedział, że Grójec, Puławy, Puńsk i Rypin to nazwy kraterów na Marsie. Trudno powiedzieć, dlaczego akurat te miasta zostały wybrane przez IUA w latach 70. XX wieku. Być może preferowane były jak najkrótsze terminy, bodaj jedyny czterosylabowiec wśród nich to bliskie nam geograficznie Eberswalde. Dwa spośród największych kraterów na czerwonej planecie noszą dość przewidywalne nazwy Copernicus i Skłodowska (jest też Curie, ale upamiętnia Pierre'a). Na mapie Marsa znajdziemy także wśród podobnych terminów w innych językach obniżenie (cavus) Noc i dolinę Vistula.

W kwietniu 2017 r. jeden z uczestników „Milionerów” nie wiedział, że Grójec, Puławy, Puńsk i Rypin to nazwy kraterów na Marsie.

Na tym polskie ślady w przestrzeni pozaziemskiej się nie kończą, ponieważ kratery na planetoidzie Gaspra zostały nazwane na cześć uzdrowisk, np. Krynicy, zaś krater Lublin na asteroidzie Matylda nawiązuje do niedalekiego zagłębia węglowego (na Silesię najwidoczniej nikt nie wpadł). W wielu przypadkach inspiracją dla kosmicznych onomastyków była mitologia różnych kultur. Niekiedy wyraźnie ponosiła ich wyobraźnia, trudno bowiem zgadnąć jakich „polskich rolniczych bożków” upamiętniają kratery Datan i Tawals na Ceres. Czyżby również i tu za wszelką cenę wymyślano jak najkrótsze i najprostsze w wymowie nazwy?

2

Otwarta lista

Im dalej od Słońca, tym mniej polskich nazw, ponieważ obiekty położone na księżycach Saturna i Uranu noszą głównie nazwy zaczerpnięte z klasycznych dzieł literatury światowej: „Podróży Guliwera”, „Odysei”, „Baśni z Tysiąca i jednej nocy”, „Władcy pierścieni”, czy dramatów Szekspira. Nie ma zbyt wielu planetoid o tak urozmaiconej powierzchni, jak wyżej wspomniana Ceres czy Gaspra, lecz nazwy takich ciał niebieskich niemal zawsze mają interesujące pochodzenie. W ich nadawaniu wyróżnili się m.in. Czesi i Rosjanie. Niektórych nadwiślańskich skojarzeń łatwo się domyślić – Coppernicus, Curie, Chopin, Lem. Astronomowie pamiętali także o Smoluchowskim, Ignacym Domeyce, Ludwiku Zamenhofie oraz swoich kolegach po fachu – Wilhelminie Iwanowskiej, Bohdanie Paczyńskim, a także Herkulesie (Ercole) Dembowskim, włoskim znawcy gwiazd podwójnych, będącym synem napoleońskiego generała zaczynającego karierę w Legionach Dąbrowskiego.

Coraz więcej planetoid nosi imiona zaczerpnięte z kultury popularnej – od bohaterów Star Treka przez The Beatles po Davida Lyncha. Niewykluczone jednak, że nasi rodacy również nie dadzą o sobie zapomnieć. W ostatnich latach do katalogu asteroid zostały wpisane Sierpc i Świdwin, ochrzczone tak na cześć rodzinnych miast ich odkrywców – odpowiednio zespołu uczniów pracujących pod kierunkiem Józefa Urbańskiego oraz zatrudnionego w obserwatorium na Teneryfie Rafała Reszelewskiego. Dołączyły one do m.in. Wratislavii, Gedanii, Varsavii, Danzigu i Posnanii. Taka nazewnicza „małoojczyźnianość” to nic nowego – niektórzy badacze unieśmiertelnili swoich współmałżonków, dzieci, a niektórzy patroni „planetek” to zwycięzcy międzynarodowych konkursów dla naukowych talentów, którzy zapewne epokowe osiągnięcia mają dopiero przed sobą...


Przeczytaj artykuł:

Polacy w kosmosie

Zaufali nam

© 2019 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP