Po co nam inteligentna energetyka
W czasach, gdy inteligentne jest już niemal wszystko: zegarki, kremy do twarzy i podeszwy butów, nasze mieszkania sprawiają wrażenie nieco zacofanych.

Podłączamy do gniazdek smartfony, telewizory z Internetem i lodówki, które ostrzegają, że kończy się mleko. Jednak po drugiej stronie wtyczki nic się nie zmieniło. Ze ścian od lat wystają te same gniazdka, a za nimi ciągną się te same kable, co kilkadziesiąt lat temu. Nasze domy i energetyka, są ostatnim ogniwem inteligentnej rewolucji. I właśnie zaczęły w niej uczestniczyć.

O co tak naprawdę toczy się gra

Z jednej strony chodzi o oszczędności i wygodę klientów. Inteligentny dom informuje o wszystkim, co się w nim dzieje i pozwala tym sterować. Im więcej mamy nowoczesnych sprzętów, tym więcej możliwości. Ogranicza nas jedynie wyobraźnia.

Jednak wygoda klientów to nie wszystko. Każde mieszkanie i urządzenie podłączone do sieci to część większego systemu. Kabel z gniazdka biegnie do licznika, a potem tysiącami kilometrów do innych mieszkań, fabryk, biur, ulicznych latarni, wielkich elektrowni i małych przydomowych wiatraków. Tak w skrócie wygląda system elektroenergetyczny. Gdy miliony Polaków wracają z pracy i włączają telewizor, kuchenkę czy ogrzewanie, czerpią prąd z systemu. Rano i po południu występują szczyty zużycia. System musi wtedy dostarczyć bardzo dużo energii. Cały szkopuł tkwi w tym, że prąd jest produkowany na bieżąco. Wahania w jego zużyciu są dużym wyzwaniem. Od dawna trwają prace nad magazynowaniem energii. Pierwszy w Polsce eksperymentalny magazyn zbudowała na Pomorzu Energa. Teraz wspólnie z partnerami, m.in. z Japonii, pracuje nad kolejnym. Będzie dwadzieścia razy większy. Opracowanie rentownej technologii to przełom, na który czeka cała energetyka. Jednak prace wciąż są w fazie badawczej.

Druga korzyść z inteligentnych rozwiązań domowych

Dzięki inteligentnym rozwiązaniom miliony odbiorców dopasują się do systemu. Oczywiście nikt nie oczekuje, że zrobią to za darmo. Jednak jeśli za pracę zmywarki w nocy zapłacą o połowę mniej, to prawdopodobnie przesuną zużycie o kilka godzin. W ten sposób kilka milionów klientów może wpływać na cały system. Wystarczy dać im odpowiednie narzędzia.

Potwierdzają to wyniki eksperymentu prowadzonego przez Energę w Gdyni. Uczestnicy Energa Living Lab otrzymali kilka tysięcy przelotek na gniazdka, automatyczne włączniki światła, a także czujniki ruchu i temperatury. Wszystkie urządzenia były zdalnie sterowane oraz na bieżąco informowały o zużyciu. Teraz, w drugiej edycji, firma postawiła na grywalizację. Wybrani mieszkańcy Gdyni konkurują ze sobą o to, kto obniży zużycie najbardziej.

System to także wielkie fabryki, huty i cementownie

W przypadku wielkich odbiorców prądu zasada działania jest podobna. Chodzi o przesunięcie zużycia na inne godziny. Różnica polega na tym, że jest ich dużo mniej, ale czerpią z systemu dużo więcej energii. Dlatego w ich przypadku mówimy o wirtualnej elektrowni. Największą w Polsce stworzyła Energa. Należąca do niej innowacyjna spółka Enspirion jest największym agregatorem, czyli firmą skupiającą potencjał dużych odbiorców. Obecnie pracuje nad wdrożeniem tzw. głębokich sieci neuronowych w systemie agregacji mocy. W jego skład wchodzą m.in. bezinwazyjne urządzenia pomiarowe. To pozwoli z jednej strony lepiej rozpoznać potencjał danej fabryki, a z drugiej automatycznie sterować zużyciem energii.

Jakub Dusza - Biuro Prasowe Grupy Energa


Polecamy artykuł:

Trendy przyszłości

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP