Pieniny welcome to
Pomimo nadziei związanych z pojawieniem się wyższych temperatur, koronawirus postanowił towarzyszyć ludziom także na wakacjach. Pandemia szczególnie mocno dotknęła zamrożoną na kilka miesięcy branżę turystyczną – w marcu, kwietniu i przez dużą część maja hotele i pensjonaty świeciły pustkami, a właściciele zamkniętych restauracji zastanawiali się, w jaki sposób utrzymać lokale bez gości przez kolejny miesiąc. Nieliczni odważni, którzy zdecydowali się odwiedzić miejsce inne niż własny balkon lub działka, nie mogli skorzystać z nieczynnych do odwołania instytucji kultury. Potrzeba corocznego, lipcowego lub sierpniowego wypoczynku stanowiącego dla większości Polaków absolutne „must have” sprawiła, że już od kilku tygodni tysiące obywateli wyruszają w podróż, nader często lekceważąc sanepidowskie zalecenia dotyczące między innymi społecznego dystansu oraz noszenia maseczek ochronnych.

Jak rozpoznać rodaka na szlaku?

Oburzamy się, słysząc o stereotypowym Polaku na wakacjach, który jako znawca mody wszelakiej spaceruje w nieodłącznym zestawie łączącym dwie pory roku – skarpetach i sandałach. Denerwujemy się, gdy przedstawiciele innych narodów przypisują nam skłonność do nadużywania napojów wysokoprocentowych. W irytację wprawiają nas również komentarze związane z niechlujstwem i bylejakością, jednakże po obserwacji nawyków polskich turystów w czasie wakacji jakoś łatwiej zrozumieć to, dlaczego mieszkańcy innych państw przypisują nam te mało pożądane cechy i zachowania.

Tegoroczny wyjazd w góry był wyprawą zaplanowaną ze znacznie większą dokładnością i przezornością aniżeli zazwyczaj. Wybór Pienin, które nie są oblegane tak bardzo jak Tatry, nie był przypadkowy, podobnie jak kilka sztuk maseczek, jednorazowych rękawiczek i płynu do dezynfekcji zapakowanych do podręcznego bagażu. Jakże deficytowy okazał się to towar, można było przekonać się na miejscu. Znalezienie zamaskowanego turysty stanowiło prawdziwe wyzwanie. W trwającym ponad godzinę oczekiwaniu na wejście na Trzy Korony próżno było szukać osób przejmujących się wciąż panującą pandemią. Znacznie łatwiej za to było znaleźć osoby z katarem lub kaszlem, którym składająca się z co najmniej stu osób grupa osób w wieku 0–80 lat absolutnie w niczym nie przeszkadzała i nie skłaniała do żadnej refleksji.

Płać lub płacz

Przecież on nie jest chory. Jemu wolno – wszakże zapłacił. On tu przyjechał na wakacje, a na wakacjach wirusa nie ma. Arogancja i ignorancja to określenia, które – niestety nie tylko w 2020 roku – do polskiego turysty pasują idealnie. Aby nie być autorem gołosłownym, złośliwie nastawionym do swoich rodaków, posługującym się wyłącznie obiegowymi opiniami, wystarczy przywołać kilka sytuacji mających miejsce na polskich szlakach. Gigantyczna kolejka prowadząca na malowniczy szczyt Trzech Koron czasami bowiem okazać się może prawdziwą szkołą socjologicznej obserwacji.

Pierwsza grupa zgromadzonych tam turystów to prawdziwi kolekcjonerzy. Tego typu szczyty są dla nich miejscem, na którym obowiązkowo wypada się pojawić, jednakże na krótko, w formie rozgrzewki przed kolejnymi wyzwaniami, obowiązkowo uwieczniając na fotografii malowniczą panoramę. Dominują wśród nich pewni siebie młodzieńcy, którym wysiłek fizyczny jest niestraszny nawet po 3 godzinach snu lub całonocnej imprezie w towarzystwie nie tylko lokalnych trunków. Kolekcjonerzy szczytów przeplatają się z rodzinnymi pasjonatami – doskonale przystosowanymi do całodziennych wędrówek z dzieckiem na barana, pod rękę lub w specjalnym, montowanym na plecach nosidełku. Banan, pieluszki, chusteczki nawilżające, krem do opalania, leki przeciwbólowe, plastry, żel antybakteryjny – zawartość ich plecaka równie dobrze umożliwiałaby im handel obnośny, o czym zapewne niejednokrotnie marzyli przedstawiciele grupy trzeciej.

Grażyna i Janusz na wakacjach

Próżno szukać określeń omijających jedne z najpopularniejszych ostatnio imion – Janusza i Grażyny. Obowiązkowo wyposażeni są w aparat fotograficzny i zestaw trunków, które pieczołowicie wnoszą ze sobą na każdy pagórek. Prawdziwe góry wprawdzie najczęściej pozostają poza ich możliwościami, aczkolwiek nawet na Kopcu Kraka piwo smakuje zupełnie inaczej aniżeli kilkadziesiąt metrów niżej. Skierowana w stronę wszelkich regulaminów i obowiązujących wszystkich „amatorów” zasad pogarda jest ich znakiem rozpoznawczym. Maseczki? Ubierają na bale przebierańców, obowiązkowo odbywające się w miejscach ekskluzywnych, które można oznaczyć na popularnych portalach społecznościowych. #Janusznawakacjach w końcu brzmi tak dumnie. Z łatwością można także rozpoznać ich pociechy – siusiające bez najmniejszego skrępowania tuż obok zajadających się kanapkami spacerowiczów lub zrzucające ze schodów staruszków, którzy stanęli na ich drodze do kolejnego zdjęcia w markowym ubraniu, z paczką żelków lub nieco nadgryzionym przez próchnicę wyszczerzonym uśmiechem.

Kultura oznaczająca znacznie więcej, aniżeli tylko umiejętność posługiwania się nożem i widelcem lub ustępowanie osobom starszym miejsca w tramwaju, niestety nie jest cechą jednoznacznie kojarzoną z Polakami. Mamy jednak realną możliwość doprowadzenia do zmiany postrzegania nas jako narodu – nie uda się to jednak aż do momentu, w którym przestaniemy odnosić zasady do wszystkich wokół z wyjątkiem siebie, a jednostkowe dobro, wygoda i wciąż pożądany przez znaczną część społeczeństwa luksus znikną z pierwszego planu.

Zaufali nam

© 2020 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP