Młoda mama ma egzamin… Czy studia i macierzyństwo da się pogodzić?
Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy studia wydawały się być bramą do lepszego świata, zajście w ciążę w młodym wieku było traktowane jako zaprzepaszczenie życiowej szansy na godne życie. Nauka jednak wcale nie musi kłócić się z macierzyństwem, czego dowodem są pełne pasji i energii młode matki, które coraz częściej można spotkać na uczelnianych korytarzach.

Ciąża… i co dalej?

Niektóre z nich decydują się na przerwanie studiów w obawie przed brakiem wsparcia. Wyobrażenia o zawiedzionych rodzicach, przestraszonym partnerze i złośliwej pani z dziekanatu budzą w sercach przyszłych matek strach przed przyszłością. Lecz liczba kobiet, którym udało się pogodzić naukę z macierzyństwem, nieustannie rośnie, chociaż w uczelnianych rejestrach nie natrafia się na takie statystyki. Współcześnie wykształcenie wciąż jest w cenie, wobec czego zarówno studentki stacjonarne, jak i zaoczne nie chcą porzucać studiów, gdy dowiadują się, że zaszły w ciążę. Dla jednych jest to wydarzenie planowane od dawna, dla innych całkowite zaskoczenie.

Ola zajście w ciążę planowała od dłuższego czasu. O tym, że się udało, dowiedziała się na pierwszym roku studiów magisterskich. Jak sama twierdzi, urlop dziekański nie jest dla niej – uważa, że gdyby się na niego zdecydowała, nie skończyłaby studiów. To, co dla jednych jest zagrożeniem, dla innych staje się wybawieniem – tak też było w przypadku Moniki, która w momencie zajścia w ciążę łączyła ze sobą studia na dwóch kierunkach. Miesiąc przed porodem podjęła decyzję o wzięciu urlopu dziekańskiego na jednym z nich. Drugi zaś kontynuowała, korzystając z trybu urlopu czynnego. O takim rozwiązaniu wciąż nie wie wiele przyszłych mam. Jest to możliwość zaliczenia przedmiotów w określonym terminie bez konieczności uczęszczania na zajęcia, która umożliwia połączenie opieki nad dzieckiem z dalszą nauką.

Możliwość zaliczenia przedmiotów w określonym terminie bez konieczności uczęszczania na zajęcia umożliwia połączenie opieki nad dzieckiem z dalszą nauką.

Wśród studenckiej braci opinie na temat ciąży w czasie studiów są podzielone. To właśnie z tego powodu niektóre dziewczyny decydują się informację o swoim stanie zachować w tajemnicy najdłużej, jak jest to możliwe. Takie rozwiązanie wybrała Monika. „Do końca roku akademickiego nie chwaliłam się nikomu ciążą. Dopiero po wakacjach poinformowałam głównie wykładowców o mojej sytuacji, ze względu na konieczność załatwienia formalności na uczelni. Nie chciałam, by ciąża wpłynęła na postrzeganie i traktowanie mojej osoby. Nie chciałam mieć taryfy ulgowej”. Warto jednak pamiętać o tym, że studiującym mamom przysługuje szereg praw, które wcale nie są taryfą ulgową, ale ułatwieniem, mającym na celu poprawę komfortu życia studentki, która nosi pod sercem małego człowieka, o czym wspominają prodziekani poszczególnych uczelni, m.in. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Prawo do Indywidualnej Organizacji Studiów, trwającego rok urlopu dziekańskiego i zachowania zniżek, prawo do wcześniejszego wychodzenia z zajęć związanego z karmieniem piersią lub wizytami lekarskimi, prawo do sześciotygodniowego urlopu najczęściej wykorzystywanego na czas ciąży i późniejszego połogu, przełożenia sesji – o wielu z nich wciąż nie wie większość studentek.

Warto pamiętać, że studiującym mamom przysługuje szereg praw, które wcale nie są taryfą ulgową, ale ułatwieniem, mającym na celu poprawę komfortu życia.

Akademickie dziecko

Uniwersytety wprowadzają coraz więcej udogodnień dla młodych mam i rodzin z dziećmi, czego przykładem jest ministerialny program „Maluch na uczelni” prowadzący do organizowania żłobków na terenie uczelni. Jednym z mieszkaniowych rozwiązań, które mają ułatwić start młodym, są rodzinne akademiki, które powstają w całej Polsce. Studencka beztroska i akademickie imprezy nie są opowieściami z mchu i paproci, aczkolwiek życie w rodzinnym domu studenckim rządzi się innymi prawami. Bliskość uczelnianej infrastruktury w połączeniu z niewielkimi opłatami skłaniają sporą rzeszę osób do zamieszkania tam wspólnie z ukochaną osobą i owocem ich miłości. Tego typu miejsca mają jeszcze jedną bardzo ważną zaletę – olbrzymią liczbę cioć i wujków, którzy pomogą chociażby wtedy, gdy zabraknie mleka lub trzeba wnieść ciężki wózek na trzecie piętro.

Presja – największy wróg czy przyjaciel?

Studiująca socjologię Małgosia, która z racji karmienia piersią zabiera córeczkę ze sobą na uczelnię, kiedy była w ciąży, obroniła swoją pracę licencjacką. Jak sama mówi: „Do obrony podeszłam dość luźno – bardzo chciałam zdać, ale wiedziałam, że jeśli coś się nie uda, nie miałabym sobie tego za złe”. Dystans do tego, co się wydarzy w związku z reorganizacją własnego życia, w przypadku studiujących mam jest szczególnie istotny – nakładana na nie presja, zarówno przez bliskie, jak i dalsze otoczenie, zazwyczaj jest bardzo duża. Aleksandra zaznacza, że „Najważniejsza jest organizacja. Jeżeli danego dnia mam coś zaplanowane, to staram się to zrobić. Staram się spędzać z dzieckiem jak najwięcej czasu, a kiedy śpi, wykorzystuję to na obowiązki związane z uczelnią i domem”. Agata po porodzie wycofała się z życia społecznego i obawiała się zostawić dziecko z kimkolwiek innym niż ona sama. Od pojawienia się potomka na świecie minęło jednak już kilka miesięcy i twierdzi, że „powoli stara się wrócić do normalności”, w czym pomoże jej zapewne gra w kwartecie smyczkowym, którego próby odbywają się co dwa tygodnie. Ciąża otworzyła jej oczy na to, że nie ma rzeczy niemożliwych, i „dziecko to najpiękniejsze, co może was spotkać, a perspektywa zakończenia studiów, choć ważna, staje się rzeczą drugoplanową. Z dzieckiem nie przejmuję się, czy zdam egzamin w pierwszym czy ostatnim terminie. Życie nabiera większych priorytetów niż same piątki w dzienniczku”.

1

Sama nie znaczy samotna

Większość studiujących mam podkreśla, że bez wsparcia mężów, narzeczonych, partnerów radzenie sobie z codziennymi rodzinno-naukowymi obowiązkami byłoby znacznie trudniejsze. Okazuje się jednak, że nie w każdej sytuacji można na nie liczyć. Samotne studiujące matki nie mają łatwego życia, aczkolwiek Olga, która tego doświadczyła, twierdzi, że „w babeczkach siła!”. O ciąży dowiedziała się na pierwszym roku studiów drugiego stopnia. „Obawiałam się, czy dam radę ogarnąć studia z samotnym macierzyństwem, bo niestety zostałyśmy z córką same. Nie jestem z Poznania, więc bałam się, czy logistycznie ogarnę to wszystko, gdyż mieszkam 170 km dalej. Obawy na szczęście okazały się niepotrzebne, gdyż przy dobrej organizacji i pomocy rodziców można to wszystko połączyć”. Aż do końca ósmego miesiąca chodziła na wszystkie zajęcia, spotykała się ze znajomymi i nie rezygnowała z dotychczasowych aktywności. Pomimo tego, że przyznano jej Indywidualną Organizację Studiów, nie korzystała zbyt często ze związanych z tym przywilejów. Jak dodaje z uśmiechem, nie chodząc na zajęcia, zanudziłaby się. Co drugą sobotę jako wolontariuszka Fundacji Dr. Clowna odwiedza małych pacjentów w oddziałach szpitalnych. Czasami na spotkaniach mamie towarzyszy jej pociecha, która wszystkich wolontariuszy zaraża uśmiechem.

Czy jest się czego bać?

Obaw związanych z ciążą i macierzyństwem rzadko kiedy udaje się uniknąć, niezależnie od tego, ile lat ma przyszła mama. Jak twierdzi Agata, w rzeczywistości ciąża w życiu studentki to czas, w którym wykładowcy okazują się być milsi niż zazwyczaj, a studenci troskliwsi, niż mogłoby się wydawać. To właśnie wtedy można uniknąć stania w długich kolejkach do dziekanatu, a nawet zrealizować obowiązkowe praktyki, na co w 7. miesiącu ciąży zdecydowała się Aleksandra. Jak twierdzi, to właśnie dzięki wybierającemu się na świat dziecku przyspieszyła tempo pisania pracy dyplomowej. Okazuje się więc, że ciąża może być lepszym motywatorem niż nawet najbardziej wymagający promotor i prawdziwą lekcją dorosłego życia.

Zaufali nam

© 2020 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP