Kto będzie mistrzem świata? Mundial w świetle liczb i symulacji
To było największe piłkarskie święto. XXI Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, których gospodarzem byli nasi sąsiedzi – Rosjanie. Reprezentacja Polski znalazła się w gronie finalistów tego najbardziej prestiżowego turnieju po dwunastu latach przerwy. O miano najlepszej drużyny globu walczyły trzydzieści dwa zespoły. Analitycy na podstawie przeprowadzonych badań i symulacji przekonują, że szanse na ostateczny triumf mają jednak nieliczni. Czy mają rację? Podobno liczby nie kłamią. W przypadku sportu okazuje się, że nie zawsze.

Pamiętacie kultowy „Powrót do przyszłości”? W jednej z części czarny bohater serii, niejaki Biff, wykorzystuje zdolność przenoszenia się w czasie, by zarobić pieniądze na zakła­dach sportowych. Ma ze sobą książkę z wynikami z dawnych lat, a dzięki podróży „o kilka lat wstecz”, ma szansę się wzbogacić. Niestety, nam na razie nie udało się wynaleźć wehikułu czasu (choć automatycznie sznurowane buty już powstały). Musimy polegać na własnej intuicji lub zdaniach ekspertów. Zupełnie inaczej jest w przypadku analityków, dla których nie ma miejsca na sentymen­ty. Każda reprezentacja przed startem mundialu została dokładnie sprawdzona na wiele sposobów. Wyniki ich badań miały oszacować potencjalnego zwycięzcę tegorocznego turnieju.

MILION SYMULACJI, JEDEN ZWYCIĘZCA

Na wiele miesięcy przed oficjalnym rozpoczęciem mistrzostw świata anali­tycy mieli mnóstwo pracy. Ich zadaniem było wytypowanie drużyny, która naj­prawdopodobniej wróci z Rosji z pucha­rem. Z ich usług korzystają wszystkie poważne zakłady bukmacherskie. Wśród potencjalnych zwycięzców przewijały się przede wszystkim trzy zespoły – Niemcy, Hiszpania i Brazylia, choć w różnej kolej­ności, w zależności od podmiotu, który przeprowadzał badania. Oszacowanie szans poszczególnych drużyn na sukces w tym turnieju to proces bardzo żmudny. Mowa tu o dziesiątkach, a nawet setkach (!) tysięcy symulacji. Uwzględniane są takie czynniki jak liczba strzelonych goli w ostatnich latach lub na poprzednich mundialach, pozycja danej reprezentacji piłkarskiej w rankingu FIFA czy wyniki osiągane podczas mistrzostw świata.

Na wiele miesięcy przed oficjalnym rozpoczęciem mistrzostw świata analitycy mieli mnóstwo pracy. Ich zadaniem było wytypowanie drużyny, która najprawdopodobniej wróci z Rosji z pucharem.

TYPY SPECJALISTÓW

Zdaniem analityków Commerzbanku największe szanse na złoto mieli nasi za­chodni sąsiedzi, Niemcy (18 proc. szans). Jak bardzo się przeliczyli, wiemy wszy­scy. Warto w tym miejscu wspomnieć o tym, że w przeciwieństwie do piłkar­skich kibiców specjaliści nie postrzegają tego typu sytuacji jako wielkiej sensacji. W takich przypadkach mowa jest o poja­wieniu się tzw. zdarzenia losowego, któ­rego istnienia nie można wykluczyć. Jego wystąpienie może sprawić, że wyliczenia okażą się błędne, choć wyniki by tego nie zapowiadały. Z jednej strony sprawia to, że futbol w dalszym ciągu jest tak piękny, bo nieprzewidywalny. Z drugiej, sprawia, iż tego typu symulacje obarczo­ne są pewnym ryzykiem, którego nie da się wyeliminować.

Według Commerzbanku w gronie faworytów powinny znaleźć się również reprezentacje Brazylii (niemal 13 proc.) i Hiszpanii (niespełna 10 proc.). Podob­nego zdania są Szwajcarzy z UBS, którzy przewidują dotarcie zawodników z Kraju Kawy do wielkiego finału. Ponadto, na podstawie ich badań, należało sądzić, że to Canarinhos mają nieznacznie więk­sze szanse na zwycięstwo, pierwsze od 2002 roku. Wszystkie analizy okazały się błędne. Jeden z największych banków inwestycyjnych świata, Goldman Sachs, wykorzystał sztuczną inteligencję do wytypowania głównego faworyta tego­rocznego mundialu. Na potrzeby badań stworzono blisko 200 tysięcy różnych modeli, z uwzględnieniem najmniejszych detali, od wyników sportowych, po… cechy charakteru poszczególnych graczy. Co ciekawe, symulacje także wskazały Brazylijczyków jako przyszłych mistrzów.

Większe szanse na ostateczne zwycięstwo w przypadku dotarcia do finału mieli jednak Francuzi. Anglia miała zakończyć swoją przygodę z rosyjskim mundialem na etapie ćwierćfinału. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, Golden Sachs trafnie ocenili postawę Argen­tyńczyków, którzy mieli zagrać poniżej oczekiwań. Podobnie sprawa miała się z Hiszpanami. Co ciekawe, Rosjanie na podstawie wyliczeń powinni zakończyć mistrzostwa już na fazie grupowej, a zagrali znacznie lepiej. Smutne jest to, że przewidywania banku inwestycyjnego nie sprawdziły się w przypadku naszej repre­zentacji. Analizy potwierdzały bowiem, że zakończymy rywalizację w grupie na drugiej pozycji. Niestety, stało się zupełnie inaczej. Naukowcy z niemieckich i belgij­skich uniwersytetów w swoich badaniach wykorzystali z kolei metodę „random forest”, łączącą analitykę z wynikami pre­zentowanymi przez sztuczną inteligencję. W technice tej brano pod uwagę nie tylko wyniki sportowe i cechy zawodników, ale nawet wskaźniki ekonomiczne państw biorących udział w rosyjskim mundialu. Tym razem najwięcej punktów, a więc szans na zwycięstwo, mieli Hiszpanie…

ZAMIAST LICZYĆ, LICZ NA SIEBIE

Piłka nożna to dziś niewyobrażalne. Nie dziwi więc, że wszystkie warianty są analizowane na milion sposobów, z odpowiednim wyprzedzeniem. Jednak futbol pokazał już wielokrotnie, że dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Pewne rzeczy w świecie sportu nie miały prawa się nigdy wydarzyć. A jednak. W 1992 roku mistrzostwo Europy zdobyła drużyna, której parę dni wcześniej miało nie być wcale na tym turnieju. W 2005 roku Liverpool FC wygrał Ligę Mistrzów, choć do przerwy został zdemolowany przez AC Milan 0:3. Sensacji nie zabrakło także podczas tegorocznego mundialu. Obrońcy tytułu mistrzowskiego zakończyli turniej na fa­ zie grupowej. Naszpikowani gwiazdami Niemcy zajęli ostatnie miejsce w grupie, za Szwecją, Meksykiem i Koreą Połu­dniową. Nie trzeba specjalnych analiz, by stwierdzić, że to wielka niespodzianka.

Branie pod uwagę poprzednich turniejów nie ma sensu, ale jak weźmie się pod uwagę nowsze dane i ma się wiedzę o wszystkich drużynach, to końcowe rozstrzygnięcia mniej więcej można przewidzieć. Takie dane zbiera np. algorytm Goalimpact. Jeśli chodzi o wyjście z grupy, będzie miał 90 proc. skuteczności, mimo takich niespodzianek jak postawa Polski. Natomiast samego mistrza przewidzieć trudno. Kiedy w fazie pucharowej decyduje jeden mecz, mogą zaistnieć zmienne, których żaden model nie złapie. Mam tu na myśli jakiś strzał życia, szybką czerwoną kartkę albo jakiś koszmarny błąd indywidualny – mówi Andrzej Gomołysek, analityk Instatu i redaktor sport.pl.

Inaczej na sprawę patrzą także inni eksperci. Wielu specjalistów od futbo­lu południowoamerykańskiego było sceptycznych odnośnie do reprezentacji Brazylii. Ich zdaniem obecność w składzie gwiazd światowego formatu nie gwaran­tuje im takiej pozycji jak przed laty. Cza­sem o końcowym wyniku decydują detale lub czynniki całkowicie nieprzewidziane. Któż spodziewał się, że na dwa dni przed rozpoczęciem mistrzostw świata jedni z faworytów, Hiszpanie, zdecydują się na zmianę selekcjonera? Kto brał pod uwagę tak słabą formę aktualnych wicemistrzów świata Argentyńczyków, czy wspomniany blamaż drużyny niemieckiej? Te wszyst­kie pytania w większości przypadków można skwitować jednym prostym sło­wem – „nikt”. Pewnych zdarzeń po prostu przewidzieć się nie da. I nawet najbardziej szczegółowe analizy tego nie zmienią. Być może to dobrze. Jaka by była frajda z oglądania turnieju, jeśli byśmy wiedzieli, kto go wygra już na starcie? Gary Lineker przeszedł do historii jako autor stwier­dzenia „w piłkę nożną grają wszyscy, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”. Chyba nadszedł już czas na nowy slogan.

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP