Korporanci wracają na kwatery
Jeżeli w XXI w. studenci się zrzeszają, to najczęściej w jakimś konkretnym celu. Takim jak np. organizacja juwenaliów czy zbiórka krwi dla potrzebujących. Mimo że od wielu lat w Polsce działają różne stowarzyszenia studenckie, to jednak różnią się one od klasycznych korporacji akademickich, które swój rozkwit przeżywały w czasach II Rzeczypospolitej. Jednak mimo hekatomby II wojny światowej i cenzury czasów komunizmu, dziś w Polsce odradzają się korporacje, które nawiązują do swoich przedwojennych poprzedniczek, powracając do tradycyjnego samokształcenia. Choć ruch korporacyjny nie jest jeszcze masowy, to w wielu ośrodkach akademickich można spotkać studentów noszących tzw. bandy, dekle i cyrkle, które identyfikują ich z daną korporacją.

Organizacje studentów funkcjonu­ją na całym świecie od wieków. Pierwsze stowarzyszenia powstały w XII w. na uniwersytetach w Bolonii i Paryżu jako tzw. nacje, które wzorowa­ły się na gildiach kupieckich. Nacje po­siadały własne władze, zarządzały uczel­niami wraz z rektorami. Wydarzeniem, które umożliwiło tworzenie nacji, było ustanowienie konstytucji „Authentica Habita” w 1158 r. przez cesarza Fryderyka Barbarossę. Akt ten uwalniał wszystkich studentów zagranicznych spod jurys­dykcji sądów miejskich. Nowa regulacja stała się zachętą do manifestowania od­rębności. W XVIII w. w Europie Zachod­niej działały zakony studenckie, które wzorowały się na lożach masońskich. Natomiast w Stanach Zjednoczonych zaczęły powstawać bractwa. Zapewne każdy z nas oglądał kiedyś średniej klasy amerykańskie komedie, w których często pojawiał się wątek bractw studenckich. W filmach możemy obejrzeć imprezy, podczas których członkowie bractw ba­wią się świetnie, nie stroniąc od alkoholu i narkotyków. Jednak historia i cele tych organizacji są nieco inne, niż sugeruje kino. Najstarszym honorowym brac­twem jest Phi Beta Kappa Society, które powstało 5 grudnia 1776 r. Członkostwo w bractwie jest uważane za szczególny honor. Z Phi Beta wywodzą się m.in. Bill Clinton, Mark Twain i George H.W. Bush.

OD ADAMA MICKIEWICZA DO GEN. ANDERSA

Impulsem do tworzenia pierwszych polskich korporacji była działalność filomatów i filaretów, czyli tajnych stowa­rzyszeń studenckich, w ramach których organizowała się wileńska młodzież już od 1816 r., a więc w czasach zaborów. Jed­nym z założycieli Towarzystwa Filoma­tycznego był Adam Mickiewicz. Podstawą działania polskich korporacji była tradycja niepodległościowa. Najstarszą z nich jest Konwent Polonia, który powstał w 1828 r. na ówczesnym Uniwersytecie Dorpac­kim. Barwy Konwentu to amarant, błękit i biel. Herb przedstawia Orła, Pogoń i Ar­chanioła Michała i symbolizuje Koronę, Litwę i Ruś. Cyrklem Konwentu Polonia, czyli unikatowym dla każdej korporacji emblematem, jest zestawienie liter V, C, F (Vivat, Crescat, Floreat, czyli z łac. „niech żyje, kwitnie i rozwija się”) oraz litery C P, skrót od „Convent Polonia”. Kolejną bar­dzo ważną korporacją jest Arkonia, która powstała w 1879 r. w Rydze. Za podstawy działalności korporacji uznano umacnia­nie tożsamości narodowej, dążenie do zdobywania wiedzy, rozwijanie więzów przyjaźni, pracę nad kształtowaniem cech charakteru. W okresie międzywojen­nym Arkonia była drugą, po Konwencie Polonia, najliczniejszą spośród polskich korporacji akademickich. W 1910 r. utwo­rzono Jagiellonię. Za główne cele obrano wychowanie w duchu patriotyzmu, koleżeńskości, karności i zasad rycer­skich. Wielu członków różnych korporacji tworzyło polskie elity, wielu z nich też zginęło broniąc niepodległości. Wśród znanych korporantów możemy znaleźć np. Ignacego Mościckiego, prezydenta RP w latach 1926–1939 oraz gen. Władysława Andersa, zwycięzcę spod Monte Cassino i Wodza Naczelnego Polskich Sił Zbroj­nych na Zachodzie, a także wielu innych wojskowych, polityków, prawników oraz naukowców.

Wielu członków różnych korporacji tworzyło polskie elity, wielu z nich też zginęło broniąc niepodległości.

TRIUMFALNY POWRÓT

–– Korporacje mają na celu pracę dla dobra wspólnego realizowaną zgodnie z ideologią danej korporacji. Wychowują swoich członków w nawiązaniu do trady­cyjnego etosu akademickiego odwołujące­go się do takich wartości, jak patriotyzm, honor, przyjaźń czy praca – mówi filister Aleksander Rostocki, prezes Związku Filistrów Polskich Korporacji Akademic­kich. Filister lub stary strzecha to członek wspierający korporacji, który uzyskał już wykształcenie wyższe. – Pierwsze kor­poracje zostały w Polsce reaktywowane oficjalnie na początku lat 90. minionego wieku w Warszawie i Poznaniu. Powstała również zupełnie nowa korporacja we Wrocławiu. Ta inicjatywa była efektem starań przedwojennych korporantów, ale jednocześnie studentów, którzy zainteresowali się tymi nieco zapomnia­nymi organizacjami. W kolejnych latach pojawiały się coraz to nowe inicjatywy tworzenia bądź odtwarzania korporacji w większości ośrodków akademickich – wspomina filister.

– Przede wszystkim formujemy swoich członków, działamy wewnątrz. Zdobywamy wiedzę w wielu dziedzi­nach, a później przekazujemy ją kolegom z organizacji, dyskutujemy podczas spotkań w ramach tzw. kwater. Drugą formą naszej działalności jest służba dla dobra wspólnego, praca wolontariacka. Jesteśmy otwarci na różne poglądy – mówi Maciej Dojnik, członek łódzkiej korporacji Giedyminia Ostrogiensis.

W filmach możemy obejrzeć imprezy, podczas których członkowie bractw bawią się świetnie, nie stroniąc od alkoholu i narkotyków. Jednak historia i cele tych organizacji są nieco inne.

Dewizą Arkonii, jednej z korporacji, która przetrwała do dziś, jest hasło „Veri­tate Ac labore”, czyli „Prawdą a pracą”, a jej działalność opiera się na trzech filarach: przyjaźni, pracy nad sobą i patriotyzmu. Niekiedy na polskich uczelniach można spotkać korporantów, którzy wyróżniają się z tłumu poprzez specjalne symbole. Charakterystycznymi symbolami korpo­racji są: banda (wstęga), dekiel (czapka) i cyrkiel (monogram). W 2018 r. grupa łódzkich korporantów odbyła kolejne spotkanie w tzw. kwaterze, czyli siedzi­bie korporacji. Kwatera znajdowała się w jednym z pomieszczeń dużej kawiarni, której wystrój przypominał czasy między­wojenne. Drewniane stoły, ciężkie krzesła z tapicerowanymi siedziskami, słabe światło i eleganckie dywany powodowały, że można było poczuć się jak na salonach przedwojennej Polski. Jeden z członków przedstawił pozostałym prezentację, opisując swoją podróż do Japonii. Zgro­madzeni dyskutowali na temat tamtej­szych realiów życia, obyczajów i polityki. W kwaterze panowała ścisła dyscyplina. Wszyscy korporanci byli ubrani w garni­tury z bandami, deklami i cyrklami, co podkreślało szczególny charakter spotka­nia. Aby zostać pełnoprawnym członkiem, należy przejść etap tzw. fuksa, który w po­czątkowej fazie działalności znajduje się pod opieką tzw. oldermana. Fuks zostaje następnie barwiarzem. Każdego roku sa­morządy studenckie organizują specjalne dyskoteki dla nowych studentów, które często nazywane są fuksówkami. Jednak prawdziwe fuksówki to spotkania fuksów pod kierownictwem oldermana, podczas których kandydaci zapoznają się ze zwy­czajami, historią i statutem korporacji. Najważniejszą uroczystością w każdej korporacji jest komersz, który składa się z części oficjalnej, podczas której m.in. wygłaszane są przemówienia wyznaczo­nych korporantów, i nieoficjalnej, mającej charakter integracyjny. Korporacje akademickie to również wspólna zabawa. Knajpą nazywają korporanci wesołą zaba­wę na kwaterze, podczas której spożywa się znaczne ilości piwa, wina lub wódki, ewentualnie wody.

Do wybuchu II wojny światowej w Polsce działało ponad 200 korporacji akademickich. Ruch korporacyjny zaczął się odradzać dopiero po upadku PRL-u, ponieważ władza komunistyczna nie akceptowała tradycji, do których nawią­zywali przedwojenni korporanci. Obecnie w Polsce funkcjonuje około 30 korporacji, które odbudowują dawny ruch akademic­ki, w którym wychowało się wielu wybit­nych Polaków. Współcześni korporanci kształcą się i działają dla dobra wspólnego. Podkreślają, że dla nich liczy się przede wszystkim patria, a nie partia. Czy dorównają swoim poprzednikom?

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP