​Kornel niepokorny
Odszedł wybitny i bezkompromisowy symbol walki o wolność przeciw totalitaryzmowi – Kornel Morawicki. Parafrazując wiersz Wojciecha Dąbrowskiego ku czci Stefana Kisielewskiego, można dziś wołać: „Było opozycjonistów wielu... Ale któż by się z Tobą śmiał równać, Kornelu?”.

Kornel Morawiecki urodził się 3 maja 1941 r. w Warszawie. Studia z dziedziny fizyki ukończył we Wrocławiu, z którym związał się na długie lata. Zwieńczeniem jego kariery naukowej była obrona doktoratu na temat kwantowej teorii pola w 1970 r. Podczas studiów zawarł wiele przyjaźni, które później umożliwiły stworzenie silnej struktury antykomunistycznej. Pracował też jako nauczyciel akademicki i odznaczał się autentycznym poczuciem misji skierowanej do młodzieży, wykraczającym poza wąską specjalizację: Zacząłem pracować jako nauczyciel akademicki. Dążyłem do tego, by przekazywać nie tylko wiedzę z fizyki czy matematyki, ale także propagować poszerzanie horyzontów, krzewić postawy oparte na fundamencie dalekim od marksistowskiego, jak najbliższym tradycji europejskiej, chrześcijańskiej.

W wir polityki rzucił się na fali strajków studenckich 1968 roku i interwencji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Jego działalność polegała na malowaniu na murach sierpa i młota przyrównanych do swastyki czy też przygotowywaniu, redagowaniu i kolportowaniu ulotek wzywających studentów do protestu przeciw władzy ludowej. Brzmiały one, jak następuje: Rozwój wydarzeń w kraju świadczy, że Polska stoi w obliczu kryzysu gospodarczego i politycznego. Brak społecznej kontroli umożliwia nieudolne zarządzanie gospodarką, łamanie swobód konstytucyjnych i korupcję. Jawne i ukryte podwyżki cen obciążają każdego z nas. Cenzura dławi każdą twórczą myśl. Jesteśmy okłamywani przez prasę, radio i telewizję. Protesty pisarzy, studentów i uczonych powodowanych troską o kraj władze usiłują zdusić brutalnymi represjami. Od błędów i zaniedbań, od toczącej się wewnątrz partii walki o władzę, odwraca się uwagę społeczeństwa rzekomym zagrożeniem ze strony syjonizmu, rewizjonizmu i reakcji.

1

Polak papieżem

Kolejna dekada przyniosła wydarzenie przełomowe, dające szanse na pozytywne zmiany. Mowa o wyborze Karola Wojtyły na głowę Stolicy Apostolskiej w 1978 roku. Rok później nastąpić miała pielgrzymka Ojca Świętego do Polski, w której Kornel Morawiecki pokładał ogromne nadzieje. Ku jego zdumieniu znacząca część opozycji skupiona wokół KOR-u odbierała ten doniosły fakt zgoła inaczej, jako coś pospolitego, i nie zamierzała wykorzystać tej okazji do działań na rzecz odnowienia oblicza Polski. Fakt ten spowodował, że Morawiecki wraz z przyjaciółmi podczas pielgrzymki Jana Pawła II posługiwał się własnym, biało-czerwonym transparentem z hasłem „Wiara – Niepodległość”, co oczywiście wzbudziło zainteresowanie Służby Bezpieczeństwa. Eskalacja sięgnęła zenitu, kiedy baner wystawiany był w Częstochowie, wówczas w wyniku regularnej potyczki zbrojne ramię PRL przejęło patriotyczny sztandar.

Dolny Śląsk w natarciu

Prawdopodobnie najpoważniejszym pismem antykomunistycznym na Dolnym Śląsku był „Biuletyn Dolnośląski”, za którego przygotowanie i kolportaż w dużej mierze odpowiadał Kornel Morawiecki. Pismo wywarło znaczący wpływ na przemiany dokonujące się w umysłach Polaków, którzy od początku lat osiemdziesiątych zaczęli dostrzegać szanse na realną zmianę obniżenia bariery strachu w społeczeństwie. Biuletyn stanowił istotne ogniwo uświadamiające Polaków podczas strajków latem 1980 r. Publikowane były w nim odezwy do robotników, realna ocena sytuacji w kraju, postulaty stoczniowców, a także wskazówki dla strajkujących.

Kiedy utworzono „Solidarność”, Kornel Morawiecki został członkiem Komisji Rewizyjnej NSZZ „Solidarność” na Politechnice Wrocławskiej, a przygotowania do Krajowego Zjazdu przedstawicieli związku spowodowały jego zaangażowanie na szczeblu Przewodniczącego Regionalnej Komisji Związkowej. Aktywność ta nie pozostawała niezauważona przez organy bezpieczeństwa państwa, które rozpracowywały go, mając świadomość mierzenia się z dobrym organizatorem obdarzonym charyzmą i umiejętnością zjednywania ludzi. Już wtedy Morawiecki podczas Zjazdu Delegatów Związku w Gdańsku naciskał, aby zajęto się opracowywaniem wytycznych na wypadek interwencji obcych wojsk lub wprowadzenia stanu wojennego.

W 1981 r. w letnim numerze „Biuletynu Dolnośląskiego” opublikował odezwę skierowaną do żołnierzy sowieckich na terytorium Polski, w wyniku czego doszło do jego aresztowania 14 września. Przyniosło mu to znaczny rozgłos, a jego uwolnienia domagały się szerokie kręgi opozycji. Finalnie zwolniono go po 48 godzinach i wszczęto proces, w którym odpowiadał z wolnej stopy. Proces ten stał się platformą do prowadzenia agitacji antykomunistycznej na sali sądowej. Po wprowadzeniu stanu wojennego i w związku z ukrywaniem się oskarżonego, sąd sprawę zawiesił.

Początek stanu wojennego, a zwłaszcza niepewność związaną z planowanym uderzeniem SB w siedziby zarządów regionalnych „Solidarności”, wspomina następująco: Pamiętam, że te pierwsze dni, tygodnie były, podkreślam, absolutnie najtrudniejsze. Chociażby poprzez zastanowienie się nad tym, co i jak to będzie. Porażające było pole niewiedzy, jak się to wszystko rozwinie i zakończy. Bardzo stresujące było podjęcie decyzji o konspiracyjnym oporze, strategicznej decyzji mojego otoczenia i mojej, tych, którzy byli przekonani o słuszności tej decyzji. Niebawem jednak nastąpiło ponowne ożywienie ducha oporu w narodzie i ukrywający się liderzy „Solidarności” powrócili do walki. Morawiecki cudem uniknął aresztu, gdyż 13 grudnia rozwoził maluchem sprzęt poligraficzny i nowy numer „Biuletynu”. Po wprowadzeniu stanu wojennego środowisko skupione wokół czasopisma zaczęło wydawać nowy tytuł – „Z dnia na dzień”.

Solidarność Walcząca

Początkowa współpraca Morawieckiego z Władysławem Frasyniukiem, przewodniczącym Regionalnego Komitetu Strajkowego Dolny Śląsk, przestała się układać z uwagi na odmienne wizje działania i różnice zdań, jak np. brak chęci prowadzenia radykalnie antykomunistycznych działań u Frasyniuka. W czerwcu 1982 r. Morawiecki zrezygnował z członkostwa w Regionalnym Komitecie Strajkowym i powołał do życia „Solidarność Walczącą”.

Morawiecki, w przeciwieństwie do odłamu „Solidarności” skupionej wokół Frasyniuka, zajął się w ramach „Solidarności Walczącej” i pisma o tym samym tytule nawoływaniem do organizowania strajków, wystąpień ulicznych, a także krytyką ustroju PRL. Jednocześnie zdawał sobie sprawę, iż do realizacji hasła „wiosna będzie nasza” droga jest daleka i kręta.

Struktura „Solidarności Walczącej” stanowiła ewenement na skalę Bloku Wschodniego. Była tworem radykalnym i amorficznym, tak że posiadała oddanych sprawie walki z władzą i rozsianych po całym kraju członków, którzy w razie „wsypy” nie pociągali na dno całej struktury. Swój opór traktowali jednoznacznie jako moralny nakaz i chcieli obalić system, stąd zarzucano im nawet, że są „bojówką terrorystyczną”, co oczywiście stanowiło pomówienie. Organizacja wydawała w podziemiu szereg pism antykomunistycznych, prowadziła własne radio, a nawet była w stanie dzięki aparaturze podsłuchowej dowiadywać się o planach wrocławskiej SB 24 godziny na dobę.

Struktura Solidarności walczącej stanowiła ewenement na skalę Bloku Wschodniego. Organizacja wydawała w podziemiu szereg pism antykomunistycznych, prowadziła własne radio, a nawet była w stanie dzięki aparaturze podsłuchowej dowiadywać się o planach wrocławskiej SB 24 godziny na dobę.

Ścigany

Celem SB była bezwzględna likwidacja „Solidarności Walczącej” poprzez przejęcie jej mienia i zatrzymanie Morawieckiego wraz z najważniejszymi jej członkami. W tym celu w gazetach prokuratura opublikowała za nim list gończy, a także powołała pracowników dedykowanych specjalnie do rozpracowywania Kornela, gdyż postrzegano go jako zagrożenie – osobę o dużej charyzmie i autorytecie. Pomimo tego, aresztowania udawało mu się uniknąć aż do 9 listopada 1987 r. Wpadł podczas wylegitymowania się we Wrocławiu podczas kontroli fałszywym paszportem na nazwisko „Płatkowski”.

W 1988 r. władze zmusiły go do emigracji na podstawie paszportu w jedną stronę. Nawet poza Polską służby odnotowały, iż przygotowuje on się do powrotu i dalszego działania na rzecz SW. Tak też się stało. Morawiecki wkrótce zdołał wrócić do Polski dzięki fałszywemu paszportowi. Wieść o tym bardzo szybko rozeszła się wśród struktur SW.

Kawaler orderu

Upadek komunizmu w wyniku rozmów przy okrągłym stole nie stanowił spełnienia marzeń Morawieckiego. Komuniści zdołali dogadać się z tak zwaną „konstruktywną” opozycją, do której SW się nie zaliczała z uwagi na postulowanie całkowitego odsunięcia komunistów od władzy. Cel kontestacji stanowiło również to, aby prowadzący okrągłostołowe rozmowy czuli na plecach „oddech SW”.

Kariera Morawieckiego w III RP potoczyła się sinusoidalnie, bowiem zawsze pozostawał wierny ideałom „Solidarności” jako kandydat na prezydenta czy też jako Marszałek Senior otwierający obrady parlamentu 12 listopada 2015 r. Zmarł po walce z rakiem 30 września 2019 r. Pogrzeb z honorami odbył się na Cmentarzu Powązkowskim. Przed śmiercią prezydent Andrzej Duda przyznał mu najważniejsze polskie odznaczenie – Order Orła Białego.

Zaufali nam

© 2020 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP