Kombinuj, rozmawiaj, negocjuj – vademecum backpackersa
Podróżując na własną rękę, z plecakiem w założeniu mamy nie wydać majątku i lepiej poznać miejsca, do których jedziemy. Jeśli jednak źle się do tego przygotujemy, to wydamy więcej niż w pięciogwiazdkowym hotelu, a rzeczywistość poznamy gorzej niż z telewizora. Jak jeździć tanio i dobrze? Radzi fachowiec, Jakub Biernat
Podróżując na własną rękę, z plecakiem w założeniu mamy nie wydać majątku i lepiej poznać miejsca, do których jedziemy. Jeśli jednak źle się do tego przygotujemy, to wydamy więcej niż w pięciogwiazdkowym hotelu, a rzeczywistość poznamy gorzej niż z telewizora. Jak jeździć tanio i dobrze? Radzi fachowiec, Jakub Biernat Gdy człowiek młody i pozbawiony żony (piszę z pozycji mężczyzny), to w podróży liczy się dla niego dobra przygoda w dobrej cenie, niekoniecznie przy zachowaniu dużego komfortu. Podróże z plecakiem to sto razy lepsza opcja niż jakaś zorganizowana przez biuro podróży i przepłacona wycieczka. Niestety, wraz z nastaniem ery globalizacji – ceny między krajami się wyrównują, albo, nie daj Boże, tam gdzie kiedyś było taniej, nagle robi się drożej. Ze łzą oku osoby ze starszego pokolenia - tzn. 30-latkowie - wspominają np. wyprawy na Słowację – prawdziwe eldorado lat 90., gdzie przed wprowadzeniem euro piwo w knajpie kosztowało góra 2 złote, a kieliszek borowiczki złotówkę. Niestety „to se ne wrati”. Na szczęście jeżeli człowiek trochę pokombinuje, może za stosunkowo niewielkie pieniądze wybrać się do naprawdę niesamowitych i egzotycznych miejsc. Tak w ogóle jestem zwolennikiem podróżowania z przewodnikiem „Lonely Planet”. Gdy nie ma się pomysłu, zawsze podpowiedzą gdzie się zatrzymać i skąd wziąć autobus w dalszą drogę. Wiele osób używa też portalu Couchsurfing. org, choć ja często krępuję się, by wpraszać się ludziom do domu. No, jeżeli jednak podróżujemy sami czy we dwójkę, to dlaczego by nie. Pamiętajmy, jeśli chcemy być zaproszeni – musimy wypaść korzystnie – więc zamieszczajmy na portalu dużo naszych zdjęć w dziwnych miejscach i informacji o naszych zainteresowaniach, dobrze też zdobyć rekomendację. Jeśli nawet mamy gdzie się zatrzymać, to dobrze się przez couchsurfingowy portal umówić się z lokalesem na kawę czy piwo. Co to za podróżowanie, gdy nie możemy szczerze pogadać z miejscowym. W takim wypadku taniej wyjdzie w ogóle nie ruszać się z domu i oglądać programy podróżnicze - te mrożące krew żyłach autorstwa Martyny Wojciechowskiej czy bardziej filozoficzne Wojciecha Cejrowskiego. Ja mogę zaproponować trzy warianty taniej egzotyki: Za koło podbiegunowe pociągiem Żeby trafić do miejsca gdzie latem słońce nie zachodzi, nie trzeba lecieć na drugi koniec globu. W europejskiej części Rosji za kołem podbiegunowym znajduje się część Półwyspu Kolskiego, do którego można dojechać klasycznym sypialnym pociągiem z Petersburga za kilkaset złotych w obydwie strony. Z północnej rosyjskiej stolicy dziennie odjeżdżają dwa pociągi do miasta o konkretnej przemysłowej nazwie Apatity. Podróż trwa 24 godziny i daje nam dużo możliwości zakumplowania się z towarzyszami podróży, poznania rosyjskiej duszy, ale też gapienia się za okno i przeżywania egzystencjalnych uniesień na temat „pociag-ruch-przestrzeń bezkresna”. Choć nie do końca, bo jeszcze za Stalina wzdłuż torów radzieckiej kolei posadzono drzewa i krzaki, by podróżny broń Boże nie wypatrzył jakiś „strategicznych obiektów”. Oczywiście trzeba zapłacić za wizy do Rosji i ewentualnie za tranzyt przez Białoruś. W Petersburgu też warto pobyć - a zamiast koszmarnie drogiego hotelu można wynająć mieszkanie od prywaciarza, co wyniesie nas o wiele taniej. Przed wyjazdem na północ trzeba też zaopatrzyć się w prowiant na parę dni, bo w górach sklepów nie ma, no i zabrać ze sobą namiot i inny sprzęt biwakowy. W efekcie można zobaczyć niesamowity świat subpolarnej przyrody, a w drodze powrotnej zahaczyć o słynne Wyspy Sołowieckie na Morzu Białym, na których znajduje się średniowieczny klasztor prawosławny, który w latach 20. zamieniono na pierwszy łagier. Maghreb last minute Chcemy odwiedzić Afrykę Północną. Nic prostszego – kupujemy tygodniowy pobyt last minute w Tunezji – co kosztuje ok. 1000 pln – co daje nam przelot, hotel i częściowo wyżywienie. Najlepiej jechać poza sezonem, gdy temperatura spadnie, inaczej opuszczenie morza czy hotelowego basenu zamienia się koszmar. Na miejscu nie spędzamy całego czasu z rodakami i innymi przybyszami z Europy Wschodniej zajętymi na plaży korzystaniem z uroków „all inclusive”. Ta opcja oznacza w praktyce, że jeśli dają bez ograniczeń alkohol, to trzeba go również pić bez ograniczeń, „bo nie może się przecież zmarnować”. Zamiast tego każdego dnia odwiedzamy inne miejsce. Tunezja jest na tyle małym krajem, że stacjonując np. w Sousse możemy zorganizować sobie jednodniowe wycieczki do np. Tunisu – miasto łączące urok bliskowschodniego miasta i z francuską elegancją (z lat 60. wprawdzie), obejrzeć ruiny Kartaginy, koloseum w Al-Dżamm, czy otoczone murami średniowieczne arabskie miasto w Kairuanie. Podróżowanie jest proste i miłe, są pociągi, które spóźniają się najwyżej o pół godziny, autobusy i zbiorcze taksówki. Najlepiej znać francuski. Tunezja jest o tyle przyjaznym Polakowi krajem, że alkohol nie jest zabroniony, a w czasie ramadanu witryny barów po prostu zakleja się gazetami. Indie - targuj się albo płać Indie to raj dla podróżników z plecakiem, byle odpowiednio wcześniej kupić bilet lotniczy. Po pierwsze, ceny w porównaniu z Polską są bardzo niskie i dobrze rozwinięta jest tu sieć połączeń kolejowych i autobusowych. Po drugie, bardziej wykształcona część ludności mówi po angielsku - choć bez przesady. Ale zawsze się możemy dogadać - pokazać na palcach, porobić miny itp. W każdym miasteczku znajdziemy tanie hoteliki, które okres swojej świetności przeżyły 30 lat temu i mimo, że po pokojach biegają liczni sześcionodzy przyjaciele, hotele zachowują bombastyczne nazwy w stylu „Pałac Maharadży”. Indie są tanie (oprócz alkoholu), ale oczywiście na każdą propozycję ceny trzeba odpowiadać propozycją o 50 proc. mniejszą i za każdym razem pytać się o cenę przed zapłaceniem. Indie są niezwykle egzotyczne – to tysiąc różnych światów, religii i ludów, które niestety łączy brak skłonności do higieny, więc podróżnikom o słabszych nerwach czy zdrowiu raczej odradzam ten kraj. Ale odważny odnajdzie się tu jak ryba w wodzie.

Zaufali nam

© 2020 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP