Jestem Bond, James Bond
Właściwie tyle powinno wystarczyć- po to przecież tłumy chodzą do kina na kolejne części przygód agenta 007.

Aby stworzyć „receptę” na dobry film o brytyjskim agencie, należy w nim umieścić piękne kobiety, szybkie samochody, czarny charakter, z którym Bond musi się zmierzyć w trakcie fabuły. Do tego przydadzą się egzotyczne krajobrazy, trochę tajemnic i dobrze skrojone garnitury.

„Spectre” ma to wszystko, a nawet - jak ośmiornica będąca symbolem czarnego charakteru - staje się połączeniem poprzednich części pokazując, że wcześniejsze wydarzenia prowadziły do tego właśnie momentu. Początkowa kwestia związana z systemem globalnego bezpieczeństwa, który ma zastąpić wywiad (i sekcję 007) staje się niewiele znaczącym elementem w większej rozgrywce. Daniel Craig nie zawodzi i po raz kolejny gra twardego agenta targanego emocjami, dzięki temu bardziej ludzkiego. Partnerująca mu Lea Seydoux jest raczej chłodna i wycofana, ale wzbudza sympatię. Christoph Waltz jako czarny charakter z nieschodzącym z twarzy uśmiechem wzbudza strach przed szaleńcem posiadającym dużą władzę.

Wszystko jest na swoim miejscu. I choć pewnie nie jest to najlepsza część przygód 007, z pewnością warto wybrać się do kina na stworzony z rozmachem dobry film, by po raz kolejny zobaczyć jak Bond z gracją i w świetnym garniturze ratuje świat.  

Zaufali nam

© 2020 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP