Jakie wyzwania edukacyjne czekają na mnie w nowym roku akademickim?
Artykuł wyróżniony III miejscem w Konkursie „Jakie wyzwania edukacyjne czekają na mnie w nowym roku akademickim?"

Radosław Sikorski - zdobywca III miejsca w konkursie „Jakie wyzwania edukacyjne czekają na mnie w nowym roku akademickim?"


Wesołe jest życie studenta, la, la, la. Jakże bym chciał napisać górnolotną pracę o ambitnych planach i projektach edukacyjnych, innowacyjnych pomysłach i zasługach na miarę Nobla. Zawsze tak siebie widziałem, gładko przeskakującego po szczeblach kariery, robiącego furrorę swoimi odkryciami. Dzień zaczynam od przebłysku geniuszu w swoim całkiem wygodnie urządzonym mieszkanku.

Tymczasem pierwszy piątek listopada rozpoczyna seria niefortunnych zdarzeń. Zamknięte oczy, sto dziesięć kilogramów żywej wagi w roli destrukcyjnej siły miażdzącej telefon, na stole lista telefonów do wykonania, furia zaspanej trzylatki stanowczo oznajmiającej po co jej przedszkole. I to świdrujące "ja chcę do maaaamuuusiiii!" Mamusi która od godziny tuli inne maluchy w przedszkolu.Trzy worki papieru blokują drzwi – niespodzianka od teściowej.

Nie mam auta więc na czuja, bez zegarka biegniemy do przedszkola, potem już sam idę na basen. Nie, nie ma tak dobrze. Zamiast kojącej wody wpija się w pośladki plastikowe krzesło, nadłamane zresztą, pełniące funkcję tronu ratownika.

Jutro zjazd. Drugi rok pedagogiki opiekuńczo wychowawczej w państwowj uczelni. Wiem, wiem. Leżymy, obijamy się, pseudostudia. W rzeczywistości korzystając z dwugodzinnej przerwy miedzy prcami zleconymi dopieszczam scenariusze, tworzę kwestionariusz wywiadu środowiskowego, przelewam na papier moją wiedzę na temat innowacyjnych metod pracy z dziećmi zdobytą w praktyce.

I w końcu. Zaczynam pracę właściwą. Świetlica środowiskowa w średniej wielkości miasteczku pod Warszawą. Po to facetowi pedagogika której nigdy nie chciał studiować. Przyjmując pracę dostałem cztery ściany, trzy szafki, stół, rozpadającą się kanapę, misję pozyskania dzieci do świetlicy i koleżankę do pomocy. Udało się, zebrałem grupę wspaniałych dzieciaków w wieku od sześciu do piętnastu lat. Są to dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, z orzeczeniami o lekkiej niepełnosprawności umysłowej, dzieci autystyczne, wychowankowie z nadpobudliwością i brakiem wiary we własne siły. Z przekonaniem że nic nie umieją, nie potrafią a każdy postęp edukacyjny wcale nie zbliża ich do rówieśników. Przyszły zbuntowane, niechętne, wmawiające nam że pracy domowej nikt im nie zadał od tygodnia.

Zaczęliśmy od dekoracji sali i przestawienia i pomalowania mebli wg projektu małych rezydentów. Moja żona stanęła na rzęsach aby zapewnić dzieciom gry planszowe, książki i puzzle, a same dzieci powoli zaczęły zamieniać słowo moje na nasze. Na szafce stanęła skarbonka w której po jakimś czasie zaczęły się pojawiać pieniądze choć do tej pory znikały. Moje są dzieci, świetlica jest nasza, a ja jestem ich wujkiem. Świetlica to miejsce w którym dzieci jedzą, śpią, odrabiają ze mną lekcje, pomagają sobie nawzajem, opiekują się sobą, rozmawiają na tematy o których nie chcą z nimi rozmawiać nauczyciele. Bo jak mam zbyć piętnastoletniego autystyka pytającego po co kobiecie piersi? Albo jak tłumaczyć zasady potęgowania dziewczynce która ma za sobą nieprespaną noc?

Tak więc nie jestem studentem zadziwiającym świat. Czas dzielę miedzy żonę córki, studia, pracę i świetlicę środowiskową. Żeby móc wspierać moje dzieciaki muszę studiować, żeby studiować muszę mieć pieniądze a żeby mieć mieć pieniądze muszę... zmienić pracę. Tak więc bardzo mi przykro ale nie zachwycę jury planem na zaczęty rok akademicki. Moje ambicje nie są wyszukane i górnolotne. Chcę uzyskać stypendium naukowe i walczyć o stypendium na kolejny rok bo to bilet dla mnie i przepustka dla moich wychowanków do lepszego życia. Modyfikuję metody do potrzeb dzieci niepełnosprawnych umysłowo, tak by osiągały jak najlepsze efekty w poczuciu odnoszonych sukcesów. Tworzę plany pracy oparte na inicjatywach łączących moich wychowanków ze społeczeństwem. I po raz pierwszy w życiu poczułem że w mojej edukacji nie chodzi o tytuł naukowy tylko o kompetencje i wsparcie ludzi bardziej doświadczonych gotowych podzielić się ze mną swoją


Relacja z rozdania nagród dostępna jest na fanpage Konceptu Gazeta Koncept

Zaufali nam

© 2019 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP