Ich domem jest ulica
Widzimy ich każdego dnia. Niektórzy z nas okazują im współczucie, inni przeganiają. Warto się zastanowić, skąd bierze się problem bezdomności oraz jak pomóc osobom, które straciły dach nad głową i trafiły na bruk.

Mężczyźni stanowią ponad 80 proc. bezdomnych w Polsce


Kim są bezdomni? Za osobę bezdomną uważa się osobę niezamieszkującą w lokalu mieszkalnym w rozumieniu przepisów o ochronie praw lokatorów i mieszkaniowym zasobie gminy i niezameldowaną na pobyt stały, w rozumieniu przepisów o ewidencji ludności, a także osobę niezamieszkującą w lokalu mieszkalnym i zameldowaną na pobyt stały w lokalu, w którym nie ma możliwości zamieszkania – czytamy w Ustawie o pomocy społecznej. Jednak należy podkreślić, że bezdomność jest przede wszystkim zjawiskiem społecznym, którego nie da się wyczerpująco opisać kategoriami czysto prawnymi. Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w 2017 r. w Polsce żyło ponad 33 tys. bezdomnych. Okazuje się również, że 83,55 proc. stanowili mężczyźni (27 911 osób), natomiast 16,45 proc. - kobiety (5 497 osób).

Bezdomność jest przede wszystkim zjawiskiem społecznym, którego nie da się wyczerpująco opisać kategoriami czysto prawnymi

Na dnie butelki i nie tylko

Marian jest bezdomny od 10 lat. Jego domem są warszawskie ulice, stacje metra, parki, klatki schodowe, noclegownie. Kiedyś miał rodzinę, mieszkanie i pracę. Lubił drogie ubrania, dalekie podróże, ale jednocześnie nie stronił od alkoholu. By żyć na wysokim poziomie, brał pożyczki. Udawało mu się je spłacać terminowo, dopóki kontrolował swoje zamiłowanie do alkoholi. Jednak gdy jego żona straciła pracę, a w ich domu pojawiły się pierwsze poważne kłótnie. Marian zaczął coraz częściej wychodzić z kolegami na całonocne imprezy. Po kilku miesiącach jego żona znalazła nową pracę, ale mąż nie był już w stanie kontrolować swojego życia. Rzadko można było go zobaczyć trzeźwego i po pewnym czasie sam został wyrzucony z firmy, w której pracował od ponad 5 lat, ciesząc się dużym zaufaniem szefa. Długi rosły, a Marian pił bez przerwy. Nie był w stanie szukać nowego zatrudnienia. Ostatecznie żona Mariana wyprowadziła się, zostawiając go z długami i chorobą alkoholową. Mieszkali w wynajmowanym mieszkaniu, więc mężczyzna szybko musiał je opuścić. Nie miał nikogo, kto mógłby mu pomóc. Znajomi „od kieliszka”, którzy towarzyszyli mu przez długi czas, odwrócili się od niego, gdy ten nie miał już pieniędzy. W ten sposób jego domem stała się ulica. Mimo że na początku było mu bardzo ciężko, to z czasem przywykł. Zaprzyjaźnił się z innymi bezdomnymi. Przyzwyczaił się nawet do jedzenia czerstwego chleba, który stał się jego najczęstszym posiłkiem. W najbardziej mroźne dni ratuje się ciepłymi zupami, które można zjeść w jadłodajniach dla bezdomnych. Jednocześnie prawie zawsze jest pod wpływem alkoholu, dzięki któremu jest mu lżej. Żebrze na warszawskich ulicach, by móc kupić najtańszą wódkę lub piwo. To właśnie alkohol jest główną przyczyną, która nie pozwala mu wyjść z bezdomności, ale paradoksalnie dzięki niemu jest w stanie przetrwać.

Jednak są osoby, które mimo beznadziejnej sytuacji odbiły się od dna i wyszły z bezdomności. Najlepszym przykładem jest historia Pawła Ileckiego. Mimo że początkowo wiódł bardzo dobre życie, pracując m.in. jako rzecznik prasowy i będąc kustoszem muzeum, trafił na ulicę. Nie widząc dla siebie żadnych perspektyw, próbował popełnić samobójstwo, na szczęście nieskutecznie. Jednak dzięki samozaparciu i pomocy otoczenia stanął na nogi. Obecnie sam pomaga osobom bezdomnym, a także działa naukowo. Paweł Ilecki, w ramachpracy naukowej w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, bada przyczyny bezdomności w Polsce i zachęca do wspierania potrzebujących.

Alkohol jest główną przyczyną, która nie pozwala mu wyjść z bezdomności, ale paradoksalnie dzięki niemu jest w stanie przetrwać

Okazuje się również, że to nie pieniądze są tym, czego bezdomni najbardziej potrzebują, by móc stanąć na nogi. – Dawanie pieniędzy bezdomnym na pewno im nie pomoże, jeśli spojrzymy na to szerzej. W większości przypadków te pieniądze są przeznaczane na alkohol, który jest jednym z głównym problemów uniemożliwiających wyjście z bezdomności. Przez upojenie uzależnieni nie są w stanie logicznie myśleć, nie mają żadnej motywacji. Nie ma również szans, by ktoś przyjął ich do pracy. Jeżeli chcemy pomóc, lepiej podarować coś do jedzenia – mówią eksperci.

Pomagają…

Foodsharing, czyli dzielenie się nadmiarowym jedzeniem, narodziło się w 2011 r. w Niemczech. W Polsce także powstaje coraz więcej tzw. jadłodzielni, czyli miejsc, w których każdy może zostawić nadmiarowe produkty żywnościowe. Pozostawioną żywność może zabrać każdy, kto tego potrzebuje, często robią to również bezdomni.

Innym przykładem oddolnej pomocy potrzebującym jest Skrzynka Domni – Bezdomni. To organizacja zrzeszająca ludzi, którzy pomagają osobom bezdomnym… w wyjściu z bezdomności. Celem członków jest m.in. wsparcie w spełnianiu podstawowych potrzeb ludzi, którzy dążą do życiowej stabilizacji. – Dlaczego pomagamy? Odpowiedzi jest wiele, gdyż każdy z naszych wolontariuszy ma swoje indywidualne podejście do tego typu pomocy. Jednakże wszyscy wychodzimy z założenia, że dobro, które czynimy, do nas wraca. Współpraca z naszymi uczestnikami (osobami bezdomnymi) daje nam poczucie, że chociaż w małym stopniu możemy uczynić świat lepszym – mówi Aleksandra Wróbel, koordynatorka działań Skrzynki Domni – Bezdomni w Łodzi. – Nasza pomoc nie opiera się wyłącznie na zaspokajaniu potrzeb materialnych, lecz na motywacji, wsparciu oraz towarzyszeniu w procesie wychodzenia z bezdomności. Każdy sukces, nawet ten najmniejszy, udowadnia nam, że należy wierzyć w ludzi – podkreśla działaczka.

…ale nie wszyscy…

Duże kontrowersje budzi obecność bezdomnych na klatkach schodowych. Szukają oni schronienia zwłaszcza zimą, kiedy długotrwałe pozostawanie na zewnątrz może ich kosztować nawet utratę życia. Z różnych powodów bezdomni nie chcą udać się do noclegowni, m.in. ze względu na to, że są pod wpływem alkoholu, czego nie akceptują pracownicy schronisk. Potrzebujący narzekają również na wszy w noclegowniach. Mieszkańcy bloków bardzo różnie reagują na obecność bezdomnego. Większość nie życzy sobie, by obcy nocowali pod ich drzwiami. Skarżą się na nieprzyjemny zapach oraz na przypadki agresji. Okazuje się, że nie zawsze można skutecznie wyprosić bezdomnego z klatki schodowej. Strażnicy miejscy podkreślają, że mogą usunąć niechcianych lokatorów, jeśli ci zachowują się agresywnie lub są pod wpływem alkoholu. Jednak funkcjonariusze nie mają podstaw do wypraszania bezdomnych wyłącznie ze względu na nieprzyjemny zapach. Nie mogą tego zrobić także, gdy potrzebujący został wpuszczony do budynku przez mieszkańca bloku.

Odbić się od dna

Eksperci szczególnie podkreślają potrzebę rozwijania inicjatyw zapobiegawczych. Przykładem takich działań są państwowe systemy pomocy i doradztwa mieszkaniowego, kierowanego np. do więźniów i innych grup szczególnie zagrożonych bezdomnością.

Mimo, że większość z nas postrzega bezdomnych jako intruzów, którzy drażnią swoim nieprzyjemnym zapachem, to okazuje się, że bezdomność jest problemem bardzo złożonym. Historia życiowa każdego, kto żyje na ulicy, jest inna, różne są przyczyny znalezienia się na samym dnie. Widząc bezdomnych, którzy żebrzą lub nocują na klatkach schodowych, powinniśmy pamiętać, że nie należy ich potępiać, ponieważ istnieje szansa, że kiedyś staną na nogi. Warto im pomagać w sposób efektywny, aby nie pogłębiać nałogów, które w istocie trzymają ich na samym dnie.

Zaufali nam

© 2019 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP