​Gdzie się podziały tamte zabiegi…
Nie ma co ukrywać, że kobiety uważają nas obecnie (znaczy się mężczyzn) za mięczaków. Moja żona i jej koleżanki często się naśmiewają ze swoich mężów – czyli także ze mnie – że jęczą przy temperaturze 36,8 stopni Celsjusza. Jest to powtarzający się motyw docinków i kpin. Ostatnio także w mediach społecznościowych pojawił się mem ogłaszający ironicznie, że doświadczenie porodu daje kobietom wyobrażenie o cierpieniu, jakie przeżywa przeziębiony mężczyzna.

Cóż, te złośliwości nie zawsze są sprawiedliwe. Kilka lat temu dopadł mnie atak podagry, czyli po nowemu dny moczanowej. Ból dużego palca u nogi jest wówczas przerażający. Ciało jest tak tkliwe, że muśnięcie prześcieradła staje się czymś w rodzaju przypalania rozpalonym żelazem. Kiedy ja wyłem, moja żona łypała na mnie sceptycznie i przekonywała mnie, że takiej choroby jak podagra już nie ma i symuluję. Niestety, czy też, przepraszam, na szczęście, moja ukochana zapewne nie przekona się, jak koszmarna rzeczą jest podagra, ponieważ to cholerstwo dopada głównie facetów. Zresztą w kwestiach bólu nie bardzo mamy czym niewiastom zaimponować, bowiem zawsze mogą one wyciągnąć swój koronny argument, czyli poród. Ostatnio usłyszałem, że według naukowców, pewnikiem amerykańskich, cierpienie towarzyszące narodzeniu dziecka można porównać do jednoczesnego doznania 20 otwartych złamań kości. Nie mam pojęcia, jak naukowcy mierzą takie rzeczy, ale nie zamierzam polemizować, bo jak moja ukochana to przeczyta, będę miał przerąbane. Wiem jedynie, że na pewno nie chciałby jednocześnie złamać 20 kości.

Ale przecież nie zawsze tak było. Nie zawsze byliśmy mięczakami. Przecież rozpruwano nam brzuchy podczas wojen, cierpieliśmy głód podczas wielkich wypraw i znosiliśmy tortury, by nie wydawać swoich. Zdaniem historyków medycyny jednym z najstraszliwszych zabiegów, jakich doświadczał człowiek, był typowo męski zabieg usunięcia kamieni moczowych. Najsłynniejszym pacjentem poddanym litotomii był Samuel Pepys, autor „Dzienników”, którego operowano w wieku 25 lat, ale trauma towarzyszyła mu już do końca życia.

Oto jak wyglądał ów straszny zabieg. Czterech mężczyzn przyciskało Pepysa do stołu w pozycji z zadartymi do góry nogami. Chirurg, niejaki Thomas Hollyer wprowadził mu przez penisa metalowy instrument, aby przytrzymać kamień nieruchomo. Gdy już namierzył kamień (nie było to trudne, był wielkości piłki tenisowej) rozciął krocze Pepysa na długości 8 centymetrów, między moszną a odbytem, po czym specjalnymi kleszczami wyjął intruza. Pacjent w tym czasie wrzeszczał w niebogłosy, co nietrudno zrozumieć, bo ja przy samym opisie mam ochotę krzyczeć. Sama operacja trwała 50 sekund, ale Pepys był po niej przykuty do łóżka wiele tygodni. Ale przynajmniej z niego żona się nie nabijała, że jest mięczakiem.

Cóż, postęp techniczny, medyczny i cywilizacyjny sprawił, że my mężczyźni nie mamy za bardzo gdzie nauczyć się cierpieć. Golenie zarostu to najbardziej niebezpieczny element naszej codzienności, a i tak wielu z nas wybiera noszenie brody. Odkąd przestaliśmy ginąć za Ojczyznę, a przede wszystkim odkąd zlikwidowano obowiązkową służbę wojskową, po prostu nie mamy gdzie dostać porządnie w kość. Nie mamy się gdzie zahartować. Ewolucja znacznie gorzej obeszła się z kobietami, które cyklicznie przechodzą przez twardą szkołę miesiączkowania. A raz albo kilka razy w życiu rodzą, co, jak już wiadomo, równa się złamaniu jednocześnie dwudziestu kości. To cierpienie jest wynikiem tego, że staliśmy się dwunożni, co wymusiło zmiany anatomiczne w okolicy bioder między nogami. Porody innych ssaków są znacznie mniej bolesne.

Na pocieszenie dla pań można tylko powiedzieć, że postawa wyprostowana przyniosła nam też kłopoty z kręgosłupem oraz kolanami. Przynajmniej je dzielimy już solidarnie. Ale oczywiście to faceci bardziej jęczą.

Zaufali nam

© 2020 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP