Dzban wam mordę lizał

Jakoś tak pod koniec grudnia, kiedy to zwyczajowo się takie rzeczy wybiera, wybrano młodzieżowe słowo 2018 roku. Został nim „dzban”. No i się zaczęło.

Politycy, dziennikarze, rozmaici inni starsi ludzie wprost oszaleli. Skoro wybrano młodzieżowe słowo, to oni będą młodzieżowcami, młodzież pozyskają, oczarują, okażą światu swoje luzactwo, postępowość, podążanie z duchem czasu. Wystarczy, że użyją słowa młodzieżowego.

W ten sposób jedna pani posłanka z opozycji dzbanem nazwała premiera, pan poseł z prawicy dzbanem nazwał prezydenta Warszawy, publicyści zaczęli na swoim ukochanym Twitterze masowo obrzucać się dzbanami. Młodzieżowość furczała jak pod tężniami w Ciechocinku. Ten jest dzbanem, tamten jest dzbanem, ty dzbanie, a dzban wam mordę lizał.

Jako człowiek z godnością przyjmujący swój wiek, ja słowa dzban nie używam. Po pierwsze, by określić kogoś niezbyt lotnego albo takiego, którego po prostu nie lubię, wolę użyć starego słowa „tłuk”. Jest mocniejsze, bardziej obrazowe, I bardziej pasuje. Tłuk stworzono po to, by był tępy, dzban, by był pełny. Poza tym świetnie operuję wulgaryzmami. Mi to wystarcza.

Po drugie, uważam, że „dzban” jest kompletnie chybiony. Dzbany stworzono, by napełniać je winem i oliwą, najbardziej ‒ oprócz benzyny ‒ cennymi płynami, jakie ludzkość wymyśliła. Do dzbanów wsypywano prochy albo napełnione wkładano je do mogił zmarłych wodzów i wojowników. Wydawałoby się dziś, że to bez sensu, a okazało się, że dzięki tym mogiłom, dziś możemy czegoś się dowiedzieć o przodkach sprzed tysięcy lat, dowiedzieć się, jak się przemieszczali. Skąd pochodzi, która cywilizacja. W postaci tych grobów wysłali nam opowieść o sobie poprzez dziejowego messengera.

Dzban to dla mnie coś wybitnego, jeden z najważniejszych ludzkich produktów, dziejowe USB albo messenger. Wara więc od dzbana!

Dzban to dla archeologów i historyków przekaźnik cywilizacji, przeszłości, jedno z największych źródeł wiedzy, kulturowe DNA albo USB z zapisem z zamierzchłej przeszłości. Wiecie, że próbuje się ze starych dzbanów odtworzyć melodie sprzed setek lat. Ludzie wytaczający naczynia podśpiewywali je, a ich palce drgały do muzyki i tworzyły zapis jak na płycie. Dlatego właśnie dzban to dla mnie coś wybitnego, jeden z najważniejszych ludzkich produktów, w dodatku niezmiennie, właściwie w podobnym kształcie używany od tysięcy lat. Z dzbanów leje się (lub nie) w przypowieściach biblijnych, o dzbanie śpiewał Jacek Kaczmarski („ucz się siodła, szabli, dzbana, a poznają w tobie pana”), kobiety z dzbanami malowali Goya, Vermeer, Malczewski. Wara więc od dzbana!

A na koniec prośba, droga młodzieży. Pamiętajcie, że nie żyjecie w czasach, kiedy to starsi uczą was, a wy ich. To znaczy nieudolnie małpują wasze zachowania, by podkreślić swoją mentalną młodość, choć wychodzi z tego z reguły zramolałe, starcze zdziecinnienie. Jest to dość żenujące często, ale tak jest. Popatrzcie na różnych Jurków, Kubów i innych gwiazdorów telewizyjnych. Goście prawie w wieku emerytalnym, a udają nastolatków. Więc jak zaczynacie nadużywać jakiegoś słowa, musicie pamiętać, że po jakimś czasie zaczną używać go te wszystkie babcie z Sejmu i dziadziowie z telewizji. To wielka odpowiedzialność.

Przeczytaj artykuł:

Pokolenie nienazwane


not. ES

Zaufali nam

© 2019 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP