Dobry towar dla serialoholików
Wieczory są coraz dłuższe, pizza na wynos coraz smaczniejsza, a alkoholu nie da się już pić w plenerze. Nic więc dziwnego, że w tak sprzyjających okolicznościach przyrody serwisy video na żądanie rosną jak na drożdżach.

Najlepsze seriale, niezłe filmy, a wszystko to o dowolnej porze nocy, z dowolnego miejsca w akademiku i z wręcz nieprzyzwoitym bogactwem oferty. Oto tajemnica sukcesu takich gigantów jak Netflix czy… no właśnie, czy ktoś jeszcze jest w stanie zagrozić amerykańskiemu gigantowi?

1. Netflix

Zaczynamy od tego serwisu, ponieważ u zarania internetowych platform VOD jego siła rażenia była potężna. To Netflix był prawdziwym trendsetterem, to on zaprowadził podobne projekty pod internetowe strzechy od Nowego Jorku po Nową Gwineę. Swoją pozycję zawdzięcza bogatej ofercie filmów i seriali, wśród których znajduje się sporo produkcji stworzonych na wyłączność dla tego amerykańskiego giganta. Jednak jego wadą pozostaje cena – choć najtańszy pakiet kosztuje przyzwoite 34 zł, to jednak technologicznie zapewnia on prawdziwą podróż do przeszłości, do czasów, w których od smartfonów popularniejsze były budki telefoniczne – bo nie zapewnia on nawet jakości HD (!). Więc jeśli mentalnie żyjecie w 2017 roku, a więc oczekujecie obrazu w rozdzielczości 4K, musicie wysupłać już 52 zł. Jest też wersja pośrednia – HD za 43 zł.

I na koniec polski akcent: to właśnie Netflix zakupił prawa do realizacji serialu opartego na podstawie bestsellerowych powieści Andrzeja Sapkowskiego o wiedźminie Geralcie z Rivii. Jednak na efekt prac Netflixa wciąż jeszcze niecierpliwie czekamy.

2. Showmax

W tym przypadku też będzie polski akcent i to od niego zaczniemy – to właśnie ten serwis kupił prawa do popularnej satyry politycznej „Ucho Prezesa”. W planach Showmaxa znajduje się produkcja wielu innych autorskich projektów, jednak póki co serwis kusi głównie bogatą ofertą seriali, które pokazywała już konkurencja – czy to ta bezpośrednia w postaci innych serwisów VOD, czy też tradycyjne stacje telewizyjne. Jednak niezaprzeczalnym atutem Showmaxa jest uczciwa cena. Dostawca usługi oferuje tylko jeden pakiet za rozsądne 20 zł. Jednak jeśli chodzi o jakość materiałów, szklanka może być w połowie pełna i do połowu pusta jednocześnie – zawsze jest to jakość HD, bez możliwości oglądania programów w rozdzielczości 4K.

3. Amazon Prime

Podstawową wadą tego serwisu jest fakt, że oficjalnie nie zadebiutował on w Polsce. Jednak skoro mieszkamy w globalnej wiosce możemy oczywiście opłacić subskrypcję. Jednak powstaje pytanie – po co? Większość autorskich produkcji to programy będące dość daleko od kategorii hit – co oczywiście w żadnym wypadku nie jest równoznaczne z ich niskim poziomem artystycznym. Jednak nie zmienia to faktu, że jedynym rozsądnym powodem do rejestracji w tym serwisie pozostaje możliwość oglądania najnowszego dziecka słynnej trójki z „Top Gear”, czyli programu „The Grand Tour”. Pytanie, jak przekonać do tego kobietę pozostaje otwarte.

Wnioski końcowe:

a. Trudno traktować konkurencję pomiędzy platformami VOD w kategoriach walki o klienta na poziomie zbliżonym do dostawców kablówki czy telewizji satelitarnej. Wynika to głównie z faktu, że siłą poszczególnych serwisów są (lub coraz bardziej się stają) serie produkowane na wyłączność, których nie można zobaczyć w żadnym innym miejscu. Dlatego powyższy artykuł jest zaledwie luźnym przeglądem, a ostateczny wybór zawsze pozostaje kwestią indywidualną z uwagi na trudności ze zobiektywizowaniem kryteriów.

b. Biorąc powyższe pod uwagę, warto pomyśleć o płynnym przełączaniu się pomiędzy platformami (miesiąc płacimy za jedną, w następnym decydujemy się na innego dostawcę). Realizację takiej taktyki umożliwia brak długoterminowych umów (regułą jest miesięczny okres subskrypcji) i fakt, że kolejne sezony seriali udostępniane są od razu w całości, a nie dozowane po odcinku w określonych odstępach czasowych.

c. Na rosnącym rynku wideo na żądanie walczą nie tylko serwisy powstałe od podstaw. Tradycyjni nadawcy telewizyjni również próbują zachęcić internautów do swoich usług, umieszczając programy w autorskich platformach. Ich plusem jest fakt, że najczęściej przynajmniej część treści dostępna jest za darmo. Oczywiście tylko teoretycznie, ponieważ brak opłat oznacza konieczność oglądania reklam. Ot, telewizyjne dziedzictwo. Przykłady serwisów tego typu to VOD TVP, Ipla.tv czy Player.pl

d. Większość platform oferuje darmowe okresy testowe (w przypadku Netflixa trwa on aż miesiąc) – to idealna okazja, by sprawdzić (np. w czasie sesji), która oferta bardziej trafia w nasz gust i indywidualne wymagania stawiane serwisom tego rodzaju.

e. Regułą jest, że z jednego konta można jednocześnie korzystać na kilku urządzeniach. To doskonała okazja, by znaleźć wśród swoich znajomych kilku głodnych kinomanów i podzielić się z nimi kosztami usługi. Wtedy nawet najdroższe pakiety mieszczą się w przedziale cenowym, który nie strwoży studenckiej kieszeni.


Pierwsza część Tematu Numeru:

Rozrywka na nielegalu

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP