Dając prezent pod choinkę, naśladujemy Boga Ojca
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Dla większości z nas to czas spotkania z rodziną, niezwykła atmosfera ciepła i miłości. Jednak narodziny Jezusa Chrystusa są faktem historycznym. Jakie jest znaczenie tego wydarzenia w historii świata i ludzkości?

Ojciec Jan Maria Szewek: – Było to wydarzenie tak wielkiej rangi, że liczymy od niego czas. U nas się mówi Nasza Era, w języku angielskim „Po Chrystusie”. I właśnie czas dzielimy na czas przed i na czas po Narodzeniu Chrystusa. Był to czas przełomowy. Bóg, Syn Boży przyjął ludzkie ciało i stał się człowiekiem. Chrześcijanie patrzą nie tylko jako na urodziny Jezusa, ale znacznie głębiej. Adam Mickiewicz pisał: „Wierzysz, że się Bóg zrodził w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”. Tu nasz narodowy wieszcz doskonale uchwycił sens Bożego Narodzenia. A jest nim to, by każdy z nas na nowo narodził się do nowego życia, do życia z Bogiem. Każde święta Bożego Narodzenia powinny być takimi właśnie narodzinami.

Same święta to w naszej tradycji wieczerza wigilijna, tradycyjnie postna, po niej pasterka, i oczywiście pierwszy dzień świąteczny. Utarło się, że jest także drugi dzień świąt. Ostatnio w kościele słyszałem jednak, że każdy dzień okresu Bożego Narodzenia po pierwszym dniu świąt jest w zasadzie tak samo ważny, nie ma tu większej hierarchii. Jak to jest z tym okresem Bożego Narodzenia?

Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia to swego rodzaju poprawiny. Nowożeńcy na drugi dzień po ślubie zapraszają gości do dalszego świętowania. W ten sposób przedłużają swój najważniejszy dzień w życiu i zapraszają do radości najbliższych ich sercu. Chcą, aby to ich szczęście nieustannie trwało. Ze świętami jest podobnie. Mamy drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Co więcej, mamy oktawę Bożego Narodzenia. Krótko mówiąc, jedno, wielkie, ośmiodniowe święto.

Był to czas przełomowy. Bóg, Syn Boży przyjął ludzkie ciało i stał się człowiekiem.

Są w czasie bożonarodzeniowym dwa ważne katolickie święta – Objawienia Pańskiego, czyli Trzech Króli 6 stycznia i uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki 1 stycznia. To drugie święto przypada w Nowy Rok. Wywiad ukaże się w gazecie akademickiej, wielu studentów zastanawia się, czy w Nowy Rok, po sylwestrowej imprezie muszą iść na mszę do świątyni. Czy jest to święto nakazane?

Tak. To są święta nakazane, które mogą przypaść poza niedzielą. Wtedy nas, jako ludzi wierzących, obowiązują dwie rzeczy – udział we mszy świętej oraz powstrzymanie się od prac niekoniecznych. To znaczy, że nie powinniśmy tego dnia pracować zarobkowo ani wykonywać niepotrzebnych prac domowych. To są te rzeczy, które są ściśle związane ze świętami nakazanymi.

W Nowy Rok, po całonocnej imprezie sylwestrowej, do świątyni zebrać się może być trudno. Radą dla imprezowiczów jest to, by jeśli chcą bardziej poimprezować w noc sylwestrową, uczestniczyli we mszy świętej wigilijnej poprzedniego dnia?

Ale to akurat jest sylwester, którego niektórzy bardzo wcześnie zaczynają. Ale moim zdaniem nie ma żadnego problemu, by we mszy świętej uczestniczyć w Nowy Rok. Msze są dziś odprawiane do bardzo późnych godzin wieczornych. A już na pewno w miastach. Dlatego tak ważne jest, aby nie udzielać sobie samemu łatwo dyspensy. By nie tłumaczyć sobie: „całą noc tańczyłem, bawiłem się, jestem zmęczony, muszę odpocząć, a nie iść do kościoła”. W takich sytuacjach warto pamiętać, że im trudniej nam coś przychodzi, a to jest rzecz dobra, jak w tym wypadku msza św. i modlitwa, tym większa jest ofiara z naszej strony i tym milsze jest to Panu Bogu. To tak jak z prezentem – zdecydowanie bardziej doceniamy ten, o którym wiemy, że kogoś bardzo dużo kosztował. Jak ktoś jest biedny i da nam kosztowny prezent, to bardziej to doceniamy, bo wiemy, że dla tego człowieka było to spore wyzwanie. Inaczej podejdziemy do podarunku bogacza, dla którego wydanie nawet większej sumy nie stanowi większego problemu.

Im większa ofiara, tym większy dar.

I można to przenieść na życie duchowe?

Oczywiście, że tak. Im bardziej coś nas kosztuje, tym bardziej pokazujemy nasz stosunek do Boga. Jeżeli nie chce ci się wstać, mówisz ojej, nie chce mi się iść na tę mszę, tym bardziej wstań i idź. Będzie to wielki dowód miłości Boga. Tak samo spotykam się z ludźmi, którzy mówią – proszę ojca, a u mnie w parafii to jest ksiądz, który mówi nudne kazania, praktycznie nie da się ich słuchać. Ja mówię takiej osobie – tym bardziej idź. Pokaż Bogu, że choć nie podoba ci się sposób odprawiania mszy świętej, kazania tego księdza, to idziesz do świątyni, bo nie jesteś w niej dla księdza, ale właśnie dla Pana Boga. Podobnie jest z tym pójściem do świątyni w Nowy Rok, czyli święto Matki Bożej Rodzicielki. Pomimo zmęczenia po całonocnej zabawie, idąc do kościoła oddajesz większą miłość Panu Bogu. Im większa ofiara, tym większy dar.

A w kwestii Bożego Narodzenia i okresu po nim. Jak należy przeżywać czas świąteczny?

Najlepszą receptą na spędzenie świąt jest przykazanie miłości, które jednocześnie odnosi się do Boga, bliźniego i nas samych. Należy w te dni znaleźć czas dla Boga, na modlitwę, na mszę świętą. Także dla rodziny – męża, żony, dzieci, rodziców i innych krewnych. By ich odwiedzić, porozmawiać. Mieć dla nich czas. Także należy znaleźć czas dla samego siebie. Na to, by pójść na spacer, wyspać się, posiedzieć z książką.

1

Wróćmy do tematu świąt nakazanych. Wspomniał ojciec, że w dni te oprócz mszy świętych powinniśmy się powstrzymać od zbędnych prac. Przyznam się, że sam wykonuję zawód dziennikarza, w którym praca w niedzielę jest bardzo częsta. Jak należy postępować w takich sytuacjach – stawiać się pracodawcy i ryzykować utratę pracy, czy może uznać, że trudno, wina nie nasza, ale szefów, którzy ustalają grafik dyżurów?

To sytuacja, w której są zawody tzw. służebne. Gdy ktoś jest policjantem, wojskowym, strażakiem, lekarzem czy właśnie dziennikarzem, to jest sprawą normalną, że od czasu do czasu musi pracować. Że przełożony ustala mu dyżury, i choć dany pracownik nie chciałby pracować w niedzielę bądź święto, czasem musi. Rzecz w tym, by to właśnie wynikało z dyżuru, konieczności, a nie z tego, że ktoś dobrowolnie bierze dyżur w dzień świąteczny, wręcz szuka pracy, bo chce więcej zarobić pieniędzy.

Czyli nie należy samemu brać takich dyżurów, tylko traktować je jak zło konieczne?

Jeżeli w miejscu, w którym pracujemy, wszyscy zatrudnieni są chrześcijanami, to możemy sami sobie wyznaczyć danego dnia dyżur, by dać możliwość spędzenia niedzieli koledze bądź koleżance z pracy. Mając świadomość, że za tydzień to kolega bądź koleżanka wezmą ten dyżur i odciążą z kolei nas. Ważna jest intencja. Jeżeli pan chętnie zostałby w domu, ale musi iść do pracy, bo pracodawca nie chce dać panu każdej wolnej niedzieli, wyznacza panu dyżur, to za bardzo nie ma innego wyjścia. Gorzej, gdy ktoś sam garnie się do pracy, bo dla niego pieniądz jest najważniejszy. Wtedy te intencje nie są czyste. Istotną sprawą jest też to, by pomimo pracy w dniu świątecznym znaleźć czas na pójście do kościoła na Eucharystię, modlitwę, na to, by choć chwilę spędzić z rodziną.

Święto Objawienia Pańskiego, czyli Trzech Króli od niedawna jest ponownie w kalendarzu dni wolnych od pracy. Mocno wiąże się z Bożym Narodzeniem. Jakie jest znaczenie teologiczne tego święta?

Nowo narodzony Jezus jako pierwszy objawił się pastuszkom w Betlejem. Oni są przedstawicielami narodu wybranego, Żydów. Z kolei trzej królowie symbolizują resztę świata. W mędrcach, których do Betlejem przywiodła gwiazda, cześć i hołd Jezus odbiera od pogan, czyli od tych, którzy pochodzą spoza Izraela. Zatem w Boże Narodzenie Bóg objawia się narodowi wybranemu, a w święto Trzech Króli – całemu światu. Dzięki temu świętu poznajemy lepiej tajemnicę tego, że Bóg objawił się nam wszystkim, nie tylko wybranym. Bo wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi i Bogu zależy na zbawieniu nas wszystkich.

Mniej więcej z okresem Trzech Króli zbiega się Boże Narodzenie w kościołach wschodnich. Skąd różnica w dacie obchodów Bożego Narodzenia?

Wynika to z tego, że prawosławni i kościoły wschodnie wciąż korzystają z kalendarza juliańskiego. A my z gregoriańskiego. Wracając jednak do symboliki Trzech Króli, czyli Objawienia Pańskiego, to jest pokazanie tej postawy pokory, potrzebnej do poznania Boga. I właśnie trzej mędrcy są symbolem tej pokory i hojności, ofiarności. Bo pycha była pierwszym grzechem, który oddalił człowieka od Boga, a trzej mędrcy pokazują, że postawą pełną pokory, uniżenia można się do Boga zbliżyć.

2

Od lat trwa pewien proces laicyzacji i komercjalizacji świąt. Ledwo minęły zaduszki i nachalne reklamowanie Halloween, a już w listopadzie mamy świąteczne dekoracje, reklamy, promocje w marketach. W radiu i telewizji słyszymy już kolędy, a sklepy kuszą kolejnymi promocjami. Jakieś zakupy zrobić jednak trzeba. Jak współczesny człowiek ma znaleźć złoty środek między rzeczami w sumie dobrymi – tradycja, choinka, prezenty, dobre jedzenie, a duchowym przeżyciem zbliżających się świątecznych dni?

Na pewno najlepiej postępować zgodnie z kalendarzem liturgicznym, w ten sposób budować swoje życie. A więc jest adwent, czyli okres poprzedzający święta. To czas właśnie na zwrócenie się ku Bogu, radosne oczekiwanie, ale też pojednanie się z innymi ludźmi, zgłębianie Pisma Świętego, wyciszenie. A potem spotkanie z Chrystusem eucharystycznym. Święta Bożego Narodzenia przeżyte z Panem Bogiem. Dobrze jest nie ulegać tej gorączce. Bo oczywiste jest, że ludzie od świątecznych promocji, sklepy, markety mają interes w tym, by przy okazji świąt jak najwięcej zarobić. Dlatego uprzedzają ten czas, atmosferę świąt tworzą już przed świętami. Ale my nie powinniśmy temu ulegać. Wiadomo, że inny cel mamy my – właściwie przeżyć święta Bożego Narodzenia. Inny sklepy, które chcą zarobić.

W naszej tradycji przyjęło się obdarowywanie nawzajem prezentami pod choinką. Czy ma jakieś uzasadnienie religijne, czy to świecki, a może pogański zwyczaj?

Mało kto o tym wie, ale dawanie prezentów pod choinkę jest naśladowaniem Boga Ojca.

Jak to?

Bóg Ojciec dał ludziom, swoim stworzeniom, własnego syna, Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela. My też, tych, których kochamy, obdarowujemy prezentami.

W polskiej tradycji istnieją zwyczaje typowe tylko dla naszego kraju. To dzielenie się opłatkiem czy piękny zwyczaj nakrycia dla wędrowca bądź osoby ubogiej. Skąd się wziął i jak katolicy dziś powinni dbać o pomoc bliźnim w ich otoczeniu?

Ten talerz jest symboliczny. Tak jak mężczyźnie bądź kobiecie obrączka ma przypominać, do czego zobowiązali się wstępując w sakramentalny związek małżeński, tak talerz dla wędrowca ma przypominać, że mamy pomagać nie tylko bliskim, spokrewnionym z nami, ale również innym ludziom, zwłaszcza tym, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, są potrzebującymi. Jezus bowiem przyszedł do każdego człowieka, nie tylko do wybranych. Mamy pamiętać o ludziach odrzuconych, zmarginalizowanych, którzy się pogubili, którzy są słabi, ubodzy. O tych, którzy z różnych powodów cierpią niedostatek. Ten talerz ma być dla nas takim rachunkiem sumienia, jak wygląda nasza miłość bliźniego. I to ważne nie tylko w wigilię i Boże Narodzenie, ale przez cały rok.

Talerz dla wędrowca ma przypominać, że mamy pomagać nie tylko bliskim, spokrewnionym z nami, ale również innym ludziom.

Przy okazji pomocy bliźnim należy jednak zachować roztropność – nie brak naciągaczy, którzy wykorzystują czyjeś dobre serce?

Niektórzy się obawiają pomagać przypadkowym osobom, mówią, że różnie to bywa, nie mają pewności, w jakie ręce trafia ich pomoc. Ostrożnym chcę powiedzieć, żeby w takiej sytuacji wspierali organizacje charytatywne, które mają narzędzia do weryfikacji ludzi potrzebujących. Żeby zbyt łatwo się nie zwalniali ze świadczenia miłosierdzia. Wsparcie takich organizacji, czy to materialne, czy poprzez zaangażowanie się w wolontariat, jest naszym dowodem miłości bliźniego. Pomagać w miarę możliwości powinniśmy przez cały rok.

Zaufali nam

© 2019 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP