Co grało w duszach łódzkiej młodzieży?
W latach 60. i 70. XX wieku Łódź – mimo PRL-owskiej szarości – mieniła się od barw. Kolorów nadawały dźwięki muzyki tworzone przez liczne zespoły młodzieżowe. Jak pokazał czas, w tych studenckich grupach pojawiło się wiele interesujących postaci, w tym przyszłe gwiazdy estrady. Niebawem ukaże się wyjątkowa książka opisująca ich historie. Łódzka scena młodzieżowa to wyjątkowa pozycja także ze względu na jej autora – wieloletniego dziennikarza sportowego Radia Łódź Dariusza Postolskiego.

Jedne grupy istniały zaledwie kilka lat, inne znacznie dłużej. Dla niektórych była to trampolina do prawdziwej kariery, dla pozostałych miłe młodzieńcze wspomnienie. Losy poszczególnych bohaterów tej książki to wspaniałe świadectwo realiów tamtych czasów, a niekiedy scenariusz na nie najgorszy film. Zespoły młodzieżowe to był prawdziwy fenomen Łodzi lat 60. Wyrastały niczym grzyby po deszczu, a niejednokrotnie, gdy jakiś band przestawał istnieć, w jego miejsce zaraz pojawiał się nowy – ze zmienioną nazwą lub/ i nieco zmodyfikowanym składem. Zespoły studenckie z tego włókienniczego miasta z sukcesami rywalizowały na arenie ogólnopolskiej, a także poza granicami kraju. Niektóre z nich cieszyły się dużą popularnością i to nie tylko ze względu na interesujące nazwy – Cykady, Komety, Śliwki, Pro Contra, Vox Gentis, Trubadurzy i wiele, wiele innych. W sumie zebrało się ich osiemdziesiąt osiem. Każdy zespół to inna historia i wspomnienia. Wszystkie te opowieści w jedną całość zebrał jeden człowiek – świadek tamtych wydarzeń.

O autorze słów kilka

Dariusz Postolski to prawdziwa ikona łódzkiego dziennikarstwa sportowego. Każdy łodzianin zna ten głos. Wieloletni dziennikarz Radia Łódź przez wiele lat relacjonował mecze z udziałem Widzewa i ŁKS-u, a także największe imprezy sportowe dla Polskiego Radia – m.in. mistrzostwa Europy w pływaniu w Atenach czy Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie. Pracował także dla słynnego studia S-13 i przy zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Co więc skłoniło go do napisania książki o takiej tematyce? Okazuje się, że pierwszy raz mikrofon w dłoń chwycił na długo przed rozpoczęciem pracy w radiu. Przed laty występował w młodzieżowym zespole Ab Ovo. Muzyka od zawsze była bliska jego sercu. Napisanie tej pozycji miało więc nie tylko wymiar edukacyjny, ale i dużą wartość sentymentalną. Tak wspomina swoje początki związane z muzykowaniem: Będąc na kursie doszkalającym dla nauczycieli [Pan Postolski przed rozpoczęciem pracy w radiu był nauczycielem wychowania fizycznego – [przyp.aut.] jeden chłopak zaczął grać na pianinie. Nazywał się Stanisław Kościński. Ja zacząłem podśpiewywać i wyszło mi chyba całkiem nieźle, bo zaproponował, żebyśmy zaczęli coś razem tworzyć. Jego brat Grzegorz był poetą. Mieliśmy więc muzykę i tekst. Dwa utwory zaprezentowałem na Festiwalu Muzyki Młodzieżowej w Łodzi. Zająłem czwarte miejsce – przede mną były same Panie. Tak to się zaczęło mówi Dariusz Postolski.

W łódzkich zespołach młodzieżowych swoją przygodę z muzyką rozpoczęło wielu wyśmienitych artystów. Wystarczy wymienić takie nazwiska jak Krzysztof Krawczyk, Andrzej Rybiński, czy Marek Jackowski.

Jak przyznaje sam autor, proces powstawania książki był bardzo trudny. Dotarcie do wielu muzyków, rozproszonych po całym świecie (dosłownie), było zadaniem wymagającym ogromnego wysiłku. Pisał maile i wykonywał telefony w różne strony świata – od Kanady i Stanów Zjednoczonych, przez Szwecję, Finlandię, aż po Australię. Co więcej, niektórzy nie pamiętali szczegółów. Minęło w końcu wiele, wiele lat. Gromadzenie materiałów i zdjęć, niezliczone godziny rozmów i weryfikowanie faktów – wszystko to zajęło dziennikarzowi pięć lat. Pięć lat bardzo ciężkiej, ale owocnej pracy. Niestety, nie wszyscy rozmówcy doczekali momentu wydania tej książki. Na szczęście pozostała ich muzyka, a do tego wspomnienia, skrupulatnie spisane na kartkach papieru.

Przyszłe gwiazdy i ciekawe historie

W łódzkich zespołach młodzieżowych swoją przygodę z muzyką rozpoczęło wielu wyśmienitych artystów. Wystarczy wymienić takie nazwiska jak Krzysztof Krawczyk, Andrzej Rybiński czy Marek Jackowski, by zrozumieć, o jakiej skali jest mowa. Niektórzy, choć dziś nieco zapomniani, również mogą poszczycić się bardzo bogatą karierą muzyczną. W znanym przed laty zespole Pro Contra występowała Elżbieta Ostojska, której mężem został Andrzej Mozgawa – jeden z założycieli zespołu Dżem. Ich córka Stella występuje z kolei w indie-rockowej grupie Warpaint z Los Angeles, znanej z kooperacji z Joshem Klinghofferem z Red Hot Chilli Peppers. To właśnie on miał odkryć Stellę i zaprosić do współpracy. Kajtek Wojciechowski to były saksofonista Świerszczy. Po wyjeździe z kraju grał razem ze słynną szwedzką grupą ABBA. Występujący w Apropos Piotr Bartczak po emigracji do Anglii miał przez pewien czas być muzykiem sesyjnym prekursorów hardrockowej sceny brytyjskiej – Black Sabbath. To tylko jedne z wielu opowieści, które mają wspólny początek na łódzkiej scenie amatorskiej lat sześćdziesiątych.

Kajtek Wojciechowski to były saksofonista Świerszczy. Po wyjeździe z kraju grał razem ze słynną szwedzką grupą ABBA.

Realia tamtych lat

Przyszli artyści nie mieli w tamtych czasach zbyt łatwo. Kolega Krzysztofa Krawczyka z Trubadurów Sławek Kowalewski prosił wszystkich członków swojej rodziny, by złożyli się dla nich na gitary – czeskie Jolany. Chłopcy, gdy udało im się w końcu zebrać pieniądze na upragnione instrumenty, byli tak zaaferowani, że zostawili je w tramwaju. Na szczęście zdołali dogonić pędzący pojazd na następnym przystanku i odzyskali zguby. Członkowie zespołu Dandysi nie mieli gitar basowych, więc poradzili sobie w iście innowacyjny sposób. Skonstruowali je sami, wykorzystując linki hamulcowe z samochodów. W grupie Demony występował Tadeusz Szewczyk. Nie miał swojej gitary. Nauczył się ponoć grać „na sucho” – podpatrując grających kolegów w parku i rysując na kartkach papieru, jak należy ułożyć palce. Takich ciekawych historii, ukazujących realia PRL-u, jest w książce o wiele więcej. Łódzka scena młodzieżowa to książka niesamowita pod wieloma względami. Jest to zbiór wielu bardzo ciekawych historii, które mogłyby nigdy nie ujrzeć światła dziennego lub odejść w zapomnienie. Dla starszych czytelników jest to z pewnością pozycja pełna wspomnień. Dla młodych – skarbnica wiedzy, w której każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Książka z ramienia wydawnictwa Księży Młyn ukaże się w listopadzie.

Zaufali nam

© 2019 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP