Bramkę życia strzelę na mundialu
​Kamil Grosicki to jeden z najważniejszych piłkarzy w zespole Adama Nawałki. Właśnie ten szkoleniowiec zrobił z Grosickiego piłkarza bezcennego i niezbędnego dla kadry.

„Grosik” nawet jak ma słabszy okres w swoim klubie – obecnie Hull City -to w reprezentacji nie zawodzi. Świadczą o tym jego statystki – w 34 meczach za kadencji Nawałki strzelił 12 goli i zaliczył 14 asyst. Lepszy od niego jest tylko Robert Lewandowski.

Trener Nawałka ma podejście do piłkarzy, jakiego nie było – przynajmniej do mojej osoby – u poprzednich selekcjonerów - mówi Kamil Grosicki. - Bije od niego pozytywna energia, a mnie przekonał do tego, że bardzo we mnie wierzy.

Jerzy Chwałek: Od początku tak mu zaufałeś?

Kamil Grosicki: Myślę, że od samego początku mieliśmy dobry kontakt. Pamiętam słowa trenera przed towarzyskim meczem z Litwą (6.06. 2014 – przyp.red.), jeszcze przed kwalifikacjami do Euro. Powiedział, że mi ufa i będę ważnym zawodnikiem w jego kadrze, bo mam na to „papiery”. Później przed każdym meczem mnie motywował, umiał wydobyć ze mnie energię do pracy na zgrupowaniach i poszło to w dobrym kierunku.

Walczę cały czas i udowadniam swoją wartość na boisku. Myślę, że forma przed mundialem idzie w górę.

Praca, to jego życiowe kredo.

Jest wyjątkowo pracowity. Zaangażowany w pracę wraz ze swoim sztabem od rana do nocy. Nie wiem czy pracoholik to ładne słowo czy brzydkie, ale nim właśnie jest trener Nawałka. Myślę, że całe życie taki był. Zwraca uwagę na każdy detal, chce wyłącznie wygrywać i nie zadowala się małymi sukcesami. Jeśli wygramy jeden mecz, to on już myśli o następnym. Dlatego nie podniecamy się jednym zwycięstwem, ale pracujemy ciężko i idziemy dalej. Ma świetne podejście do piłkarzy, a swoją pozytywną energią nas zaraża. To buduje atmosferę

Miałeś trudny okres na początku roku, spowodowany też kontuzją. Ale od udanego dla ciebie meczu z Koreą Płd. w Chorzowie wszystko chyba idzie w dobrą stronę?

Dziesięć meczów w klubie, a może i więcej uciekło mi przez kontuzję, i okres rehabilitacji. To normalna rzecz w piłce, że po powrocie musiałem walczyć o miejsce w składzie, bo koledzy wykorzystali swoją szansę i zespół wygrywał. Musiałem udowodnić trenerowi, że jestem lepszy. Poza tym szkoleniowiec rotuje składem i nikt nie ma pewnego miejsca.

Walczę cały czas i udowadniam swoją wartość na boisku. Myślę, że ostatnie liczby, w tym 3 strzelone gole w lidze dla Hull, w ciągu kilku dni świadczą, że forma przed mundialem idzie w górę.

Nie wiem czy pracoholik to ładne słowo czy brzydkie, ale nim właśnie jest trener Nawałka.

No właśnie - mundial. Przygotowujesz się do niego bardzo starannie, bo masz dodatkowe treningi z fizjoterapeutą Pawłem Choduniem. To zalecenie od trenera Nawałki czy twój pomysł?.

Sam tego chciałem. Na zgrupowaniach kadry bardzo często pracuję indywidualnie z Bartkiem Spałkiem i zauważyłem, że dobrze mi to robi. Postanowiłem, że warto korzystać z tego częściej, szczególnie przed taką imprezą, jak mistrzostwa świata. Poza tym jestem coraz starszy i ciało wymaga tego, żeby bardziej o nie dbać i poświęcać czas na dodatkowe ćwiczenia. Z treningu w klubie wracam zazwyczaj przed godziną 13:00i warto wykorzystać resztę dnia. Paweł Choduń wykonuje ze mną pracę manualną i masaże na stole, ale również pracujemy nad mocą i dynamiką. Często dzień kończymy przed 22:00. Wszystko robione jest z głową, a nie po to, żeby mnie zajechać. Fizjoterapeuta mieszka u mnie, gdy przylatuje do Anglii, a wynagrodzenie płacę mu ze swojej kieszeni.

Z innym specjalistą, trenerem mentalnym Pawłem Frelikiem współpracujesz już od czterech lat. Wygląda na to, że taki fachowiec był ci też potrzebny.

Zdecydowanie. Szkoda, że wcześniej nie zacząłem współpracować z kimś takim. Podczas finałów Euro 2012 w Polsce mieliśmy w kadrze trenera mentalnego i pamiętam, że podobały mi się zajęcia z nim. Później jakoś o tym zapomniałem. W 2014 Paweł Frelik zgłosił się do mnie z propozycją współpracy. Początki były ciężkie, bo nie byłem przekonany czy trenerowi mentalnemu mogę całkowicie zaufać, a właśnie to jest podstawą w takiej współpracy. Z biegiem czasu zaufałem mu w 100 procentach i wiele już przeszliśmy razem przez te 4 lata, mam na myśli moje wzloty i upadki na boisku. Dlatego młodym chłopakom zaczynającym karierę piłkarską polecam coś takiego, jak trening mentalny z dobrym fachowcem.

1

W jakich sytuacjach korzystasz z tej pomocy najczęściej?

Korzystam w miarę regularnie, ale wiadomo, że bardziej potrzebna jest w trudnych sytuacjach, jeśli nie idzie na boisku i gdy moja drużyna przegrywa.

Po nieudanym meczu jestem trudny do współżycia. Żona schodzi mi z drogi, bo wie, że muszę sam przetrawić pewne rzeczy. Następnego dnia rozmawiamy ze sobą normalnie, a ona – po tylu latach bycia razem – wie –co jest mi potrzebne. Namawia, żebym zadzwonił do Pawła, i nie tracił motywacji do dalszej pracy. Wówczas on wyciąga mnie z dołka. Paweł Frelik bardzo mnie motywuje, otworzył mi oczy na wiele sytuacji na boisku, ale nie tylko.

W Hull na początku sezonu pracowałeś z trenerem z Rosji, Leonidem Słuckim, a od grudnia nowym szkoleniowcem jest Nigel Adkins. Jak porównasz Rosjanina z Anglikiem?

Obecny szkoleniowiec jest większym psychologiem, dokładnie obserwuje piłkarzy. Na odprawach meczowych przykłada olbrzymią wagę do taktyki i do motywacji zawodników, zwraca uwagę na drobiazgi. Słucki jak to Rosjanin, przy linii bocznej podczas meczu był bardzo impulsywny, jakby znajdował się w pewnym amoku. Poza boiskiem to dobry człowiek, którego zapamiętam bardzo pozytywnie. Nie chcę porównywać kwalifikacji, ani innych cech trenerów. Szanuję ich wszystkich, od każdego z którym pracowałem, czegoś się nauczyłem. Chciałem też, żeby każdy mnie zapamiętał dobrze i nie palę za sobą mostów. Życie jest długie i nie wiadomo czy nie trafię na któregoś z nich jeszcze raz, jeśli nie jako piłkarz, to w innym charakterze.

A kraje w których grałeś jako profesjonalny piłkarz – Turcja , Francja i Anglia -możesz porównać. Gdzie się czułeś najlepiej?

Francja i Rennes były świetnym miejscem do życia. Klub miał wspaniałych kibiców. Ta moja droga z Turcji poprzez mocniejszą ligę francuską, do jeszcze mocniejszej w Anglii była chyba prawidłowa. Anglia była moim marzeniem od zawsze i udało się tutaj trafić. Oczywiście, że wolałbym teraz grać w Premier League, a nie w niższej lidze.Na razie się z tym pogodziłem, ale ostatniego słowa jeszcze nie powiedziałem.

Ostatnio mocno promowałeś – i dalej to robisz - swój napój energetyczny TurboGrosik. Skąd pomysł na taki biznes?

Turbo kojarzy się z szybkością i z dynamiką. Taki pseudonim dostałem od komentatorów Polsatu. To określenie Turbo Grosik z boiska poszło w świat. We Francji czy teraz w Anglii ludzie witając się ze mną najczęściej mówią w swoim języku - cześć Turbo. Grzechem byłoby niewykorzystać tego w biznesie. Jeden z moich menedżerów przez 1,5 roku negocjował warunki umowy z firmami i ostatecznie dogadaliśmy się z siecią Żabka, która ma ponad 5 tysięcy sklepów w kraju.

Udostępniłem im swój wizerunek, a oni zajmują się produkcją i reklamą. Od maja będzie mnie dużo w telewizji (śmiech). Żabka ma wyłączność sprzedaży TurboGrosika do końca sierpnia, a co będzie dalej, to zobaczymy.

Jako profesjonalny piłkarz używasz napojów energetyzujących?

Zacząłem częściej pić w Anglii, bo są tutaj popularne wśród piłkarzy. Oczywiście, nie piję codziennie. Czasami przed meczem, albo po treningu.

Powiedziałeś w jednym z wywiadów, że mundial masz już przed oczami. Co to znaczy - czy obserwujesz w telewizji tych rywali z którymi zagracie w grupie na mundialu?

Nie. Jestem fanatykiem piłki nożnej i wiele meczów oglądam w telewizji, ale nie pod kątem rywali podczas mundialu. Pewnie, że jak słyszę nazwisko Koulibaly czy Mane, to ich kojarzę, i wiem że zagram przeciwko nim. Nie analizuję ich gry szczegółowo, bo na to przyjdzie czas na zgrupowaniach reprezentacji. To wszystko przed nami.

W ostatnich tygodniach wrócili na boisko po kontuzjach, Arkadiusz Milik i Jakub Błaszczykowski. To chyba spora dawka optymizmu przed mundialem w Rosji?

No i jeszcze Maciej Makuszewski powrócił na boisko. Na początku roku trener Nawałka na pewno miał ból głowy z powodu wielu kontuzji. Te powroty pokazują, jak ci piłkarze ciężko pracowali w okresie rehabilitacji i jak im zależało na powrocie do kadry przed mistrzostwami świata. Kuba Błaszczykowski nie musi grać dużo w klubie, żeby błyszczeć w reprezentacji i o niego jestem spokojny. Ważne, żeby w okresie który pozostał do mundialu wszyscy byli zdrowi.

Po meczu z Koreą Płd. w Chorzowie w wielu gazetach ukazało się twoje zdjęcie, na którym cieszysz się w po zdobyciu gola rozkładając szeroko ramiona. Umieściłeś je na swoim profilu na Twiterze. To zdjęcie życia twojej piłkarskiej kariery?

Chyba tak, to zdjęcie wyszło super. Mam je na tapecie w swoim telefonie. Po zakończeniu kariery będzie wisiało u mnie w domu na ścianie i przypominało mi tamten mecz i gola, którego strzeliłem. Wielu ludzi których spotykam zachwyca się tym zdjęciem – zarówno znajomi, kibice, dziennikarze. Też mnie spytałeś o nie (śmiech). Szkoda, że to nie zdarzyło się w jakimś ważniejszym meczu o punkty.

Jest wielka duma we mnie, że będę mógł reprezentować Polskę.

Zdjęcie życia z boiska już masz, a gola życia już strzeliłeś?

Nie. Bramkę życia się zdobywa się na wielkich imprezach, takich jak mistrzostwa świata, więc wszystko przed mną i mam nadzieję, że strzelę ją w Rosji.

To będzie najważniejsza piłkarska impreza w karierze ?

Zdecydowanie tak. Jest wielka duma we mnie, że będę mógł reprezentować Polskę i walczyć razem z kolegami na imprezie, na której przez 12 lat nas nie było. Moim marzeniem w dzieciństwie było zadebiutować w reprezentacji Polski w ogóle. Później spełniłem marzenie o udziale w finałach Euro, a teraz czas na największe wyzwanie.

To na koniec trochę standardowo. Co uznasz za sukces reprezentacji Polski na mundialu?

Zawsze powtarzam, że pierwszym celem jest wyjście z grupy. Na dużych imprezach wszystko może się zdarzyć. Pokazaliśmy to już na Euro we Francji dochodząc do ćwierćfinału. Ale mistrzostwa świata to nieporównywalnie większa impreza, biorąc po uwagę siłę drużyn z Ameryki Południowej, a także z Afryki.

Rozmawiał Jerzy Chwałek- dziennikarz „Super Expressu”


Przeczytaj Temat Numeru:

Niefałszywa dziewiątka - czyli one man show

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP