Będąc młodym intelektualistą
Może istnieć w nas niezauważalnie, co nie zmienia faktu, że za żadną cenę nigdy tego nie oddamy. Zasadnicze z dóbr niewidzialnych. Człowieczeństwo, a zatem natura ludzka, jest jak powietrze, którym oddychamy. Nieważne jak bardzo odwodzono by nas od sedna, akurat sposób bycia w świecie to jedna z tych spraw, które nie ujdą naszej uwadze.

Żyć pełnią życia, żyć pełnią człowieczeństwa, to styl, na który może być stać także intelektualistę. Choć ten ująłby to nieco inaczej: że to zadanie na jego miarę. Cóż, jeśli uznaje, że bycie człowiekiem to jego specjalność, tym lepiej dla jego współziomków. Tak czy inaczej nikt nam nie broni być człowiekiem dla innych, a skutkiem tego, jak się później okaże, także dla siebie.

Załóżmy, że nasz rozum zdolny jest dosięgać pozaumysłowej rzeczywistości i ujmować jej istotę. Zgoda, może nawet więcej, trzeba liczyć się z bogatym zasięgiem jego możliwości poznawczych w rodzaju: „Niech będzie dana kula wielka jak słońce i płaszczyzna do niej styczna…”. Dostrzeżemy tedy los człowieka i istotę człowieka. Pierwsze w ogromnej mierze stanowi konsekwencję drugiego. Zauważmy, że w pełni świadomie „być” to i tak już ambitny program życia. Dla pełnego oglądu dodajmy, że bez odkrycia istoty los człowieka będzie niepewny.

Stwierdzenie, jakoby człowiek był miarą wszystkiego, od dawna jest już tylko zabobonem i obrazą zdrowego rozsądku. Podobnie egoizm, popularny dzięki temu, że uważa się zaspokajanie potrzeb wspólnoty jako niebędące jednocześnie zaspokajaniem potrzeb jednostki. Doskonale widzimy na tym przykładzie, że niezapoznanie istoty bycia człowiekiem bezwiednie uprzykrza nam życie.

Nauka podpowiada, że człowiek jest mieszkańcem pyłku kosmicznego, to jest Ziemi. Zaś droga mleczna pewno nie jest niczym wyjątkowym na tle innych galaktyk. Ludzkość jest stworzeniem istniejącym tylko przez ułamek chwili astronomicznej. A rozum ludzki nie jest w stanie dać odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania, w tym przede wszystkim o ostateczne wyjaśnienie wszechświata (albo choćby jego początku). Kruchość jest zatem istotnym wymiarem tożsamości człowieka.

Ludzkość jest stworzeniem istniejącym tylko przez ułamek chwili astronomicznej

Co takiego może intelektualistę przybliżać do humanitas? Bardziej być czy więcej mieć? Skąd się wziąłem? Kim jestem? Dokąd zmierzam? W odpowiedziach nikt nas nie wyręczy. Życie jest nam dane. Człowiek nie jest w stanie sam go zapewnić. Prowadzi nas to do uznania własnej obiektywnej kruchości, słabości i ograniczoności. Akceptacja stanu rzeczy, prawdy o nas jest bardzo owocna. Dezaprobata natomiast przynosi szkody, rozczarowanie i wycofanie, a skoro i tak trzeba nam będzie się prędzej czy później ustatkować, to już lepiej zawczasu.

Bezradność wobec sytuacji egzystencjalnej paradoksalnie prowadzi do niesamowitych odkryć, co do istoty człowieka. Sytuacja braku i pustki odsłania tajemnicę skarbu, który w sobie nosimy. Swego rodzaju ubóstwo, uznanie ułomności, przyznanie się do win wobec drugiego może być rozstrzygające dla odnalezienia własnego człowieczeństwa, i dalej do bycia wolnym. Jest to pewna droga, sekwencja, która u każdego jest inna. Chodzi o odkrycie, skąd pochodzi miłość, piękno i prawda, które w nas bywają.

Jednym ze sposobów rozumowania jest wiara. Wiara w żadnym razie nie jest uczuciem. Wiara zawsze jest czyjaś, bo jest osobistym doświadczeniem człowieka. Wiara ma konkretną treść, jest wnioskowaniem o rzeczywistości na podstawie faktów. Nauki przyrodnicze nie starczają do opisu świata. Nie ma w nich miejsca na to, co prawdziwie ludzkie: miłość, przyjaźń, radość, tęsknotę, cierpienie, umieranie, niepowodzenia i sukcesy. Cała plejada nauk doświadczalnych podbudowuje nasze rozumienie „od dołu”, a sfera ducha, w tym intelekt i rozumienie przez wiarę, ujmuje ten sam problem „od góry”, od strony istoty człowieka. Potrzeba nam zatem opisu i fizyka, i metafizyka.

Zaufali nam

© 2020 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP