Życzę wam trójek
Jest to podział starszy nawet niż ten na zwolenników PO i PiS, zamachu i katastrofy, miłośników piwa i wina, ...

Wiktor Świetlik


Jest to podział starszy nawet niż ten na zwolenników PO i PiS, zamachu i katastrofy, miłośników piwa i wina, mięsa i sałaty, wielbicieli i przeciwników piłki nożnej.

 

No, może w tym ostatnim przypadku to przesada – podział na kobiety i mężczyzn jest nieco starszy, choć pod tym względem ja akurat zaliczam się coraz bardziej do kobiet. Mecze oglądam z rzadka i to przeważnie rozgrywki reprezentacji. Nadal wiem, na czym polega spalony. No i wciąż nie zadałbym pytania, które zadała kiedyś dziewczyna znajomego dziennikarza sportowego: „czy Legia Warszawa zagra w mistrzostwach świata w Niemczech?”. Elegancka odpowiedź brzmiała: „ależ oczywiście, kochanie, jestem przekonany, że trener Janas powoła do reprezentacji wyłącznie zawodników Legii Warszawa”. Ja nie zadałbym takiego pytania, ale też nie udzielił takiej odpowiedzi, bo mimo upływu lat wciąż jestem zbyt mało kulturalny i elegancki.

Zostawmy jednak piłkę nożną. Ludzie w Polsce różnie się dzielili. Kiedy zaczynałem być dziennikarzem po koniec lat 90., najważniejszym dla wszystkich podziałem był wciąż ten na postsolidarność i postkomunę. Pamiętam, że jeden ze starszych ode mnie, bardzo mądrych dziennikarzy przekonywał mnie, że podział ten będzie funkcjonował przez resztę mojego życia, że jest jak DNA. Dziś nie ma nawet jego śladów. Wystarczy spojrzeć na świat polityki. Postkomunista Kwaśniewski i postsolidaruch Komorowski zwalczają razem postsolidarucha Kaczyńskiego po cichu wspieranego przez postskomunistę Millera. Wszystko się pozacierało. Korporacje polityczne po prostu się przeorganizowały. Doszło do kilku fuzji, upadków, przejęć, restrukturyzacji i by biznes się kręcił, trzeba było do tego podziału dostosować też konsumenta.

Innym ważnym, naprawdę ważnym podziałem, który pamiętam sprzed lat, nawet z dzieciństwa, był ten na wieś i miasto. Do dziś zostały po nim takie sformułowania jak „robić wieś”, „mieć słomę w butach”. Ponieważ wychowywałem się w domu jednorodzinnym położonym w wiejskiej jeszcze wówczas okolicy, ale między dwoma miastami, w dodatku strasznie uprzemysłowionymi, a pod domem jeździł tramwaj, trudno było mi się w tym podziale określić. Dziś on już chyba w ogóle nie funkcjonuje. Po pierwsze, tylko w niektórych środowiskach, zakompleksionych i oderwanych, które spotykają się dziś na rozmaitych marszach, wieś to wciąż symbol zacofania (autentyczny tytuł: „Andrzej Duda wygrał przez wieś”). Dziś ludzie przenoszą się z powrotem poza miasta, a wieś kojarzy się z przedsiębiorczością. Po drugie, wszyscy i ze wsi, i z miasta, przenieśli się do Facebooka. To, czy za oknem mają krowę, czy bloki, nie ma większego znaczenia, bo i tak ich nie widzą sponad ekranu smartfona. Dziś istotniejszy jest zapewne podział na posiadaczy samsungów i iPhonów niż na tych z Olsztyna i z Nowej Wsi.

Oczywiście pozostaje kwestia Warszawy, w której wciąż specyficzny rasizm wobec przyjezdnych ludzi się pojawia (jak pisał dziennikarz z koncernu wydającego „Gazetę Wyborczą”: „słoiki przywożą wszy do miasta”). Ale i to zanika, bo słoiki przygniotły resztę, w tym bardzo aktywne w podkreślaniu swojej stołeczności dzieci i wnuki niepiśmiennych milicjantów, ubeków i strażników więziennych pozwożonych tu w latach 50. czy 60. do cudu budownictwa mieszkaniowego, jakim było na przykład straszące do dziś Osiedle Za Żelazną Bramą. Swoją drogą, kiedyś pisałem małe reportażyki o terenach popegeerowskich (PGR-y to miały być takie cuda kolektywnej gospodarki PRL – pozostała po nich nędza). Pamiętam jeden, który był naprawdę straszny. Ludzie żyli tam wtedy w potwornej wprost nędzy i apatii. Ale jeden z nich przekonywał mnie, że oni są z miasta. Bo za komuny dwa bloki u nich wybudowali.

No dobrze, wróćmy do podziału, o którym pisałem na początku. Jeden jest starszy niż te wszystkie powyższe. To podział na ludzi, którzy doceniają myślenie i tych, którzy go nie doceniają. Wbrew pozorom to nie banał. Obserwuję, jak zmieniają się matury i egzaminy akademickie. Kiedyś doceniano zdolność własnej analizy, umiejętność odnajdowania analogii, łączenia faktów, wysnuwania własnych, odważnych wniosków. Dziś zastępuje je często, niestety także w humanistyce, umiejętność odgadnięcia odpowiedzi, która jest pożądana przez autorów testów. Dlatego z okazji sesji życzę wam samodzielności. Choćby i była okupiona tróją.

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP