Wakacyjna praca – czy to się opłaca?
W czasie roku akademickiego z utęsknieniem wpatrujemy się w kalendarz, marząc o końcówce czerwca.

Mateusz Kalinowski 


W czasie roku akademickiego z utęsknieniem wpatrujemy się w kalendarz, marząc o końcówce czerwca i ostatnim etapie sesyjnych zmagań. Jeśli uda nam się uniknąć „kampanii wrześniowej”, przed nami trzy miesiące odpoczynku od uczelni, ale czy również od pracy? Wakacje to teoretycznie czas relaksu po ciężkim roku spędzonym na uczelni. W praktyce większość z nas przeznacza trzy miesiące na podreperowanie budżetu, który po burzliwym okresie juwenaliowym zazwyczaj świeci pustkami.

 

Z badań przeprowadzonych przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości w ramach programu Przyszłe kadry polskiej gospodarki wynika, że w trakcie studiów czterech na dziesięciu studentów podejmuje dorywczą pracę. W okresie wakacyjnym liczba ta znacznie wzrasta. Któż z nas nie chciałby nieco zarobić przed wrześniowym wypoczynkiem lub następnym rokiem akademickim? Niby okres ten powinien być czasem udanego odpoczynku i regeneracji. Jednak jak to w kawale o Polaku, który bierze urlop, aby wyremontować dom, często wybór między pracą a odpoczynkiem pozostaje czysto iluzoryczny. Gdy zdecydujemy się na szukanie pracy, rozwija się przed nami wachlarz możliwości. W okresie przedwakacyjnym Internet wręcz huczy od ofert różnego rodzaju płatnych zajęć. Młodzi ludzie szukający wakacyjnej pracy dzielą się na dwie grupy. Pierwszej z nich zależy na powiększeniu zawartości swojego portfela, głównym wyznacznikiem wyboru pracy jest przede wszystkim oferowana stawka. Dla nich nie liczy się atrakcyjność i różnorodność podejmowanej pracy. Druga grupą są studenci, którzy prócz zarobku chcieliby również „wyciągnąć z wakacyjnej pracy coś więcej”. Pod tym stwierdzeniem kryją się różne motywacje. Jedni szukają takich zajęć, które pozwolą zdobyć kompetencje przydatne w dalszej pracy. Inni wolą pracować tak, aby połączyć pożyteczne zajęcie z przyjemnym spędzaniem czasu. Coraz częściej wielu z nas szuka pracy na tzw. saksach. Według wspomnianego na początku badania wśród kierunków wakacyjnej emigracji prym wiodą: Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia i USA. Jeśli chodzi o pracę za wielką wodą, to zdecydowanie pierwszeństwo ma tutaj program Work & Travel. Z roku na rok zwiększa się liczba studentów, którzy wakacje poświęcają na zwiedzanie i pracę w kraju, w którym droga od pucybuta do milionera wydaje się najprostsza.

 

GOFRY, LODY, KUKURYDZA. PRZECIEŻ KTOŚ MUSI TO ROBIĆ

Podobno żadna praca nie hańbi, a już z pewnością nie ta, która przyczynia się do poprawy komfortu wypoczynku innych ludzi. Gdy będziecie spacerować po ulicach polskich kurortów, zwróćcie uwagę na to, kto sprzedaje wam gofry/oscypki, a kto obsługuje w momencie wypożyczania rowerów lub składania zamówienia na dobry obiad. Z absolutną pewnością będzie to ktoś w wieku podobnym do waszego. Bardzo wielu młodych ludzi postanawia połączyć wakacyjny zarobek ze spędzeniem czasu w miejscu, gdzie będzie można choć trochę nacieszyć się urokami wakacji. Bardzo liczne są oferty pracy nad naszym pięknym morzem. Można przebierać w tych z zakresu gastronomii lub szeroko pojętych usług związanych z pracą na plaży. Praca przy samym brzegu Bałtyku? Któż nie chciałby spróbować? Jak wspomina Magda, studentka Politechniki Poznańskiej, wyjazd do pracy związanej z morzem nie był łatwą decyzją: „Postanowiłam nabrać doświadczenia i popracować jako ratownik. Nie była to łatwa decyzja! Strach, obawa przed samotnym wyjazdem oraz świadomość odpowiedzialności trochę przerażały, jednak stwierdziłam, że raz kozie śmierć. Trafiłam na główną plażę we Władysławowie. Początki były trudne, okazało się, że to naprawdę jest ciężka praca, nie tylko przyjemność łapania promieni słonecznych, lecz także wielka odpowiedzialność i ciągła czujność. Polecam wszystkim młodym ratownikom, aby wyjeżdżali nad morze i nabierali doświadczenia, bo nigdzie nie dzieje się tyle, co tam!”. Wiele wakacyjnych zawodów, tak jak profesja ratownika, wiąże się nie tylko z zarobkiem połączonym z kąpielami słonecznymi, ale i ogromnymi wyzwaniami. Gdy jedni przyjeżdżają odpoczywać, inni dbają o ich dobre samopoczucie i bezpieczeństwo. Warto o tym pamiętać w czasie wakacyjnych wojaży. Może w przyszłym roku to wy znajdziecie się na ich miejscu?

 

DOŚWIADCZENIE, CZYLI PRZYJEMNE Z POŻYTECZNYM

Wakacje to również dobry czas na zdobywanie doświadczenia, które może przydać się w przyszłej karierze zawodowej. Taki miks, w którym łączymy poszerzanie swoich kompetencji z polepszeniem stanu finansowego naszego konta, to bardzo dobry sposób na spożytkowanie trzech, a w przypadku walczących z poprawkami, dwóch miesięcy wakacji. Jak to wygląda w praktyce? Historii praktycznie tyle ilu studentów. „Udało mi się znaleźć wakacyjny staż (mało płatny, ale zawsze) w jednej z warszawskich agencji PR-owskich” – wspomina Astrid Jarosławska, studentka UW. „Praca biurowa, do której trzeba dojeżdżać czterdzieści minut, to może nie spełnienie marzeń (oglądanie zdjęć znajomych leżących na plaży przychodziło mi z trudnością), ale warto było się po- święcać. Zostałam w tej agencji na blisko rok, a zdobyte doświadczenie pomaga mi w obecnej pracy”. Wśród największych barier, przed jakimi stają młodzi ludzie podejmujący stałą pracę, prawie każdy wymienia brak doświadczenia i umiejętności praktycznych. Wakacje mogą być dobrą okazją do nadrobienia tych zaległości… A co, gdy chcemy połączyć przyjemne z pożytecznym? Fani kultury mogą bez problemu załapać się do pracy na którymś z licznych festiwali przetaczających się w wakacje przez Polskę. Gama zajęć jest szeroka. Począwszy od możliwości odbycia praktyk (co prawda bezpłatnych, ale z wliczonym w program pracy karnetem i zakwaterowaniem), pracy w strefach gastronomicznych, informacyjnych, biurze prasowym, na kontakcie z ulubionymi artystami skończywszy. Warto właśnie teraz zajrzeć na strony przeróżnych festiwali i sprawdzić, czy organizatorzy nie poszukują pomocników. Ewa Sidor, studentka Politechniki Białostockiej, tak opisuje swoją przygodę podczas organizacji pierwszej edycji festiwalu Kazimiernikejszyn: „Podczas tamtych wakacji pracowałam w pensjonacie niedaleko Kazimierza Dolnego, przy okazji udało mi się wkręcić w przygotowania do niezwykłego wydarzenia, którym jest festiwal Kazimiernikejszyn. To był czas czystego szaleństwa, biegania tu i tam oraz pracy połączonej z zabawą. Wydawało mi się, że trudno będzie połączyć zajęcia związane z prowadzeniem pensjonatu z przygotowaniami do rozpoczęcia festiwalu. Udało się, a ja niezwykle mile wspominam ten wakacyjny czas”. Takich optymistycznych relacji można znaleźć wiele w komentarzach pod artykułami dotyczącymi sporów na temat zasadności pracy w wakacje.

 

NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ?

Gdy już zdecydujemy się na szukanie wakacyjnej pracy, poświęćmy trochę czasu na znalezienie odpowiedniego zajęcia. Warto stale śledzić grupy z ofertami pracy. Już od czerwca zapełniają się one kolejnymi ofertami, spośród których możemy wybierać. Trzeba uważać, żeby nie zostać nabitym w butelkę przez potencjalnego pracodawcę. Unikajmy ogłoszeń zawierających tylko numer telefonu i małą liczbę konkretów. Treść ogłoszenia jest niezwykle ważna. Dla pracodawcy powinna być wizytówką, a dla nas zachętą do podjęcia pracy. Wiele osób decyduje się pracować w wakacje na czarno. Skuszeni wizją większego zarobku zapominamy o tym, że umowa chroni przed wyzyskiem albo nawet oszustwem ze strony zatrudniającego. Brak chęci podpisania z nami stosownych dokumentów powinien automatycznie zapalić nam w głowie czerwoną lampkę. Podjęcie pracy w wakacje to indywidualna decyzja każdego z nas. Studia nie polegają jedynie na zdobyciu tytułu magistra bądź inżyniera. To przede wszystkim okres zdobywania doświadczenia i tylko od nas zależy, czy po dziewięciu miesiącach zmagań na uczelni znajdziemy dość siły na kolejne wyzwania. Rzeczywistość ciężkiej pracy w okresie wypoczynku może nieco rozczarować. Jednak pieniądze zarobione w wakacje zawsze możemy wydać w roku akademickim. Wtedy okazji z pewnością nie zabraknie.

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP