Specjalista vs. człowiek renesansu o przyszłości rynku pracy
Czy człowiek renesansu ma szansę sprostać wymaganiom XXI w.?

Wszechstronne wykształcenie, szerokie horyzonty, rozległa wiedza – choć takie hasła nam imponują, trudno je pogodzić ze specjalistyczną wiedzą, tak potrzebną w wielu zawodach. Czy człowiek renesansu ma szansę sprostać wymaganiom XXI w.?

Człowiek renesansu potrafiący dyskutować na każdy temat – do tego przygotowuje nas w szkole wszechstronna edukacja – musimy poznać podstawy zarówno nauk ścisłych, jak i humanistycznych, być w stanie rozwiązać równania matematyczne i wypowiedzieć się o sztuce baroku.

– Próbujemy wszystkiego, żeby wiedzieć, w czym się spełnimy, w czym czujemy się najlepiej. I dopiero po takim uszczknięciu możemy wybrać swoją specjalizację. Nie bez powodu właśnie studia zaczynają się od podejścia kognitywistycznego, żeby dać studentowi możliwość wyrażenia siebie. Jest tam wszystkiego po trochu. Gdy już wchodzą specjalizacje, zazwyczaj wiemy, gdzie jest nam dobrze – twierdzi Michalina, studentka Uniwersytetu Zielonogórskiego.

– Patrząc na swój przyszły zawód (archiwista), wiem, że muszę być wszechstronna i to nie tylko z wiedzy typowo humanistycznej, ale z technicznej i matematycznej również. Trochę musimy być obecnie „ludźmi renesansu”, nie możemy nastawiać się na jedną specjalność – dodaje Weronika, studentka na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

WIEK SPECJALISTÓW

W ostatnich latach coraz częściej słyszymy jednak opinie, że nie jesteśmy w stanie opanować dogłębnie całej wiedzy, jakiej dostarcza nam XXI wiek, a chcąc poradzić sobie na rynku pracy, musimy być konkurencyjni na danym stanowisku.

– Trudno być dobrym neurologiem, kardiologiem i ginekologiem jednocześnie – obrazowo komentuje Kasia, studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wtóruje jej Patrycja, absolwentka prawa na tym Uniwersytecie:

– Patrząc z perspektywy studenta, który skończył jednolite pięcioletnie studia magisterskie mające w teorii nauczyć go wszystkiego, myślę, że specjalizacja jest bardziej wartościowa. Warto popatrzeć na to, jak działa system boloński na uniwersytetach w innych krajach, gdzie pierwsze trzy lata to podstawy, ogólna wiedza, a dwa lata magisterki są już bardziej specjalizacją. I uważam to za dużo lepsze rozwiązanie.

Ważna jest dla mnie rekrutacja specjalistów – trudno być jednocześnie wspaniałym grafikiem, copywriterem i handlowcem.

EKSPERCI I MANAGEROWIE

71% pracodawców w Polsce deklaruje, że w chwili przeprowadzania badania rekrutowało specjalistów i menadżerów, a 68% planuje rekrutacje w ciągu następnego kwartału – tak wynika z 18. edycji raportu Antal Global Snapshot, badającego dynamikę zatrudniania i zwalniania specjalistów i menadżerów w kluczowych sektorach w Polsce i na świecie.

– Ważna jest dla mnie rekrutacja specjalistów – trudno być jednocześnie wspaniałym grafikiem, copywriterem i handlowcem, a kiedy poszukuję osoby na określone stanowisko, liczą się dla mnie kompetencje, które pozwolą jej najlepiej wypełniać obowiązki. W wielu zawodach wymagana jest specjalistyczna wiedza, nie wystarczy ogólne pojęcie o wielu tematach, trzeba być ekspertem w tej jednej dziedzinie, którą chcemy się zajmować – mówi Hanna, specjalistka ds. HR.

– Skończyły się złote czasy, kiedy ludzie całe życie pracowali w jednym zawodzie, a syn rzeźnika zostawał rzeźnikiem. Teraz liczą się umiejętności i to w jak największej liczbie, na każdej rozmowie o pracę się tego dowiemy. W praktyce bycie dobrym redaktorem to chałturzenie za kilkaset złotych miesięcznie. Połączenie umiejętności graficznych, językowych, projektowych, ekonomicznych i znajomości procesów drukarskich pozwala wyżyć – przeciwnie ocenia Kasia, studentka UJ.

Rzeczywiście w przypadku niektórych kierunków studiów statystyki są bardzo niepokojące. W Warszawie, gdzie jest kilkaset tysięcy zarejestrowanych bezrobotnych, w ciągu całego roku pojawia się jedna oferta pracy dla politologa, pięć ofert dla socjologów, ale ani jedna dla kulturoznawców. Jak można przeczytać w raporcie „Quo vadis humanisto”: „Liczba umysłów humanistycznych szukających pracy po studiach nie jest adekwatna do zapotrzebowania polskiej gospodarki. Duża konkurencja wśród nich na rynku pracy powoduje, że pracodawcy mogą przebierać w kandydaturach i swobodnie ustalać stawki wynagrodzenia. Wyjątkiem są jedynie osoby biegle władające (niestandardowymi) językami obcymi, posiadające rzadkie umiejętności i kwalifikacje. Jednak wynagrodzenia takich magistrów znacznie odbiegają od absolwentów kierunków ekonomicznych czy technicznych”.

Osobiście uważam, że w ciągu 10 lat będzie większe zapotrzebowanie na absolwentów nauk humanistycznych.

HUMANIŚCI KONTRATAKUJĄ?

Czy rzeczywiście jest tak źle? Przy negatywnym PR-ze, jaki ostatnio mają kierunki humanistyczne, dziwić może przekaz wywiadu, jakiego miliarder i inwestor Mark Cuban udzielił dziennikarzowi Bloomberga, Cory'emu Johnsonowi. Zdaniem miliardera zmiany technologiczne postępują tak szybko, że już wkrótce roboty zastąpią w pracy dużą część pracowników – niektóre ze stanowisk mogą zniknąć zupełnie, w ich miejsce mogą pojawić się nowe. Nie to jest jednak zaskakujące, a wypowiedź Cubana na temat humanistów, którą warto zacytować dosłownie: „Osobiście uważam, że w ciągu 10 lat będzie większe zapotrzebowanie na absolwentów nauk humanistycznych. Większe niż na programistów czy nawet inżynierów, ponieważ kiedy otrzymasz [od systemu komputerowego - red.] analizę danych, swoich opcji, będziesz potrzebował innej perspektywy, z której możesz na nie spojrzeć. Dlatego przyda ci się ktoś, kto ma szerzej otwarty umysł”.

Wśród prezesów firm i menadżerów można znaleźć zarówno ekonomistów, prawników i inżynierów, jak i humanistów – dziennikarzy, historyków sztuki czy politologów.

Co ciekawe, owe „otwarte umysły” zajmują bardzo wiele kierowniczych stanowisk, a także pracują w administracjach rządowych wielu krajów. Przykładowo, jak wynika z danych Sedlak & Sedlak z 2011 r., w ówczesnym sejmie było aż 82 nauczycieli i wykładowców akademickich, 29 politologów, 23 historyków i 13 socjologów. Wśród prezesów firm i menadżerów można znaleźć zarówno ekonomistów, prawników i inżynierów, jak i humanistów – dziennikarzy, historyków sztuki czy politologów.

Okazuje się więc, że sam wybór konkretnego kierunku studiów lub stopień wyspecjalizowania nie determinują bynajmniej sukcesu albo jego braku.

CO WIĘC ZROBIĆ, ABY PORADZIĆ SOBIE NA RYNKU PRACY?

Rekruterzy i specjaliści zajmujący się HR-em bardzo duży nacisk kładą na kompetencje miękkie takie jak komunikatywność, umiejętność pracy w grupie czy realizacji zadań pod presją czasu. Warto akcentować takie umiejętności w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej oraz informować o nich w wysyłanym CV.

Nie bez znaczenia jest również doświadczenie zawodowe – staże, praktyki czy zwykła praca wakacyjna umieszczona w CV pokazuje potencjalnemu pracodawcy, że chcesz się rozwijać i szukasz ku temu okazji. Tego typu dodatkowa praca czy staże mają jeszcze jedną zaletę – możesz spróbować swoich sił w różnych środowiskach, wśród odmiennych ludzi i spróbować znaleźć swoją dziedzinę. Jeśli okazuje się, że dane stanowisko zupełnie nie jest dla ciebie, dużo łatwiej jest z niego zrezygnować, kiedy jesteś na stażu, niż gdy masz już pracę etatową – na stażu można pozwolić sobie na błędy.

Duża grupa pracodawców deklaruje także, że u potencjalnego kandydata najważniejsza jest dla nich chęć do pracy i umiejętność dostosowania się do specyfiki danego stanowiska. Reszty można się nauczyć.

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP