Rozrywka na nielegalu
Obracają nie swoją własnością i jeszcze każą sobie za to płacić. Pirackie serwisy, choćby te z filmami czy muzyką, wyciągają z naszych portfeli blisko miliard złotych rocznie. Czy ty też płacisz piratom?

Agnieszka Niewińska


Najnowsza książka ulubionego autora, płyta, na którą czekasz od miesięcy… Nie przyszłoby ci do głowy, żeby zabrać je ze sklepowej półki i wyjść bez płacenia. W sieci takich skrupułów nie mamy. Z analizy przeprowadzonej przez firmę Deloitte na zlecenie Stowarzyszenia Kreatywna Polska wynika jednak, że co drugi internauta w wieku 15–75 lat, czyli ponad 12 mln osób, korzysta z nielegalnych źródeł. Jakby tego było mało, płacimy piratom za korzystanie z treści, do których nie mają żadnych praw. W 2016 r. zasililiśmy ich konta kwotą 900 mln zł.

Podwójna moralność

Dostęp do legalnych treści w Internecie jest coraz szerszy, dlaczego więc wciąż korzystamy z tych nielegalnych? „Powodów jest kilka – mówi Szymon Majewski z Fundacji Legalna Kultura. – W sieci mamy do czynienia z czymś, co nazywamy podwójną moralnością. Osoby, którym nie przyszłoby do głowy zabrać książki czy płyty ze sklepu bez płacenia, nie mają problemu, by sięgnąć po e-booka czy MP3 z pirackiej strony. Wielu osobom wydaje się też, że w Internecie są niewidoczne. To jest jednak złudzenie, bo na przykład reklamodawcy bardzo dobrze widzą nasze aktywności w sieci.

W sieci mamy do czynienia z czymś, co nazywamy podwójną moralnością - mówi Szymon Majewski z Fundacji Legalna Kultura.

Część osób używa argumentu: „przecież wszyscy tak robią”, inni tłumaczą się tym, że artyści i tak dużo zarabiają, więc nawet nie odczują, jeśli ktoś nielegalnie ściągnie ich płytę czy książkę. I rzeczywiście, jeśli zrobi to jedna osoba – nie odczują, ale jeśli tak pomyśli tysiąc osób, to straty twórców są już znaczące. Kolejne przyczyny to brak wiedzy o (coraz większym) bogactwie zasobów legalnych źródeł kultury w Internecie oraz słaba świadomość czyhających na nielegalnych serwisach zagrożeń, jak wirusy czy kradzież danych. Nie uświadamiamy sobie też, że korzystając z pirackich źródeł, krzywdzimy ulubionych twórców. A przecież nie chcielibyśmy zachowywać się nie fair wobec kogoś, kto nas wzbogaca, inspiruje i sprawia nam przyjemność” – wylicza Majewski. Zwraca też uwagę, że część z nas działa w dobrej wierze. Chce korzystać z legalnych źródeł, ale daje się nabrać piratom. „Niektóre nielegalne serwisy robią wszystko, by upodobnić się do tych legalnych. Internauta, widząc serwis, który wymaga rejestracji i pobiera abonament, utwierdza się w przekonaniu, że korzysta z legalnego źródła. Zdarza się też tak, że serwis część utworów pozyskał w porozumieniu z właścicielem praw autorskich, ale resztę udostępnia nielegalnie”.

Pieniądze, jakie społeczeństwo i państwo tracą w wyniku piractwa, działają na wyobraźnię. Straty polskiej gospodarki z powodu piractwa internetowego w 2016 r. to ponad 3 mld zł utraconego PKB. Ta kwota to około 30 proc. rocznych wydatków Polski na kulturę i media. Za te pieniądze można by kupić po cztery książki czy bilety do kina dla każdego Polaka. Z powodu piractwa tracimy 27,5 tys. miejsc pracy. „Piractwo stało się dobrze zorganizowanym ekosystemem, który negatywnie oddziałuje nie tylko na legalny rynek, ale także na krajową gospodarkę i kieszenie konsumentów” – powiedziała Teresa Wierzbowska, prezes Stowarzyszenia Sygnał, które działa na rzecz poszanowania własności intelektualnej.

Awangarda: gracze i hip-hopowcy

Prognozy na najbliższe lata nie są optymistyczne. Szacuje się, że całkowita wartość treści pobieranych z nielegalnych źródeł w Internecie w latach 2017-2024 wyniesie aż 30,4 mld zł. To kwota, za którą można by wybudować około 730 km autostrad. Czy istnieje sposób, żeby zatrzymać piractwo? Szymon Majewski zwraca uwagę, że w przekonaniu przedstawicieli przemysłu kreatywnego bardzo pomogłoby przyjęcie artykułu 8.3 unijnej dyrektywy, który pozwala na zamykanie stron łamiących prawa autorskie. „W wielu krajach Unii Europejskiej takie strony są po prostu blokowane, w Polsce można domagać się usuwania poszczególnych plików, ale w ich miejscu pojawiają się nowe, a nielegalny serwis działa w najlepsze” – mówi rzecznik Legalnej Kultury. Jego zdaniem nadzieją na ograniczenie piractwa jest zmiana świadomości społecznej, czyli sprawienie, aby korzystanie z nielegalnych źródeł zaczęto postrzegać jako szkodę wyrządzaną zarówno twórcom, jak i odbiorcom. „W dużej mierze piractwo udało się wyeliminować wśród fanów gier komputerowych. W tym środowisku nie wypada korzystać z nielegalnie pozyskanych gier. Podobnie jest wśród fanów hip-hopu. Twórcy w swoich tekstach od lat przekonują ich, by nie ściągali od piratów” – opowiada Szymon Majewski.

Dariusz Duma, filozof i ambasador Fundacji Legalna Kultura jest podobnego zdania. Zwraca uwagę, że zmiany technologiczne stosowane w walce z piractwem są niewystarczające, ponieważ piraci na każdą zmianę odpowiadają kolejnym rozwiązaniem, a przepisy prawne, nie rozwiążą całkowicie problemu. Wyjście widzi w intensywnych działaniach edukacyjnych i uświadamianiu, że korzystanie z nielegalnych źródeł jest niemoralne. „W bardzo wielu dziedzinach udało się już przekonać ludzi, że obciachem jest robić zło, a robienie dobra jest cnotą” – mówi Duma.

„Jeśli chcemy, żeby nasi ulubieni artyści dalej tworzyli i rozwijali się, musimy płacić im za pracę, którą wykonują – podkreśla Szymon Majewski. – Musimy zdać sobie sprawę z ilości czasu, który na nią poświęcają. Na przykład muzyk spędza kilka czy nawet kilkanaście godzin dziennie komponując, grając, ćwicząc” – mówi i przywołuje brytyjską kampanię zachęcającą do korzystania z legalnych źródeł prowadzoną na Wyspach pod hasłem „Get it right from a genuine site” („Pobierz to jak trzeba z legalnej strony”). W kampanii wzięli udział artyści, którzy pokazują, ile godzin zajęło im napisanie książki, nagranie piosenki czy video.

Jeśli chcemy, żeby nasi ulubieni artyści dalej tworzyli i rozwijali się, musimy płacić im za pracę, którą wykonują – podkreśla Szymon Majewski.

Zresztą w Wielkiej Brytanii użytkownicy pirackich stron nie mogą liczyć na pobłażliwość. W ramach wspomnianej akcji dostawcy Internetu wysyłają im e-maile. Wzywają w nich do zaprzestania praktyk pirackich w terminie 20 dni. Jeśli użytkownik nie zmieni swojego zachowania, dostaje kolejny e-mail opisujący jego konsekwencje. „Jeśli dalej będziesz rozsyłał nielegalne treści, operator podejmie kroki, by zablokować lub usunąć wszelkie oprogramowanie służące do łamania praw autorskich” – informują dostawcy Internetu w listach do osób korzystających z sieci peer-to-peer i protokołu BitTorrent. W Niemczech z kolei osoby korzystające z nielegalnych źródeł muszą liczyć się z tym, że do ich skrzynki pocztowej trafi mandat za obejrzenie filmu czy ściągnięcie muzyki z pirackiej strony.

Niedroga kultura w Internecie

Co z tymi, którzy tłumaczą się, że kultura jest droga i dlatego sięgają do nielegalnych źródeł? „Bilety do teatru czy opery mogą być dla wielu osób dużym wydatkiem, choć i to się zmienia, ale kultura w Internecie nie jest droga. Album muzyczny można mieć już za kilkanaście złotych. To tyle, ile płacimy za duża kawę w kawiarni. Filmy w legalnych serwisach kosztują czasem 6-9 zł – niewielki wydatek, zwłaszcza, że możemy usiąść do oglądania z rodziną czy przyjaciółmi. W wielu serwisach znajdziemy także pozycje, które możemy obejrzeć bezpłatnie” – zwraca uwagę Szymon Majewski. Sama Fundacja Legalna Kultura w ramach akcji „Kultura na widoku” proponuje bezpłatny dostęp do kilkuset pozycji: filmów polskich i zagranicznych, muzyki, audiobooków. Są dostępne dla każdego i bez opłat. Wystarczy wejść na stronę kulturanawidoku.pl.

Filmy w legalnych serwisach kosztują czasem 6-9 zł – niewielki wydatek, zwłaszcza, że możemy usiąść do oglądania z rodziną czy przyjaciółmi.

Jeśli ktoś decyduje się na wykupienie dostępu do płatnego serwisu i chce mieć pewność, że płaci abonament za korzystanie z legalnego źródła, może sprawdzić to w Bazie legalnych źródeł na stronie www.legalnakultura.pl. „Jeśli nie ma w niej jakiegoś serwisu, to najprawdopodobniej nie jest to legalne źródło. Żeby się upewnić, można dodatkowo zadać nam pytanie. Chętnie odpowiemy” – deklaruje Szymon Majewski.


Druga część Tematu Numeru:

Dobry towar dla serialoholików

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP