Polesie. W krainie bezkresu
Gdy spojrzeć na mapy Polesia, krainy przez wieki układającej się pomiędzy Rzeczpospolitą, Litwą i Rusią, widać jak na dłoni tygiel Polski przedrozbiorowej i tej po 1918 roku.

W granicach współczesnych mamy ledwie namiastkę, malutki fragment, niemalże ułamek tamtego poleskiego świata. Ale jak w soczewce skupia on to, co tak fascynowało przez stulecia artystów, poetów, podróżników, awanturników, reporterów i ludzi parających się wojaczką. To obszar Poleskiego Parku Narodowego, niecałą godzinę drogi od Lublina, umiejscowiony pomiędzy Sosnowicą, Włodawą i Łęczną.

Już sama nazwa ma w sobie pierwiastki różnych legend. Antoni Ossendowski pisał, że „(…) Jedni twierdzą, że oznacza kraj lasów, drudzy, że – połać bagienno-leśną; inni znów dowodzą, iż nazwę tę nadano ziemi, gdy człowiek w walce o byt wytrzebił wysokopienne olbrzymy niedostępnych, błotnistych puszcz i na „polesiu” się osadził”. Dziś tereny te znajdują się przede wszystkim na Białorusi i na Ukrainie. Kto nie zna ballady Świteź? Powstała na brzegu jeziora o tej samej nazwie, dziś kawałek za naszą wschodnią granicą…Główną osią Polesia są rzeki i strumienie wpadające do większych – przede wszystkim do Prypeci. Oddajmy jeszcze głos Ossendowskiemu, który w dziele „Polesie. Cuda Polski” kreśli to tak: „(…) więc wbija się klinem pomiędzy krainę jeziorną Litwy i wyżynę Białoruską-od północy; od południa – graniczy z płytą podolską i wyżyną Wołynia, na wschodzie zaś, z rzadka przekracza Dniepr(…). Kraj ten po wojnie r. 1920-go został prawie w połowie przecięty nową granicą państwową. Polska posiadła trójkąt równy powierzchni Belgii (…)”. Więc mamy tu i Wołyń, Podole i Litwę itd. A Polska po wojnie z bolszewikami miała „już tylko” połowę tych ziem, będących wielkości średniego państwa europejskiego!

Kresowy tygiel

Historia tych ziem może być dłuższa niż nam się wydaje. Swego czasu żywa była legenda o Owidiuszu, który po opuszczeniu Rzymu miał być pochowany w kurhanie przy ujściu Cny do Prypeci. Według innych krajoznawców o swoistym morzu poleskim (może wtedy rzeczywiście jeziora były jeszcze połączone?) pisał Herodot i nawet podawał nazwy ludów tu żyjących. Historia współczesna to powstania, patriotyczne formacje, poezja, splecione losy narodu polskiego i żydowskiego, piętno Rosji białej i czerwonej a także tej stalinowskiej, polskie dwory będące emanacją i kwintesencją Rzeczpospolitej, wołyńskie ludobójstwo, walka z kościołem i kolektywizacja wsi, czyn żołnierzy wyklętych po 1945 roku…

Nie musimy wybierać się za wschodnią granicę by skosztować Polesia. Na początek możemy zacząć od wyprawy na wschód od Lublina, od terenów pojezierza łęczyńsko-włodawskiego, liczącego ponad 40 jezior przez Poleski i Sobiborski Park Narodowy. Włodawa spina niejako klamrą ten obszar bo stanowi przedmurze i zarazem wierzchołek trójkąta pomiędzy granicami Polski, Białorusi i Ukrainy. Gdy spojrzy się na mapę to po stronie wschodnich sąsiadów rzucają się w oczy zapisane cyrylicą polsko brzmiące nazwy. Dla równowagi po naszej stronie granicy wiele miejsc przywołuje na myśl język ukraiński. Ten tygiel wciąż tu „kipi” ale tylko na kartach niedawnej stosunkowo historii.

1

Królestwo dzikiej przyrody

Przestrzeń, łąki, rzeki i bagna po horyzont, bezkres, trzęsawiska, torfy, błota, potoki, strumienie... Dziś ludzi przyciąga oprócz chęci dotknięcia dawnych Kresów także przyroda . Można wymieniać tak długo a i tak nie odda się tego poczucia, które towarzyszy obserwowaniu tych bezkresów. I to pomimo, że swoje zrobiła polityka i gospodarka: melioracja i osuszanie, nie zawsze z głową jak to w komunie bywa i bywało. W Polsce gierkowskie standardy architektury wiejskiej w latach 70-tych a na Białorusi wymogi ekipy Łukaszenki przeorały krajobraz ludzkich siedzisk. A jednak amatorzy różnych form przyrody, krajobrazów i architektury znajdą w Parku Poleskim coś dla siebie. Częstotliwość bocianich gniazd jest większa niż na Podlasiu. Dostępność tras pieszych i rowerowychco roku ulega poprawie. Ścieżka „Perehod” przyciąga zmieniającym się leśno-łąkowo-jeziornym krajobrazem z dwiema wieżami widokowymi, z których widać ptasie królestwo jak na dłoni. Z kolei „Spławy” to prawie 10km przygoda przypominająca Florydę bo praktycznie przez cały czas nie stawiamy stopy na ziemi tylko na drewnianej kładce, idąc przez bagna, którymi kiedyś „goniono” polskich Powstańców… Jeżeli ktoś ma ochotę zobaczyć torfowisko takim, jak wyglądało kilkaset lat temu i dowiedzieć się co to spleja, i przyjrzeć się jeziorom zarastanym przez specyficzną roślinność – powinien zatrzymać się koło drogi „Dąb Dominik”. Otwarta jesienią 2017 roku ścieżka „Czahary” przyciąga gatunkami ptaków w tym widzianymi tu przez autora żurawiami, które na wieczór zlatują się na pobliską łąkę na nocleg a jesienią gromadzi się tu nawet 3000 sztuk tych ptaków.

Przestrzeń, łąki, rzeki i bagna po horyzont, bezkres, trzęsawiska, torfy, błota, potoki, strumienie...

W fenomenalnym skansenie w Holi, gdzie można spędzić noc na deskach wiatraku, są dni gdzie nie uświadczy się dosłownie nikogo. Tajemnicze i trudno dostępne, zwłaszcza wiosną aż do końca maja, są leśne jeziora do których prowadzą torfowiska leśne prawie pływające łąki. Nie ma tam klasycznego brzegu, czasem niemożliwe jest zbliżenie się do tafli wody. Jedno znajduje się w Parku w okolicach Woli Wereszczyńskiej. Tam na zakręcie drogi, od której odchodzi szutr prowadzący do wsi a potem do lasu, znajduje się miejsce gdzie pod koniec sierpnia bociany urządzają sobie sejmiki. Jeden wpis w wyszukiwarkę oddziela nas od dawnej leśniczówki, dziś zamienionej przez spadkobierców w dom mieszkalny i jedną z najlepszych, najpiękniej położonych kwater agroturystycznych – podolze.pl . Przelatujące gęsi, jelenie odbywające gody jesienią, bliskość tego leśnego jeziora a przede wszystkim ostoja…żółwia błotnego. Przy zachowaniu ciszy naprawdę da się je zobaczyć a we wrześniu pracownicy Parku zabierają stamtąd wszystkie złożone jajka i starają się je inkubować do wiosny. Gospodarze znają ten region na wylot, a także znają ukraińską historię tego miejsca.

Na pograniczu

Kilkadziesiąt minut drogi na wschód znajduje się Sobibór i Włodawa, swoista nadbużańska forpoczta Polesia ukraińskiego i białoruskiego. We Włodawie można poczuć spuściznę unii lubelskiej, konfederacji barskiej oraz wpływ społeczności żydowskiej. Są tam trzy synagogi, barokowa katedra i życie wplecione w kapryśny, nieprzewidywalny i malowniczy Bug. Z kolei Sobibór to widoczny znak tego co podczas II wojny światowej zrobili Niemcy. W samej wsi warto zatrzymać się i przejść przez nią aż do samej rzeki, stanowiącej granicę państwa. Urok tego miejsca i oddanie charakteru tutejszych wsi podtrzymuje także Siedlisko Sobibór, jedna z najbardziej oryginalnych kwater w całej Polsce. To tu znajduje się słynna stodoła przerobiona na chatę z bocznymi ścianami w formie ruchomych przeszklonych drzwi, przez którestojąc na ulicy widać … nadbużańską łąkę.

Polesie kusi, Polesie wciąga, na koniec pewnie uzależnia.

Na koniec oddajmy przestrzeń Krzysztofowi Hejce, który w „Polesiu” pisze tak: „To tu, w zaściankach szlacheckich, przetrwała świadomość lepszego pochodzenia, mimo, że mało kto potrafi dziś przywołać swoje zawołanie lub określić herb. Tu spotkałem szczery i szalony gniew przedwojennego wiarusa na zmianę języka w modlitwie (teraz obowiązuje białoruski). Bo polski od wieków swą melodią i oddaniem wpisywał się w krajobraz miejsko-wiejski”. Polesie kusi, Polesie wciąga, na koniec pewnie uzależnia. Ale gdyby każdy uzależniony miał taki nałóg…


Ciekawsze adresy www:

http://www.poleskipn.pl/ - witryna Parku Poleskiego, z dobrym i ciekawym opisem tras i atrakcji. Warto poczytać o ostoji żółwia błotnego.

www.podolze.pl – autor tylko nad Biebrzą spał i mieszkał w porównywalnej przyrodniczo i architektonicznie kwaterze. Fenomenalni gospodarze. Jak spać to tylko tam.

www.polesie.org – portal kwartalnika polskiego prowadzonego przez Polaków z Polesia białoruskiego i ukraińskiego. Kopalnia wątków i tematów.


Do poczytania o Polesiu i do pooglądania Polesia:

„Polesie”, Krzysztof Hejke, Wydawnictwo Zysk i s-ka, 2009 rok

„Polesie. Cuda Polski”, F. Antoni Ossendowski, Wydawnictwo LTW, reprint wydania z 1934 roku

„Usypać góry. Historie z Polesia”, Małgorzata Szejnert, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP