Piłsudski jakiego nie znacie
O niesztampowym i kontrowersyjnym Naczelniku, który nie mieścił się w żadnych politycznych ramach, ale zawsze działał zgodnie z polskim interesem narodowym, z doktorem Mikołajem Mirowskim, koordynatorem „Piłsudski – Festiwal”, rozmawia Sebastian Rybarczyk.

Sebastian Rybarczyk


Czy należy Józefa Piłsudskiego odkrywać na nowo? Główny cykl odbywającego się od początku września w Łodzi wydarzenia pt. „Piłsudski – Festiwal”, którego „Koncept” jest patronem medialnym, nazywa się „Piłsudski (nie)znany” – czy tak faktycznie jest?

Niestety tak jest. Zresztą cykl „Piłsudski (nie)znany”, w ramach którego w poszczególnych panelach dyskusyjnych historycy i publicyści pochylają się nad wielorakimi aspektami biografii Marszałka, temu właśnie służy. Marzy mi się, by dzięki temu Piłsudski wreszcie choć trochę zszedł z cokołu, na którym go usadowiliśmy, i przestał kojarzyć się tylko ze sztampową celebrą. Obecnie mamy do czynienia ze stylizacją jego osoby na rycerza niepodległości i nic więcej, a przecież Marszałek był różnobarwną, nieoczywistą i dyskusyjną postacią, która u wielu naszych rodaków wzbudzała liczne kontrowersje.

Proszę wymienić kilka przykładów…

Po pierwsze Marszałek należał do współtwórców Polskiej Partii Socjalistycznej, tworzył jej podwaliny tak ideowe, jak praktyczne – myślę tu o Organizacji Bojowej PPS. Przypomnijmy: to on i jego sympatycy uważali, że podstawowym celem PPS winna być walka o niepodległość. I dopiero po jej odzyskaniu należy myśleć o kwestiach socjalnych czy społecznych. Na tym tle wybuchł konflikt z tymi socjalistami, dla których podstawowym punktem odniesienia był internacjonalizm i rewolucja społeczna. Grupy te po 1918 roku w kontrze do PPS, a tym bardziej do Piłsudskiego, powołały do życia Komunistyczną Partię Robotniczą Polski. Rzecz kolejna to odejście Piłsudskiego od socjalizmu i jego słynna wypowiedź, że wysiada on z czerwonego tramwaju na przystanku „Niepodległość”. Następnie już w wolnej Polsce Marszałek głęboko rozczarowuje się demokracją, w wyniku zabójstwa w grudniu 1922 r. prezydenta Narutowicza, i bezpardonowo wypowiada wojnę Narodowej Demokracji. A to właśnie endecja – czy się ją lubi, czy nie – miała wtedy większościowe poparcie społeczeństwa polskiego i w wyniku demokratycznych wyborów rządziła w koalicji z PSL Piast. Konsekwencją tego był zamach majowy – najbardziej kontrowersyjne wydarzenie w życiu Piłsudskiego. A potem dryf w stronę konserwatystów i coraz większy autorytaryzm. Zresztą gwałtownych wolt politycznych czy taktycznych u Piłsudskiego było naprawdę bardzo dużo. Po zamachu majowym bardzo popularny był między innymi następujący ironiczny wierszyk o Marszałku: „To nie sztuka zabić kruka, ani sowę trafić w głowę, ale sztuka całkiem świeża trafić z Bezdan do Nieświeża”. Wyjaśnię – obraz Piłsudskiego jako socjalisty to głównie obraz „bandyty spod Bezdan”, który w akcji, dziś powiedzielibyśmy terrorystycznej, napada na pociąg, by zdobyć fundusze dla PPS. Natomiast w Nieświeżu ten były socjalista zawiera sojusz polityczny z przedstawicielami wielkiego przemysłu i bogatego ziemiaństwa – wnet zapominając o reformach społecznych oczekiwanych przez lewicę, która poparła go w maju 1926 r. To jest wciąż ten sam Piłsudski.

Z czego to wynikało? Gdybym był złośliwy, powiedziałbym, że z tych dwóch ostatnich przykładów wypływa obraz polityka wiarołomnego i koniec końców bezideowego. Posługując się pańskimi słowami, czy Romana Dmowskiego byśmy lubili, czy nie, takim chyba nie był?

To nieporozumienie. Wszystkie wolty Piłsudskiego wynikały z czegoś konkretnego, były też efektem ideowości, ale także pewnej refleksji i realizmu politycznego. Zresztą wymieniony Dmowski też nieraz potrafił postawić w dużym kłopocie swoje własne środowisko. Niemniej z racji tego, że Dmowski nie był człowiekiem czynu, a raczej świetnym pisarzem i teoretykiem polityki, jego wolty nie są aż tak spektakularne. Wracając do Piłsudskiego, trzeba jasno określić, że był on postacią na tyle charyzmatyczną, że wielokrotnie nie mieścił się w ramach jednego środowiska politycznego. Dość szybko też zrozumiał, że powinien nałożyć na siebie rolę państwowca, a także arbitra sporu politycznego. Podam pierwszy z brzegu przykład – gdy został Naczelnikiem Państwa, zrozumiał, że nie może być związany z jedną partią czy jedną wizją ideową nawet dla niego samego najmilszą, gdyż musi łączyć wszystkie polskie nurty polityczne. Dlatego też Piłsudski doprowadził do rozwiązania „ludowego” rządu Daszyńskiego, poparł mniej socjalistyczny gabinet Moraczewskiego, a potem wsparł Ignacego Paderewskiego jako człowieka, który może być dla wszystkich do zaakceptowania. Z tych samych powodów, mimo animozji, Piłsudski doskonale współpracował z Dmowskim, gdy ten był przedstawicielem Polski na pokojowej konferencji w Paryżu. Marszałek wiedział, że tylko takie postępowanie służy interesowi narodowemu. Pojęcie, które dziś w niezliczonych sporach politycznych gdzieś umyka.

Piłsudski był postacią na tyle charyzmatyczną, że wielokrotnie nie mieścił się w ramach jednego środowiska politycznego

Czy zawsze tak było? Wydaje się, że zamach majowy i jego możliwe konsekwencje pokazują, że nie do końca.

Ma pan racje, nie zamierzam na każdym kroku idealizować Piłsudskiego. Państwowcem podczas przewrotu okazał się prezydent Stanisław Wojciechowski. Warto to także przypominać! To nie kto inny jak Wojciechowski miał powiedzieć zaskoczonemu Marszałkowi, że jako prezydent „reprezentuje tutaj Polskę i żąda dochodzenia swych pretensji na drodze legalnej”. Duch legalizmu i etos poszanowania prawa zwyciężył, a przecież Wojciechowski, stary druh z czasów PPS, podobnie jak Piłsudski, szczerze nie znosił rządzącej krajem endecji. „Wolę, by Piłsudski objął władzę choćby i na dziesięć lat – miał powiedzieć, podając się do dymisji z urzędu prezydenta – niż żeby na sto lat Polskę zagarnęły Sowiety”. Wojciechowski potrafił w odpowiednim momencie się cofnąć i na tym polega jego wielkość.

Jakie imprezy podczas „Piłsudski – Festiwal” może pan polecić?

Przede wszystkim cykl debat, gdzie większość tematów, na które dziś rozmawiamy były i będą poruszane. Odbędą się jeszcze m.in. dyskusje o literaturze i poezji poświęconych Marszałkowi, które w najwyższym stopniu utrwalały jego mit, o najbardziej dramatycznym wydarzeniu w jego życiu, czyli właśnie o zamachu majowym, o spadkobiercach idei piłsudczykowskiej, o tym, kto realizował czy realizuje jego polityczny testament. Będziemy też rozmawiać o rywalizacji Marszałka z Dmowskim, a także zadamy pytanie: jak Piłsudskiego umiejętnie pokazywać przez popkulturowe okulary. To wszystko to bardzo gorące tematy!

Krótko mówiąc, zapraszamy, a ja dziękuję za rozmowę.

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP