Piotr Müller - nowy minister dla studentów
Lata współpracy z całym środowiskiem akademickim – studentami, doktorantami, pracownikami uczelni, zarówno tymi naukowo-dydaktycznymi, jak i administracyjnymi – sprawiły, że wyspecjalizowałem się w tym zakresie.

Panie ministrze, jak się pan czuje w nowej roli?

Piotr Müller: Nie ukrywam, że objęcie funkcji wiceministra to dla mnie ogromny zaszczyt, ale przede wszystkim jeszcze większa odpowiedzialność i kolejne wyzwania. Wierzę jednak, że dotychczasowe wieloletnie doświadczenie w pracy na rzecz środowiska akademickiego, przygotowały mnie do pełnienia tej roli.

No właśnie. Wcześniej był pan doradcą wicepremiera Jarosława Gowina, a także dyrektorem Biura Ministra Nauki. Na studiach przewodniczył pan najpierw Samorządowi Studenckiemu Uniwersytetu Warszawskiego, a później Parlamentowi Studentów RP, działał pan w Młodych dla Polski, był pan ekspertem Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Wygląda to na bardzo świadome budowanie ścieżki kariery. Od kiedy wiedział pan, że szkolnictwo wyższe to pana konik?

PM: Rzeczywiście, poprzez aktywną działalność w samorządzie studenckim od pierwszego roku studiów, zacząłem interesować się szkolnictwem wyższym w szerszym kontekście. Lata współpracy z całym środowiskiem akademickim – studentami, doktorantami, pracownikami uczelni, zarówno tymi naukowo-dydaktycznymi, jak i administracyjnymi – sprawiły, że wyspecjalizowałem się w tym zakresie. Ostatnie dwa lata to okres wzmożonej pracy nad reformą szkolnictwa wyższego i nauki, którą współtworzyłem w ramach zespołu legislacyjnego. Widząc ogromny potencjał polskiego środowiska akademickiego, postawiłem sobie za cel, by wprowadzane przez nas zmiany umożliwiły im studiowanie i prowadzenie badań w Polsce na możliwie najwyższym, światowym poziomie. Jestem dumny, że mogę realnie uczestniczyć w reformowaniu polskiego szkolnictwa wyższego.

Został pan wiceministrem w chyba najgorętszym czasie dla resortu nauki, już za chwilę projekt reformy nauki i szkolnictwa wyższego trafi do parlamentu. Proszę zdradzić szczegóły legislacyjnej kuchni – jak przebiegały prace nad ustawą?

PM: Od samego początku prac nad reformą kluczowy jest realny dialog ze środowiskiem akademickim. To blisko dwa lata debat, konferencji, przyjmowania opinii i uwag. To tysiące spotkań, rozmów i dyskusji. Konkurs na założenia do ustawy, dziewięć konferencji programowych, Narodowy Kongres Nauki, konsultacje społeczne – to niektóre z etapów prac nad reformą. Środowisko akademickie aktywnie włączyło się do współtworzenia projektu – cieszy zwłaszcza ogromny udział studentów w pracy nad reformą, którzy wykorzystali szansę na tworzenie nowego prawa i zmianę otaczającej ich rzeczywistości.

A gdyby miał pan krótko podsumować – jakie są trzy najważniejsze zmiany, które wprowadza Konstytucja dla Nauki?

PM: Reforma jest systemowa, a zatem szeroka. Ciężko wybrać trzy najważniejsze zmiany, ponieważ działania prowadzone są wielotorowo i mają za zadanie uwolnić potencjał polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego. Wierzę, że dzięki nowym regulacjom to się uda. Jeśli miałbym wskazywać trzy, to wskazałbym te, które spotkały się z największą aprobatą środowiska – przebudowa modelu kształcenia doktorantów, unikalny pakiet rozwiązań dla zrównoważonego rozwoju w Polsce oraz liczne rozwiązania projakościowe i prorozwojowe, dające znaczące możliwości samym uczelniom, aby rozwinąć skrzydła w ramach swoich potrzeb – tutaj wyraźnie trzeba podkreślić, że ustawa zwiększy autonomię organizacyjną uczelni, a co za tym idzie pozwoli realizować ambitne projekty.

Projekt był poddany szerokim konsultacjom społecznym, a etap konsultacyjny trwał blisko cztery miesiące. Czy pod ich wpływem wprowadziliście jakieś zmiany do ustawy?

PM: Tak jak już mówiłem – u podstaw reformy leży dialog. Organizujemy konsultacje na skalę nigdy wcześniej niespotykaną w polskim życiu publicznym. Mimo że słuchamy uwag i opinii, niemożliwe jest uwzględnienie wszystkich – zwłaszcza tych sprzecznych ze sobą. Nasza rola polega na wyborze najlepszych rozwiązań, które realnie poprawią system. W wyniku konsultacji społecznych zauważyliśmy potrzebę jeszcze większego wsparcia uczelni regionalnych. Od początku stawialiśmy na zrównoważony rozwój szkolnictwa wyższego, jednak głosy ze środowiska sprawiły, że wprowadzimy szerszy niż planowany pierwotnie pakiet narzędzi dla uczelni regionalnych.

Patrząc wstecz, jak pan myśli, co pana najbardziej ukształtowało? Czy jest jakaś osoba, która miała decydujący wpływ na pana życie, karierę?

PM: Miałem szczęście poznać na swojej drodze wiele osób, które były dla mnie inspiracją. Niezwykle podziwiam i szanuję mojego tatę, który był więźniem politycznym w czasie PRL i szefem podziemnych struktur NSZZ „Solidarność” na Pomorzu Środkowym. Mój tata jest dla mnie wzorem dążenia do celu oraz woli walki pomimo niesprzyjających okoliczności. Etos publiczny wszczepił mi również mec. Piotr Andrzejewski, wieloletni senator, u którego zdobywałem pierwsze polityczne szlify. Natomiast bardzo wiele nauczyła mnie działalność na studiach – w samorządzie studenckim i organizacjach studenckich. Tam zdobyłem wiele doświadczenia organizacyjnego, zrozumiałem jak ważne jest odpowiednie motywowanie współpracowników, ale też ponosiłem pierwsze ważne porażki, które pomogły mi wyciągnąć właściwe wnioski. Poznałem też wspaniałych ludzi, którzy są obecnie moimi przyjaciółmi. Serdecznie zachęcam do takiej aktywności. Jest ona niezwykle ważna i bezcenna. Tego czasu nie da się już bardzo często nadrobić w życiu zawodowym.

Na koniec bardziej prywatne pytanie – ile godzin dziennie spał dyrektor, a ile będzie spał wiceminister?

PM: (śmiech) Myślę, że zdecydowanie za mało. Naukowcy zalecaliby większą dawkę snu.

Pewnie teraz tego snu będzie jeszcze mniej (śmiech). Trzymamy kciuki za pana pracę w MNiSW.

Rozmawiała: Redakcja.


Specjalista od świata, czyli staże w organizacjach międzynarodowych

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP