Odkrywaj polskie miasta!
Miejskie otwarte spacery z przewodnikiem cieszą się niesłabnąca popularnością, a gdzie ich szukać?

Agnieszka 

 Miejskie otwarte spacery z przewodnikiem cieszą się niesłabnąca popularnością. Przybywa tych, którzy chcą zgłębić skrywane od wieków tajemnice, usłyszeć o wybitnych mieszkańcach czy popatrzyć na architekturę z zupełnie innej strony.

Niektóre propozycje potrafią przyprawić o gęsią skórkę. Można pójść tropem mrocznych zakamarków dawnej Warszawy, zajrzeć do zaułka, gdzie przed wiekami chowano skazańców i samobójców czy poznać zagadki warszawskiej Maty Hari. Albo w stolicy Wielkopolski ruszyć tropem spelunek, gdzie przed stuleciami oszuści planowali przekręty, a złodzieje brali na cel kolejne ofiary. Dla tych o nieco słabszych nerwach są spacery bardziej konwencjonalne, jak warszawskie „Stare Miasto wieczorem” czy „Spacerem po (nieznanym) Wrocławiu”. Miłośnicy biografii także znajdą coś dla siebie. W Krakowie można pójść śladami tuzów literatury, Czesława Miłosza, Stanisława Wyspiańskiego czy Josepha Conrada, w stolicy Wielkopolski ruszyć tropem kryptologów, którzy złamali kod niemieckiej Enigmy, a w Warszawie dowiedzieć się czegoś o najbardziej wpływowych kobietach okresu międzywojennego. Łódź z kolei zaprasza do spacerowania śladami ważnych a nieznanych postaci wywodzących się z tego miasta: „pisarka, która rozsławiła Łódź poza Europą, a o której łodzianie wiedzą tyle co nic”; „artystki i lekarki, które łączyła odwaga w przełamywaniu tabu”; „kobieta, która nie wahała się wygłosić złośliwości prosto do ucha Hitlera”.

Wszystko to w ramach spacerów z przewodnikiem. Nie trzeba ich kontraktować ani nawet skrzykiwać grupy. Wystarczy wiedzieć, gdzie szukać ogłoszeń czy jakie wydarzenia subskrybować na Facebooku i spontanicznie przyjść – bez zapisów i zobowiązań. Czasami wycieczki są darmowe, niekiedy za symboliczne 5 zł, najczęściej za dobrowolny napiwek wrzucony po spacerze do kapelusza.

Łazienki przy świetle latarki

– Mam wrażenie, że na spacery przychodzi coraz więcej osób. I to nie tylko w weekendy. W czasie wakacji organizowałem spacery także w tygodniu i nie brakowało chętnych – mówi Rafał Dąbrowiecki, licencjonowany przewodnik po Warszawie, który organizuje cykliczne spacery otwarte po Warszawie pod wspólnym hasłem „Butem po Wawie”.

Na tych, którzy na miejski spacer z przewodnikiem przychodzą po raz pierwszy, szybko gęstniejący tłum w wyznaczonym miejscu i czasie robi spore wrażenie. Są i młodzi, i ci w średnim wieku, i seniorzy. W oczekiwaniu na start najpierw tłoczą się na chodniku, potem na trawniku, aż w końcu muszą zająć i pas drogowy. Czasem osób jest kilkadziesiąt, czasem nawet kilkaset. Zainteresowanie nocnymi spacerami po warszawskich Łazienkach było tak duże, że wyznaczano dodatkowe terminy. Na ostatni w sezonie z latarkami stawiło się kilkaset osób.

Poznańscy przewodnicy także nie narzekają na brak zainteresowania. – Działamy od października 2012 r. Zorganizowaliśmy już ponad 100 otwartych spacerów tematycznych. W każdym sezonie przygotowujemy 12 premier, czyli 12 nowych wycieczek tematycznych, ale także powtarzamy te, o które proszą nas spacerowicze. Poznań przemierzało już z nami około 10 tys. osób. Zazwyczaj na jednym spacerze jest 70-80 osób. Rekord został pobity podczas spaceru zatytułowanego „Straszne historie”. Przyszło około 500 osób – mówi Jarosław Redliński z Grupy Przewodników PoPoznaniu.pl.

W poszukiwaniu ukrytego

Rafał Dąbrowiecki zwraca uwagę, że na wielu spacerach powtarzają się te same twarze. – Jak już ktoś połknie haczyk, to nie poprzestaje na jednym spacerze, ale przychodzi na inne. Nie brakuje tych, którzy dopytują o kolejne, są też tacy, którzy proszą mnie o wycieczki w konkretnych dzielnicach, spacery po Żoliborzu czy Ochocie. Czasem udaje im się mnie zmotywować do tego, by przygotować nowy spacer – mówi warszawski przewodnik. – Dla wielu moje spacery to okazja do odwiedzenia tych zakamarków miasta, do których sami by nie dotarli. Przy okazji mogą dowiedzieć się czegoś nowego o historii, a staram się nie prowadzić suchego wykładu, tylko nawiązać kontakt z uczestnikami, wprowadzić luźną atmosferę – dodaje. Na jego wycieczkach nie brakuje dowcipów i anegdotek. W grubym segregatorze nosi stare zdjęcia i ryciny, by pokazać, jak zakątki miasta wyglądały nie tylko przed wojną, lecz także w wiekach dawnych. Uzbrojony w mikrofon odpowiada na wszystkie pytania, a po wycieczce wokół niego gromadzą się grupy ciekawskich z wynotowanymi pytaniami.

Jak mówi Dąbrowiecki, na jego spacery przychodzą i warszawiacy, którzy nie zawsze dobrze znają swoje miasto, i przyjezdni. – Często właśnie z ludźmi, którzy do stolicy przyjechali na przykład na studia, zdarza mi się ciekawie o mieście porozmawiać. Ponieważ są tu nowi, zainteresowanie miastem jest u nich naturalne, poza tym dzięki spacerom poznają topografię miasta.

Poznań jak Paryż

Dr Anna Siudem, psycholog społeczna z UMCS w Lublinie, zwraca uwagę, że popularność miejskich spacerów z przewodnikiem to efekt obserwowanego od dłuższego czasu wzrostu zainteresowania historią i własnymi korzeniami. – Takie spacery często organizują nie tyle zawodowi przewodnicy, ile pasjonaci. Są bardzo autentyczni w tym, co robią, od razu widać, jak bardzo interesują się tym, o czym opowiadają. Współczesny człowiek bardzo nie lubi zakłamania, fałszu, sztuczności, dlatego idzie tam, gdzie widzi autentyzm – mówi psycholog społeczna.

Jarosław Redliński zaznacza, że wśród poznaniaków widać bardzo duże zainteresowanie historią. – My zresztą jesteśmy lokalnymi patriotami dumnymi z naszego miasta. Mamy własne ważne wydarzenia historyczne jak choćby powstanie wielkopolskie, bohaterów z okresu XIX w., kiedy to walczyliśmy z Prusakami – wylicza poznański przewodnik i dodaje, że uczestników spacerów interesuje i ta odległa historia, i ta całkiem bliska. – Jeden ze spacerów prowadzi przez Rataje, poznańskie blokowisko, inny nazwaliśmy „Na prawo Paryż, na lewo Berlin, czyli jak zwiedzić pół Europy, nie ruszając się z Poznania”, gdzie zwiedzający mogą zobaczyć, ile z poznańskich budynków było wzorowanych na europejskiej architekturze. Mało kto wie, że Biblioteka Raczyńskich jest wzorowana na wschodniej fasadzie paryskiego Luwru. Na naszych spacerach każdy z uczestników może dokonać tego odkrycia – mówi.

Spacery a Pokemon Go

Dr Siudem tłumaczy, że uczestnictwo w takich wydarzeniach wynika z pierwotnej potrzeby człowieka. – My lubimy być w grupie. Na co dzień żyjemy w świecie wirtualnym, więc wielu z nas odczuwa potrzebę spotkania się z drugim człowiekiem w realu, przeżycia czegoś wspólnie. Stąd bierze się fenomen nie tylko wspólnych spacerów, lecz także gry Pokemon Go. Potrzebujemy do niej smartfona, ale zmusza nas ona do wyjścia z domu, spotkania się z innymi ludźmi – mówi dr Siudem. Zwraca uwagę, że żyjemy w tej chwili na takim poziomie, że podstawowe potrzeby materialne mamy zaspokojone. – Zaczynamy zaspokajać te poznawcze i estetyczne. Przestaliśmy kolekcjonować przedmioty. Teraz gromadzimy przeżycia i wrażenia.

 

 

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP