Międzymorze w cieniu smoka
Blisko sześć lat współpracy Chin i Europy Środkowo-Wschodniej w ramach formatu „16+1” był okresem bezprecedensowego zacieśniania relacji gospodarczych, kulturalnych i politycznych.

Państwa, które po zakończeniu zimnej wojny obrały generalny kurs na Zachód, zaczęły w ostatnich latach szczególnie przychylnie patrzeć na dokonania modernizacyjne Pekinu.

Balansowanie pomiędzy biegunami polityki międzynarodowej będzie dla Europy Środkowo-Wschodniej i Chin stanowiło rosnące wyzwanie, wymagające przede wszystkim lepszego komunikowania swoich intencji. Formuła „16+1” została zainicjowana w 2012 r. jako platforma współpracy gospodarczej, handlowej i kulturalnej pomiędzy Europą Środkowo-Wschodnią (EŚW) i Chińską Republiką Ludową (ChRL). Europa Środkowo-Wschodnia jest w tej koncepcji rozumiana bardzo szeroko zarówno pod względem geograficznym, jak i politycznym. W szesnastce znajdują się: Albania, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Macedonia, Rumunia, Serbia, Słowacja, Słowenia i Węgry oraz Polska. Spośród wymienionych państw 11 to członkowie UE, natomiast 12 znajduje się w strukturach NATO. Oprócz przynależności do bloków politycznych i wojskowych, państwa „16” dzieli również znaczna rozbieżność poziomu rozwoju społeczno-gospodarczego. Najbardziej zaawansowane w tym względzie Słowenia i Czechy są zbliżone do średniej w Europie Zachodniej. Natomiast na przeciwnym krańcu rozbieżności znajduje się Macedonia, Albania, BiH, które poziomem rozwoju zbliżone są do Chin. Polska jest w tym zestawieniu średniakiem. Co za tym łączy tak biegunowo zróżnicowany zbiór?

W 2016 r. przewodniczący Xi Jinping odbył oficjalną wizytę w Czechach, Serbii i Polsce.

Wspólna przeszłość

Państwa „16” znajdowały się w bloku komunistycznym, którego zachodnie granice wyznaczała żelazna kurtyna dzieląca Europę od północy na południe. Obecnie, biorąc poprawkę na byłą NRD, obszar ten zaczyna przybierać kształt „pasa gospodarczego” dla ekspansji Chin między Bałtykiem i Adriatykiem, którego spójność mają umożliwić chińskie inwestycje infrastrukturalne, w tym m.in. wielokrotnie przekładana w związku z niejasnymi procedurami przetargowymi modernizacja kolei łączącej Budapeszt z Belgradem, port w Pireusie czy pierwszy od blisko siedmiu dekad nowo zbudowany most na Dunaju w Serbii. Według strony chińskiej, inicjatywa „16+1” jako projekt komplementarny z koncepcją ,,Pasa i Szlaku” jest pragmatyczną formułą pozbawioną celów politycznych, w której najważniejsze są obustronne korzyści gospodarcze partnerów porozumienia (win-win).

Jednakże oprócz chińskiej narracji towarzyszącej współpracy z EŚW można również zauważyć sygnały świadczące o politycznym wymiarze projektu. Wskazówką w tym względzie są przykłady ujmowania relacji z „16” zarówno w warstwie narracyjnej, jak i instytucjonalnej, analogicznie do chińskich formatów multilateralnych z państwami globalnego Południa (w Afryce i Ameryce Południowej). Analizując blisko sześć lat funkcjonowania „16+1” to właśnie polityczny wymiar chińskiej aktywności w EŚW wydaje się wysuwać na pierwszy plan, przewyższając przesłanki ekonomiczne. W ciągu sześciu lat od rozpoczęcia formalnej współpracy wielostronnej bilans handlowy państw regionu z Chinami nie zmienił się znacząco. Podobnie chińskie inwestycje, których masowy napływ do EŚW był jedną z założycielskich przesłanek „16+1” są mniejsze od oczekiwanych.

1

Wspólna przyszłość?

Natomiast relacje polityczne rozkwitły na niespotykaną dotąd skalę, czego potwierdzeniem są regularne spotkania najwyższych rangą polityków Chin i EŚW, zarówno w wymiarze wielostronnym, jak i bilateralnym. W 2016 r. przewodniczący Xi Jinping odbył oficjalną wizytę w Czechach, Serbii i Polsce, z którymi nawiązał ,,całościowe partnerstwo strategiczne” (w ubiegłym roku do tego grona dołączyły Węgry). Odkładając na bok dyskusję na co faktycznie przekładają się takie partnerstwa, trzeba odnotować fakt, że Praga gościła najwyższego rangą polityka ChRL po raz pierwszy w historii. Ponadto w trakcie corocznych szczytów odbywają regularne spotkania premierów Chin z szefami rządów i głowami państw, a urzędnicy niższej rangi przemierzają trasę między Pekinem i państwami „16” właściwie nieustannie. Na obraz intensywnej współpracy politycznej na szczeblu centralnym, nakładają się z kolei niezliczone wizyty wzajemne delegacji prowincji i miast. Dobrym przykładem są oparte na towarowym połączeniu kolejowym Chengdu-Łódź kontakty między władzami lokalnymi łódzkiego i prowincji Syczuan, których intensywność doprowadziła do otwarcia w Chengdu konsulatu RP - trzeciego, po Szanghaju i Kantonie w Chinach. Gwałtowny rozwój wymiany akademickiej i kulturalnej jest kolejnym narzędziem mającym na celu polityczną mobilizację i zwiększenie międzynarodowego prestiżu Chin, będąc między innymi, a może nawet przede wszystkim – jak w przypadku Igrzysk Olimpijskich w Pekinie – przekazem skierowanym do wewnątrz, budującym obraz silnej i wpływowej ojczyzny w oczach przeciętnego Chińczyka.

W starania Chin o względy państw Europy Środkowo-Wschodniej coraz wyraźniej klin wbijają USA.

Jednym z liderów współpracy „16+1” są Czechy, zaczynające czerpać korzyści finansowe z resetu w stosunkach z Chinami, który nastąpił w 2014 r., przypieczętowany rok później udziałem prezydenta Miloša Zemana w paradzie z okazji 70-lecia zakończenia II wojny światowej – jako jedynego przywódcy z Zachodu. Napływ chińskich inwestycji na Węgry wydaje się być również wymiernym efektem doskonałych relacji politycznych Pekinu z kwestionującym liberalny porządek europejski Budapesztem. Łotwa, która zaczęła pomijać kwestie praw człowieka w agendzie stosunków z ChRL otrzymała w zamian możliwość organizacji szczytu „16+1” w 2015 r. Polska w tym względzie wydaje się sytuować po środku stawki: hurraoptymizm z przełomu lat 2015 i 2016 (wizyta Andrzeja Dudy w Chinach i rewizyta Xi Jinpinga w Warszawie) został wyraźnie ostudzony: najpierw przez wstrzymanie chińskiej inwestycji w centrum logistyczne w Łodzi przez byłego szefa MON Antoniego Macierewicza, nieudzielenie zgody na wizytę floty wojennej ChAL-W w porcie w Gdyni, a wreszcie nieprzystąpienie Polski do Sino-CEE Fund w listopadzie 2017 r. Co wpłynęło na zaciągnięcie hamulca przez Warszawę?

Między konkurencyjnymi wizjami porządku międzynarodowego?

W starania Chin o względy państw Europy Środkowo-Wschodniej, coraz wyraźniej wbija klin nowa administracja amerykańska, udzielając poparcia głównemu projektowi integracyjnemu w regionie. Wspólny komunikat po ubiegłorocznym szczycie formatu „16+1” w Rydze, kładzie szczególny nacisk na zwiększanie łączności, budowy infrastruktury i współpracy energetycznej na obszarze pomiędzy Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem. Bardzo podobne cele deklarowane są przez państwa wchodzące w skład inicjatywy Trzech Mórz, dla której protekcję w czasie wizyty w Warszawie ogłosił Donald Trump. Czy zatem stanowisko amerykańskie wobec współczesnej wersji polskiego projektu Międzymorza może świadczyć o próbie przeciągnięcia przez USA tej części Europy na swoją stronę?
Należy pamiętać, że podobnie sceptyczne wobec aktywności Chin w regionie, jak i prób politycznego upodmiotowienia się przez EŚW, są Niemcy ergo Europa Zachodnia. Obroty handlowe między Berlinem i Grupą Wyszehradzką zostawiły daleko w tyle wymianę handlową z Pekinem i Paryżem. I to właśnie dlatego z perspektywy Niemiec – jak stwierdził szef dyplomacji Sigmar Gabriel – aktywność Chin w Polsce, Słowacji, Czechach i na Węgrzech postrzegana jest jako próba dzielenia Europy.

Takie – niepotrzebnie antagonizujące – wypowiedzi potwierdzają, coraz wyraźniej sygnalizowaną ambicję powstrzymywania wpływów Chin w regionie konstytuowanym przez kraje byłego bloku radzieckiego. Rządy tych państw od początku lat 90., z lepszym lub gorszym skutkiem, podjęły opartą na zachodnich wzorach transformację polityczno-gospodarczą. Jednak w ostatnich latach, zwłaszcza po kryzysie finansowym w 2008 roku, w regionie Europy Środkowo-Wschodniej zaczęto okazywać rosnące oznaki afirmacji dla dokonań Chin i ich modelu rozwojowego przełamując tym samym konsensus modernizacyjny, dla którego punkt odniesienia przez blisko trzy dekady stanowiły niemal wyłącznie UE i Stany Zjednoczone.


Polecamy artykuł:

Afrykańskie marzenia

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP