Lodowi wojownicy na K2
„Każdy himalaista musi się w końcu zabić w górach, jeśli konsekwentnie będzie rzucał wyzwanie śmierci przez udział w kolejnych wyprawach” – powiedział wybitny himalaista Aleksander Lwow. Mimo to Polacy uczestniczyli w najbardziej niebezpiecznych wyprawach na ośmiotysięczniki, a wkrótce wyruszy najważniejsza od lat ekspedycja – zimowe wejście na K2 w Karakorum, drugi najwyższy szczyt Ziemi.

K2 to jedyny jeszcze niezdobyty zimą ośmiotysięcznik. Polacy robili dwa podejścia o tej porze roku (na przełomie 1987 i 1988 r. i w 2003 r.). Lepiej wygląda bilans wejść letnich: w sumie na tym jednym z najtrudniejszych szczytów świata stanęło 12 naszych rodaków, a pierwszą kobietą, która w ogóle tego dokonała była Wanda Rutkiewicz. Wreszcie, to polscy wspinacze wytyczyli dwie najtrudniejsze drogi na K2. To dość powodów uzasadniających nazwanie K2 „polską górą”. Aby jednak obraz był pełen, potrzeba jeszcze tylko jednego – postawienia stopy na szczycie w sezonie zimowym.

Świadkami tego historycznego wydarzenia możemy być już wkrótce. Pod koniec grudnia do Pakistanu wyrusza 11-osobowa grupa, która podejmie kolejną próbę wejścia na szczyt. Kierownikiem wyprawy jest Krzysztof Wielicki, który ma piękną kartę w historii himalaizmu zimowego. W 1980 r. wraz z Leszkiem Cichym dokonał pierwszego zimowego wejścia na Mount Everest.

Złoty okres polskiego himalaizmu

Takich pięknych kart jest zresztą znacznie więcej, zwłaszcza z lat 80., które nazywane są złotą dekadą polskiego himalaizmu. Po odwilży w 1956 r. dla polskich wspinaczy otworzyły się Alpy. Nasi alpiniści robili tam bardzo trudne trasy, wzbudzając ogólny podziw. Jednak z powodu dużej izolacji naszego kraju Polacy przez wiele lat nie mogli wspinać się w Himalajach i Karakorum, a gdy wreszcie zagraniczne wyjazdy stały się możliwe, wszystkie najwyższe szczyty były już zdobyte. Aby nie powielać wypróbowanych tras i schematów, polscy wspinacze zaczęli specjalizować się w wejściach zimowych – dużo trudniejszych niż letnie.

Pierwsze ważne wejście zimowe miało miejsce w 1973 r., gdy Andrzej Zawada i Tadeusz Piotrowski weszli na najwyższy szczyt Afganistanu – Noszak (7 492 m n.p.m.). Rok później pokonana została bariera 8 tys. metrów. „Marzenie o zimowych wejściach nabrało realnych kształtów. Jednocześnie jednak wspinacze musieli uznać, że w nowej formule himalaizmu czynniki zewnętrzne odgrywają znacznie większą rolę niż w himalaizmie letnim” – napisali Bartek Dobroch i Przemysław Wilczyński w książce „Broad Peak. Niebo i piekło”, która opowiada o tragicznej śmierci dwóch polskich wspinaczy podczas zimowego wejścia na tytułowy szczyt. Niesprzyjającym czynnikiem jest pogoda – na takich wysokościach temperatura może spaść do -50 stopni, a prędkość wiatru przekracza 120 km/h. Przez wiele dni mogą się także nie pojawić okna pogodowe, co zatrzymuje himalaistów w bazie.

Lodowi Wojownicy

Zdobycie Mount Everest przez duet Wielicki – Cichy zapoczątkowało okres największych sukcesów polskich himalaistów. Do 1988 r. dokonali pierwszych zimowych wejść na siedem z czternastu ośmiotysięczników, w efekcie czego przylgnęło do nich określenie: Lodowi Wojownicy (Ice Warriors). Sukcesy odnosili Jerzy Kukuczka i Wojciech Kurtyka, a z kobiet Wanda Rutkiewicz i Anna Czerwińska. Nie można pominąć również Andrzeja Zawady, który przez lata był kierownikiem wielu ważnych wypraw. Wśród uczestników było też wielu ludzi kultury (np. Michał Jagiełło, późniejszy dyrektor Biblioteki Narodowej) i polityki (np. Janusz Onyszkiewicz, późniejszy minister obrony i eurodeputowany), a także opozycjonistów. W 1970 r. odbył się tzw. proces taterników – skazano kilku wspinaczy, którzy przemycali zakazane wydawnictwa za granicę.

Do 1988 r. Polacy dokonali pierwszych zimowych wejść na siedem z czternastu ośmiotysięczników, w efekcie czego przylgnęło do nich określenie "Lodowi Wojownicy" – Ice Warriors.

Początek lat 90. i związana z nimi zmiana systemu politycznego zupełnie odmieniła oblicze polskiego himalaizmu. Dobroch i Wilczyński piszą, że „wymusiła konieczność zabiegania o pracę, interes, karierę. Nie było już czasu na wielomiesięczne wyprawy”. Wyczerpały się dotychczasowe sposoby pozyskiwania środków na zdobywanie szczytów, a himalaiści zajęli się regularną pracą „na nizinach”. Przykładowo Artur Hajzer, zdobywca Annapurny, założył firmę i stworzył popularną markę „Alpinus”.

Polski Himalaizm Zimowy: by wrócić w wysokie góry

Na początku lat 90. z wypraw nie wróciło dwoje wybitnych himalaistów. W 1989 r. od ściany Lhotse odpadł zdobywca wszystkich ośmiotysięczników, Jerzy Kukuczka. W 1992 r. przy próbie zdobycia Kanczendzongi w Himalajach zaginęła Wanda Rutkiewicz, pierwsza Polka, która stanęła na szczycie Mount Everest. Jej ciała nigdy nie odnaleziono.

Przed kilkoma laty wspomniany Artur Hajzer zainicjował program pod nazwą „Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015” mający odbudować „polską potęgę” w górach. Niestety, sukcesy programu zostały przyćmione przez tragedię, która miała miejsce w 2013 r. po zdobyciu Broad Peak przez czterech himalaistów. Zdobycie K2 zimą byłoby dowodem na to, że Polacy w górach wysokich nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

m

Wyprawa na jedyny niezdobyty zimą ośmiotysięcznik

„K2 dla Polaków jest trochę jak lądowanie na Księżycu, tyle że na Księżycu już ktoś był” – powiedział Krzysztof Wielicki o wyprawie na ostatni niezdobyty zimą szczyt świata. Jeśli Polakom uda się ta sztuka, świat znów usłyszy o Lodowych Wojownikach – nieposkromionych zdobywcach gór. O specyfice K2 wypowiadał się w rozmowie z serwisem Onet Janusz Gołąb, kierownik sportowy polskiej wyprawy, która w grudniu wyruszy do Pakistanu: „K2 jest specyficzną górą. To tzw. wysoki ośmiotysięcznik – wraz z każdymi 500 metrami bardzo zmienia się ilość tlenu. Ciężko się tam oddycha, a planujemy wejście bez butli. Na szczęście nie ma wtedy obfitych opadów śniegu, a nawet jeśli śnieg spadnie, to jest zwiewany. Pojawia się za to inny problem – wychodzą skały, a na nich gromadzi się twardy lód. Największym problemem jednak jest wiatr. K2 narażony jest w zimie na wiatry, stoi na ryglu i nie jest osłonięty innymi siedmiotysięcznikami. Nad Karakorum zimą – wskutek zmiany pór roku – przesuwa się wiatr „jet stream”. Na wysokości 10 tys. metrów potrafi wiać do 300 km/h. Pamiętam, że na szczycie Gasherbrum (8 800 m n.p.m.) wiatr wiał 200 km/h. W takich warunkach nie da się iść”.

Zdobycie K2 zimą byłoby dowodem na to, że Polacy w górach wysokich nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Na wyprawę pojedzie 11 osób: Krzysztof Wielicki (kierownik wyprawy), Janusz Gołąb (kierownik sportowy), Krzysztof Wranicz (lekarz wyprawy), Dariusz Załuski (filmowiec) oraz Adam Bielecki, Marek Chmielarski, Rafał Fronia, Marcin Kaczkan, Artur Małek, Piotr Tomala i Denis Urubko. Jako ostatni do grupy dołączył Denis Urubko. Ma korzenie kazachsko-rosyjskie, ale przed dwoma laty otrzymał polskie obywatelstwo. Należy do grupy 15 ludzi na świecie, którzy zdobyli wszystkie ośmiotysięczniki (Koronę Ziemi) bez użycia aparatu tlenowego. Długo wahał się, czy wziąć udział w wyprawie, ale jego zgoda oznacza bardzo silne wzmocnienie ekipy. Na konferencji prasowej, w trakcie której przedstawiono skład ekipy, Krzysztof Wielicki podkreślał, że najważniejsze jest bezpieczeństwo uczestników: „Nie chcemy zostać zdobywcami za wszelką cenę. Weźmiemy pod uwagę wcześniejsze doświadczenia. Jeden z warunków – wszyscy muszą mieć włączone telefony cały czas, nawet kosztem większego obciążenia dodatkowymi bateriami”.

Cel: dokończyć to, co Polacy rozpoczęli w 1980 r.

Koszt wyprawy szacowany jest na 1,3 mln złotych. Ekspedycja startuje 20 grudnia. Wspinacze mają czas na wejście na szczyt do 20 marca, wtedy bowiem kończy się kalendarzowa zima w Karakorum. Jakie mają szanse? Biorąc pod uwagę ekstremalnie trudne warunki, jakie panują na K2 – małe. Mimo wszystko warto spróbować, bo jak wyjaśnia w rozmowie z serwisem OffSport Jerzy Natkański, kierownik letniej wprawy na K2: „Zimowa wyprawa ma zamknąć erę zdobywania ośmiotysięczników o tej porze roku. Wymyślił to Andrzej Zawada, a potem kontynuował Artur Hajzer. Szkoda byłoby to zaprzepaścić, choć szanse, że uda się wejść na K2 w zimie są małe. Ale skoro 9 na 14 pierwszych zimowych wejść na ośmiotysięczniki dokonali Polacy, a jedno wejście było mieszane, to fajnie byłoby, gdybyśmy zakończyli to, co rozpoczęliśmy w 1980 roku na Mount Evereście. Fajnie byłoby nie machnąć teraz ręką i nie zrzucać tego na wspinaczy z innych krajów”.

W pierwszych miesiącach 2018 r. Powinniśmy już wiedzieć, czy polscy himalaiści zdołali domknąć ten rozdział historii.

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP