Kobieta – cyborg XXI wieku?
Inteligentna, wykształcona, mająca dobrą pracę i osiągająca sukcesy zawodowe, a jednocześnie poświęcająca czas rodzinie oraz na to, żeby mieć idealnie wysprzątany dom. Zawsze zadbana, wysportowana i dobrze wyglądająca. I – gdzieś pomiędzy tym wszystkim – znajdująca czas na realizację swoich pasji. Oto kobieta XXI wieku?

Wydawać by się mogło, że katalog oczekiwań wobec współczesnych kobiet właściwie się nie kończy. Popularne media karmią nas wizerunkami tych „perfekcyjnych” – pani domu, u której nie ma ani grama brudu, sportsmenki, która wygląda jakby nie wychodziła z siłowni, celebrytki mającej idealny makijaż i fryzurę. W efekcie wiele kobiet dąży do ideału, który w rzeczywistości nie istnieje.

- Skończyłam studia, mam dobrą pracę. Chciałam się wreszcie „wziąć za siebie” – opowiada Magda. – Kupiłam nowe ubrania, zapisałam się na siłownię, zmieniłam dietę i zapisałam się na kurs językowy. Efekt był taki, że kiedy musiałam dłużej zostać w pracy, nie byłam w stanie dotrzeć na inne zajęcia. A jeśli wszystko udało mi się zrobić, wracałam do domu i nie chciało mi się już dosłownie nic robić. Żadne sprzątanie czy inne obowiązki domowe nie wchodziły w grę – dodaje Magda.

To, co widzimy w mediach społecznościowych czy kolorowych pismach, to tylko starannie wykreowany przez sztab specjalistów urywek rzeczywistości.

Wyglądaj pięknie – zawsze!

Mnóstwo obowiązków i szybkie tempo życia powodują, że czasem zwyczajnie nie jesteśmy w stanie wszystkiego pogodzić.

- Niedawno urodziłam córeczkę – opowiada Marta. – Mała jest cudowna, ale przez pierwsze tygodnie sporo płakała i wiele nocy spędziłam na kołysaniu jej. Byłam z siebie bardzo dumna bo całkiem dobrze radziłam, ale nie miałam już siły na ćwiczenia i miałam o to do siebie pretensje. Jak to jest, że taka Ania Lewandowska niedługo po porodzie wyglądała pięknie, a ja zwyczajnie nie umiem się zmobilizować?!

Wizerunek młodych, bogatych i atrakcyjnych ludzi bardzo przemawia do wyobraźni. Chcemy być tacy jak oni i czasem nie przyjmujemy do wiadomości, że prawdziwe życie wygląda inaczej, a to, co widzimy w mediach społecznościowych czy kolorowych pismach, to tylko starannie wykreowany przez sztab specjalistów urywek rzeczywistości.

Niedawno w mediach dość dużym echem odbiło się zdjęcie trenerki, która pokazała jak wygląda po porodzie a do zdjęcia dodała komentarz: „Nigdy nie miałam oponki na brzuchu. Moje ciało przez większość życia było FIT przez duże "F". Kto śledzi mojego bloga, wie jak wyglądała moja ciąża i jak trudny był dla mnie poród oraz połóg! Na zdjęciu w jego trakcie - 4 tygodnie po porodzie. Są kobiety, które po porodzie już po chwili wyglądają jak „milion dolców”. Ja też takie znam! Ale wierzcie mi na słowo - każdy jest inny i nie powinniśmy się z nikim porównywać. Mój przekaz jest prosty - dajmy mamom czas!”

Dlaczego tak proste stwierdzenie zostało uznane za „rewolucyjne”? Bo wiele kobiet boi się przyznać, że nie wróciły tak szybko do formy, jak celebrytki z pierwszych stron gazet.

Kto jest moim idolem?

Kogo chcemy naśladować? To pytanie wydaje się równie aktualne w odniesieniu do małych dziewczynek, jak i dorosłych kobiet. Ostatnio takie pytanie zadali sobie twórcy lalek Barbie – firma Mattel z okazji dla kobiet przygotowała specjalną kolekcję Barbie Shero („słowo” powstało z połączenia słów she – ona i hero – bohater). Jedną z wyróżnionych kobiet została Martyna Wojciechowska. „Podróżniczka, himalaistka, dziennikarka. Kobieta, która realizując wyprawy na krańce świata podróżuje do ludzi, nie do miejsc” – podkreślono w uzasadnieniu wyboru. „Taki tytuł otrzymałam dziś od firmy Mattel, za inspirowanie Kobiet i Dziewczynek w Polsce i na świecie do tego, by odważyły się marzyć i spełniać swoje marzenia” – napisała Wojciechowska na swoim profilu na Instagramie. Wyróżnienie podróżniczki spotkało się z jednej strony z bardzo pozytywnym odbiorem, z drugiej zaś pojawiły się głosy, że znów operujemy stereotypem: kobieta – lalka Barbie, bez względu na to, kogo ta lalka przedstawia.

Można się oczywiście oburzać i stwierdzać, że znów kobieta stała się lalką. A może jest to wskazówka, żeby w dobie galopujących oczekiwań społecznych nie gonić za odległym „ideałem” i próbować dopasować się do innych, ale po prostu – jak Martyna Wojciechowska – spełniać swoje marzenia?

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP