Kariera to umiejętność oderwania się od mocnej specjalizacji
O specjalistach, pracy zespołowej i filologach skandynawskich, którzy zostali księgowymi z Pawłem Gniazdowskim, partnerem w firmie Lee Hecht Harrison DBM, od 2011 r. zajmującym także stanowisko Country Head, rozmawia Martyna Kośka.

Czy można wskazać na jakieś uniwersalne cechy, których pracodawcy szukają u kandydatów?

Podzielę je na kilka kategorii. Pierwsza to umiejętność współpracy. W jej skład wchodzi wszystko, co wiąże się z komunikacją, udzielaniem informacji zwrotnej, aktywnym (nie tylko powierzchownym!) słuchaniem. To wszystko prowadzi do tego, że człowiek współdziała, a nie gra do swojej bramki. Pracodawcy deklarują, że poszukują członków zespołów, którzy będą potrafili rozwiązywać konfliktowe sytuacje.

Na drugim miejscu postawiłbym umiejętności związane z nowymi technologiami. Są zawody, w których są one mniej potrzebne, niemniej zdolność odnalezienia się w świecie, w którym istotną rolę odgrywają media (w tym społecznościowe) jest istotna. Wciąż pojawiają się nowe programy komputerowe i pracownicy powinni szybko uczyć się ich obsługi. Chodzi także o otwartość na tzw. cyfryzację kolejnych czynności czy dziedzin życia.

Wskazałbym też na coś, co określa się mianem resilience. W fizyce rozumiemy przez to cechę materiału, który pomimo oddziaływania na niego różnych sił nie ulega zniszczeniu, gdy zaś mówimy o rynku pracy, myślimy o umiejętności adaptowania się do zmian. Nie chodzi tylko o nowości technologiczne, ale też zmiany w firmach. Ulegają one przecież nieustannym przekształceniom z powodu choćby restrukturyzacji. Od pracowników wymaga się, by mimo zachodzących zmian, dobrze wykonywali obowiązki, a sam proces zmian traktowali jako coś naturalnego.

Wreszcie trzeci zestaw cech, o którym się rzadko mówi, bo wielu uważa ich posiadanie za oczywistość: sumienność, uczciwość, rzetelność.

Naprawdę wysoko dochodzą ludzie, którzy potrafią więcej.

Jak ocenić rzetelność 24-latka, który stara się o pierwszą pracę?

Warto spojrzeć w jego indeks, zapytać, w jakich nieobowiązkowych aktywnościach uczestniczy. Jeśli zdobywa dobre oceny i do tego ma czas na dodatkowe zajęcia, można założyć, że jest pracowity.

Ta ostatnia grupa to zasady wyniesione z domu, których na późniejszym etapie życia trudno się nauczyć, w przeciwieństwie do pozostałych (może z wyjątkiem umiejętności pracy zespołowej).

Osobną kwestią pozostaje to, czy wspomniane przeze mnie cechy może łączyć w sobie jedna osoba. Raczej nie. Przykładowo, umiejętność szybkiego odnajdowania się w zmiennych warunkach to z reguły cecha ludzi energicznych, którzy z kolei mogą mieć problem z dokładnym wykonywaniem zadań na dłuższą metę. Nie bez przyczyny zespoły składają się z ludzi, którzy się wzajemnie uzupełniają.

Pracy szuka wielu ludzi, lecz pracodawcy skarżą się, że nie mają kogo zatrudniać. Wynika to z faktu, że chcą kandydatów, którzy łączą w sobie możliwie wiele wspomnianych przeze mnie cech.

Trzeba wybrać to, co człowieka interesuje. W większości przypadków kierunek jest mniej ważny, natomiast istotne jest, by była to dobra, rozpoznawalna uczelnia.

Do kogo należy rynek pracy: do specjalistów w wąskich dziedzinach czy, nazwijmy to, ludzi renesansu, a więc osób o szerokich, dość uniwersalnych umiejętnościach?

Na rynku pracy bezpieczniej jest być specjalistą. Działa on zazwyczaj schematycznie. W CV czy w serwisie LinkedIn mamy zestaw informacji o człowieku, a firma rekrutacyjna najpierw patrzy na te umiejętności, które łączą się ze stanowiskiem, na którym jest wakat. Choćby kandydat dysponował cechami, o których na początku mówiłem, ale nie ma konkretnych umiejętności, rekruter raczej do niego nie dotrze. Chyba, że kandydatem jest student, którego można przyuczyć do nowego stanowiska.

Z drugiej strony to jednak pracownicy bardziej uniwersalni robią bardziej spektakularne kariery. Nie chodzi o to, że muszą być jednocześnie księgowymi i specjalistami od PR-u, ale raczej ludźmi, którzy lepiej rozumieją zawiłości i specyfikę różnych branż, sprawniej dogadują się z klientami i kolegami. Kariera to umiejętność oderwania się od czystej specjalizacji. Naprawdę wysoko dochodzą ludzie, którzy potrafią więcej.

Czy może Pan zobrazować to konkretnym przykładem?

„Twarde umiejętności” zawsze idą jako pierwsze. Podam przykład firmy outsourcingowej, która do pracy w centrum usług szukała księgowych władających jednym z języków skandynawskich. Gdy to się nie udało, firma ta skierowała się na wydział filologii miejscowego uniwersytetu i zaproponowała studentom rodzaj stypendium i przeszkolenie z zakresu podstaw rachunkowości, tak by po zakończeniu studiów mogli podjąć pracę. Studenci posiadali konkretną umiejętność – znali język obcy, a reszty można ich było nauczyć.

W którą stronę powinni zatem iść młodzi ludzie?

Znajomi pytają, co ich dzieci powinny studiować, ale przewidzenie na jakie zawody będzie zapotrzebowanie za 5 lat tak naprawdę nie jest możliwe. Zawsze im odpowiadam, że trzeba wybrać to, co człowieka interesuje. W większości przypadków kierunek jest mniej ważny, natomiast istotne jest, by była to dobra, rozpoznawalna uczelnia. Dla pracodawcy może to być ważna wskazówka, zwłaszcza jeśli jest absolwentem tej uczelni lub zna i ceni innych absolwentów.

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP