Jeżeli nie korpo, to co?
Wielu ludziom jeży się włos na karku na samą myśl o korporacji. W niektórych kręgach słowo to urosło do rangi „Sam Wiesz Gdzie”

rcin Malec


Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady. Realizuj swoje pasje. Bądź sobą! Albo inaczej. Zdobądź konkretne wykształcenie, rozwijaj kompetencje, znajdź dobrze płatną i pewną pracę.

1

Wszyscy wokoło sprzedają nam receptę na cudowne życie. Szczególnie młodym ludziom zależy na pewnej przyszłości, chociaż w dzisiejszych czasach stabilizacja brzmi dosyć abstrakcyjnie. Pokolenie Y, z jednej strony poszukuje nowych wyzwań i bodźców, z drugiej strony ma świadomość, że „za coś trzeba żyć”. Dla pracodawców jest to twardy orzech do zgryzienia. A co na to wszystko studenci?

Studia to wyjątkowy okres w życiu, w którym podobno można poznać miłość życia (nadal się łudzę, że to jeszcze przede mną). Można też poznać prawdziwych przyjaciół, takich przez duże P, najlepsze puby w mieście, też przez duże P i dziesięć sposobów na to, jak przeżyć za 5 złotych dziennie. Innymi słowy, studia dają ogromne możliwości tym, którzy rozpoczęli je z zamiarem wyniesienia z nich czegoś więcej niż tylko bezwartościowego papierka, który równie dobrze mógłby służyć za substytut papieru toaletowego. Niestety wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Po błogich i sielankowych latach studiowania, w końcu nadejdzie czas, aby zmierzyć się z okrutną rzeczywistością – pracą.

Zakazane słowo na k

Wielu ludziom jeży się włos na karku na samą myśl o korporacji. W niektórych kręgach słowo to urosło do rangi „Sam Wiesz Gdzie” albo po prostu słowa, którego nie wolno wymawiać. Budzi grozę wśród największych twardzieli i potrafi z nich zrobić zapłakanych maminsynków. Tak naprawdę ile osób na świecie, tyle mitów o korporacjach. Jedno jest pewne – wśród wielu studentów, szczególnie tych studiujących kierunki biznesowe, korpo nadal jest niezwykle łakomym kąskiem. To, co się zmieniło na przestrzeni lat, to przywiązanie.

Dawniej ten, kto zaczynał pracę w wielkiej, międzynarodowej firmie traktowany był przez innych jak wybraniec. „Chwycił Pana Boga za nogi, skubany” – mówili pod nosem. Wydaje mi się, że w tej kwestii nic się nie zmieniło. Nadal ogromnym sukcesem jest pracowanie dla wielkich firm i znanych marek. Niezaprzeczalnie wiąże się to z wysokimi zarobkami, benefitami, a przede wszystkim poczuciem bezpieczeństwa. Zmiana nastąpiła jednak na dalszym etapie kariery. Ludzie zaczynają odchodzić z korporacji po kilku latach i zaczynają realizować swoje najskrytsze marzenia – podróże, poświęcanie czasu rodzinie, rozkręcanie własnej działalności czy próbowanie swoich sił jako freelancer.

Co jest tym punktem zapalnym? Częste nadgodziny? Ogromna presja ze strony szefa? Wyścig szczurów? Ograniczanie kreatywności przez globalne wytyczne? Nie ma rzeczy idealnych, zawsze jest ta mniej lubiana strona medalu. Wszystko zależy od firmy. Są takie, gdzie nie spotkasz żadnej z wyżej wymienionych cech. Są też niestety takie, które spełniają wszystkie powyższe kryteria. Na szczęście masz wolny wybór.

Strach ma wielkie oczy

Najgłośniej krzyczą ci, którzy mają najmniej do powiedzenia. To właśnie te osoby podsycają wieczną burzę wokół tematów pracy w korporacji. Szukają dziury w całym i wbijają szpilki tym, którzy rzeczywiście cieszą się swoją pracą. Zaskoczeni? Wbrew powszechnej opinii, praca w korporacji może się podobać i wielu ludziom rzeczywiście sprawia przyjemność. Są to ludzie, którzy cenią sobie zorganizowanie, jasność i przejrzystość zasad oraz możliwości rozwoju w tym, co ich interesuje. Nie ma co ukrywać, że korporacja daje duże pole do popisu. Trzeba tylko wiedzieć, jak z tego umiejętnie i mądrze skorzystać. Trzeba znaleźć złoty środek, balans między ciemną i jasną stroną medalu.

3

W korpo najbardziej cenię stabilność i przewidywalność. Pracuję dużo, ale też odpowiednio dużo zarabiam. Szczególnie na samym początku moja krzywa uczenia się rosła praktycznie pionowo. Mam możliwość rozwoju i czerpania wiedzy od najlepszych. Na tę chwilę, jest mi bardzo dobrze tu, gdzie jestem – opowiada Tomek, menadżer ds. sprzedaży w międzynarodowej firmie IT.

To, czego na co dzień często się nie docenia, to benefity. Prywatna opieka medyczna, karta Multisport czy karta lunchowa. Dopiero kiedy nagle dopadnie Cię grypa albo poczujesz w sobie zew kulturysty, docenisz to, co oferuje ci twoja firma. Benefitów jest znacznie więcej. Nauka języków obcych, możliwość rozwijania swoich zainteresowań. Na wyższych stanowiskach pracownik może liczyć na służbowy samochód albo wykupienie akcji firmy na bardzo korzystnych warunkach. Jednak co, jeśli mimo tych argumentów, na myśl o korporacji nadal robi ci się niedobrze?

Freelancer, czyli kto?

Ostatnio pojęcie równie modne, co jarmuż, mleko sojowe czy wypalenie zawodowe. Freelancer to taki wolny elektron, który wejdzie w reakcję tam, gdzie mu się najbardziej spodoba. Nie ma etatu, nie ma jednego, konkretnego pracodawcy i tak naprawdę jest sam sobie szefem. Na pierwszy rzut oka – praca marzeń. Pobudka o godzinie 11, kawka w centrum, kilka spotkań z grubymi rybami, a wieczorem siłownia i kino. Niestety w tym wszystkim ludzie zapominają o jednej, najważniejszej rzeczy, czyli o czasie przeznaczonym na pracę. Bo to ona jest tym, co sprawi, że będziesz mógł żyć ze zleceń dłużej niż dwa tygodnie.

Jeśli skusiła Cię wizja pracy z domu, w ulubionym dresie, w godzinach takich, jakie tobie odpowiadają, to niestety muszę cię rozczarować. Nie każdy nadaje się do bycia freelancerem. Najważniejsza jest samodyscyplina. Nikt cię nie wyciągnie za uszy i nie zmusi do pracy. Nie masz nad sobą szefa, który co pięć minut pyta, czy zdążysz do dedlajnu. Ty jesteś swoim szefem i to ty decydujesz czy będziesz robił projekt na asapie, czy popijając kawkę i ciesząc się życiem.

Kolejną kwestią, o której trzeba pamiętać, to niepewność. Niepewność jutra, bo jesteś sam kontra cały świat. Często pieniądze za projekt przychodzą z opóźnieniem. Nie masz benefitów i o wszystko musisz się zatroszczyć osobiście. Klient bywa wybredny i projekt, który miałeś skończyć w tydzień, ciągnie się miesiącami. Są okresy, w których nie wiesz, w co masz włożyć ręce, ale są też takie, kiedy podjąłbyś się nawet zrobienia kolejnego logo do XX edycji „Tańca z Gwiazdami”.

Według Piotra, który od samego początku swojej kariery skupił się na byciu freelancerem, wybór projektów, w których może dać z siebie wszystko jest najważniejszy – Bardzo doceniam również możliwość odrzucania projektów, które mnie nie jarają, jak i bardzo dużą elastyczność pracy.

W takim razie – jak żyć?

Niestety odpowiedzi na to pytanie nie zna nikt oprócz ciebie. Z pomocą przychodzą właśnie studia, które są tym czasem, w którym powinieneś nieustannie się rozwijać i eksperymentować. Z jednej strony warto pójść na letnie praktyki do korporacji i zobaczyć, czy to jest twój świat. Nawet jeśli na początku się zrazisz, nie poddawaj się. To, że dana firma albo stanowisko cię nie zachwyciły, nie oznacza wcale, że wszędzie będzie ci źle. Nie martw się też o brak doświadczenia. Obecnie zmierzamy w kierunku rynku pracownika, a nie pracodawcy. To ty będziesz wybierał, który staż najbardziej cię interesuje i nie będziesz musiał brać byle czego tylko po to, aby odbębnić praktyki.

Z drugiej strony, jeśli czujesz, że masz w ręku fach, o który inni będą się zabijali, spróbuj swoich sił jako freelancer. Pokaż swoją wartość i sumienność, a na pewno nie będziesz mógł opędzić się od kolejnych ofert współpracy. Pamiętaj jednak z czym to się je oraz jakie są plusy i minusy takiej pracy. Niech sielankowa wizja niczym nieograniczonej kreatywności i swobody nie przesłoni ci świadomości ciężkiej pracy, jaką trzeba włożyć, aby wypromować swoje nazwisko. Klasyk powiedziałby „coś za coś”. Ja mówię – takie życie.

Warto pomyśleć o swojej przyszłości już dzisiaj. Poznać samego siebie najlepiej, jak się tylko da. Dzięki temu wybór pracy marzeń będzie tylko formalnością. Nie ważne czy będzie to stanowisko dyrektora sprzedaży w międzynarodowej firmie FMCG, czy grafika działającego na własną rękę. Najważniejsze jest to, abyś czuł się spełniony i czerpał radość z życia, bo praca będzie nieodłącznym kompanem twojego życia. A chyba warto iść przez życie z przyjacielem u boku, nieprawdaż?

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP