Jaki potencjał drzemie we mnie - personal branding.
Jak w praktyce budować swój wizerunek i sprawić, aby twoje imię i nazwisko było dla ciebie tym samym, czym Coca-Cola jest dla Świąt.

Marcin Malec


Zacznijmy od drobnego testu. Zadam ci bardzo proste pytanie. Pomyśl o świętach Bożego Narodzenia. Przypomnij sobie magiczną aurę tworzoną przez delikatny, biały puch, mroźne i rześkie powietrze, wszechobecne promocje w sklepach i przebój „Last Christmas”, który jest tak często grany, że nawet twoja lodówka zaczyna go nucić. 
Teraz stop! Wymień pierwszą reklamę, która przychodzi ci do głowy i jest związana z Bożym Narodzeniem oraz Świętym Mikołajem. Niech zgadnę – twój mózg zaczął nucić „Coraz bliżej święta”, a przed oczami zobaczyłeś ogromną, oświetloną niczym choinka pod Zamkiem Królewskim ciężarówkę z wielkim napisem Coca-Cola?

Według magazynu „Marketer+” personal branding, czyli inaczej budowanie osobistej marki, to przemyślany i dobrze zaplanowany proces zarządzania własnym wizerunkiem zawodowym oraz karierą, a także życiem osobistym. Ale odkładając na bok teoretyczne rozważania – najistotniejsze jest to, jak w praktyce budować swój wizerunek i sprawić, aby twoje imię i nazwisko było dla ciebie tym samym, czym Coca-Cola jest dla Świąt. Oto cztery złote zasady skutecznego personal brandingu.

 

Pierwsza złota zasada
Zanim zaczniesz narzekać, że jeszcze nie zacząłeś budować swojej marki, a już jesteś na przegranej pozycji, bo taki Bill Gates albo Madonna są znani na całym świecie, to przeczytaj następne zdanie. Każdy ma osobistą markę. Tak, ty też masz swoją własną, jedyną i wyjątkową markę. Może być ona lepiej lub gorzej rozwinięta, ale jest. Proces jej budowania to droga żmudna, pełna zasadzek i wymagająca. Myślisz, że Bill Gates we wtorek wieczorem był anonimowym Kowalskim, a w środę rano wizjonerem i cenionym ekspertem? Nie. Dlatego nie poddawaj się, jeśli po miesiącu twoich starań nie będzie widocznych efektów. Uważam, że budowanie osobistej marki to proces trwający całe życie. I jeszcze jedno. Pamiętaj, że wystarczy chwila nieuwagi, aby tę ciężką pracę obrócić w proch.
 
Druga złota zasada
Bądź wilkiem w stadzie owiec, a nie owcą w stadzie wilków. Innymi słowy, znajdź to, w czym jesteś najlepszy. Czasem mam tak, że po poznaniu nowej osoby zapamiętuję ją na długo. Nawet jeśli rozmawialiśmy 5 minut. Bynajmniej nie jest to zasługa jej imienia czy koloru oczu. Zapamiętuję ją po tym, że wywarła na mnie ogromne wrażenie swoją pasją, wiedzą, zaangażowaniem. Pewnie masz takich znajomych, których jesteś w stanie określić jednym zdaniem. Marek – spec od samochodów. Ania –pięknie rysuje. Tomek – utalentowany gitarzysta. Ty – …? No właśnie, kim jesteś ty?
Trzecia złota zasada 
Śmiało można stwierdzić: „pokaż mi swojego Facebooka, a powiem ci, kim jesteś”. W dzisiejszym świecie Internet odgrywa ogromną rolę w procesie budowania marki osobistej, dlatego wykorzystaj to, co oferuje ci Mark Zuckerberg. Zamiast kolejnej ckliwej sentencji wrzuć wartościowy artykuł. Zamiast oznajmiania, że za oknem pada śnieg, podziel się swoim zdaniem na temat, który jest najbliższy twojemu sercu. Buduj swoją markę w tym, w czym jesteś najlepszy. Komentuj posty ekspertów z twojej dziedziny. A to i tak dopiero początek. Potem w grę wchodzi Twitter, Instagram, własna strona. Możliwości jest do wyboru, do koloru. Zacznij z nich korzystać.
 
Czwarta złota zasada
Pewnie rodzice nie raz ci powtarzali, że kłamstwo ma krótkie nogi. Jeśli myślisz o tatuażu i poważnie podchodzisz do personal brandingu, to te słowa powinieneś sobie wytatuować na czole. Nie ma nic gorszego niż brak autentyczności w budowaniu marki osobistej. Przez moment możesz udawać kogoś, kim nie jesteś. Takie rozwiązanie może zadziałać, ale na krótką metę. Pamiętaj! Nie kreuj kogoś, kogo nie ma. Bądź po prostu (i aż) sobą. To pozwoli ci na zdobycie zaufania i zbudowanie silnej marki. Chyba byś nie chciał, aby pewnego dnia okazało się, że twój autorytet to tak naprawdę całkowicie inna osoba i wszystko, za co go ceniłeś, jest zwykłym kłamstwem?
Zacznij świadomie budować swoją osobistą markę. Jeśli jednak nadal masz wątpliwości, czy cały ten personal branding jest wart twojego wysiłku, to pozwól, że przytoczę słowa Lesa Browna, które – mam nadzieję – sprawią, że właśnie w tej sekundzie zaczniesz poważnie zastanawiać się nad tym, od czego rozpoczniesz kreowanie swojego wizerunku.
„Nie musisz być wielkim, żeby zacząć, ale musisz zacząć, żeby być wielkim”.

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP