Gdy upadnie cywilizacja
Gdy piekarz zamiast dostarczać pieczywo chce zjeść Wasz mózg, a policja i wojsko nie planuje mu w tym przeszkodzić , gdy też chce go Wam schrupać, wówczas robi się nieciekawie.

Mateusz Zardzewiały


„Zombie Apokalipsa” to bardzo nieprzyjemna sprawa. Gdy piekarz zamiast dostarczać pieczywo chce zjeść Wasz mózg, a policja i wojsko nie planuje mu w tym przeszkodzić , gdy też chce go Wam schrupać,  wówczas robi się nieciekawie.

 

Powiecie, że to mało prawdopodobny scenariusz, który wydarzyć mógł się jedynie w umyśle Roberta Kirkmana (autora scenariusza komiksu o „Apokalipsie Zombie”, "The Walking Dead”, na podstawie którego powstał serial o tym samym tytule).  Nie ma co ukrywać, będziecie mieli rację. Może więc  bardziej prawdopodobna będzie epidemia dżumy? Nikt się jej nie spodziewał w przeszłości, pojawiła się znienacka w XIV wieku i zabiła kilkadziesiąt procent ówczesnej populacji Ziemi. No, ale przecież medycyna doby XXI wieku na to nie pozwoli, więc może klęski żywiołowe? Huragany do nas nie docierają, ale już, dajmy na to, ogromna powódź, kto wie? Że, co? Że mieszkacie w chatce ukrytej w górach? Władimir Władimirowicz Putin się tym nie wzruszy: pamiętajcie, że jeszcze dekadę temu Ukraińcy słysząc "zielone ludziki", myśleli co najwyżej o Marsjanach.  

Otaczający nas spokój nie jest wbrew pozorom czymś oczywistym i stałym. Mniejsze lub większe zawirowania regularnie pojawiają się na dziejowej sinusoidzie. Tymczasem, większość członków dzisiejszych postindustrialnych społeczeństw polować potrafi co najwyżej na promocje w supermarketach, a zapasy kojarzą im się z mało atrakcyjną dziedziną sportu. Dlatego, gdy nasz błogi sen zostanie gwałtownie przerwany przez czynniki zewnętrzne, może pojawić się problem. Są jednak ludzie, którym to niestraszne.

 

Uniknąć głodu

To preppersi. Przygotowani nie tylko na zagrożenia wymienione wcześniej. "Ja raczej przygotowuję się, czy też uznaję za sensowne i realne przygotowanie na zagrożenia wynikające ze zmian klimatu takie jak: susze, burze, śnieżyce, powodzie, wybuchy na słońcu, itd. To wszystko jest prawdopodobne i bardzo niebezpieczne, ale dzięki odpowiedniej wiedzy oraz wyposażeniu damy sobie na luzie radę, nawet w trakcie Apokalipsy Zombie" –  mówi "Konceptowi" Konrad Busza, autor outdoorowego bloga „Bushcraft”. Dlatego, aby być gotowym, preppersi gromadzą w czasach prosperity zasoby, mające im pomóc przetrwać trudne czasy. Podstawą jest oczywiście jedzenie oraz woda. W spiżarniach magazynują wszystko, co spełnia dwa warunki: można to zjeść oraz możliwie długo przechowywać. Konserwy, mąka, makarony, własne przetwory to z pozoru prozaiczne produkty, dzięki którym szanse na przetrwanie „końca świata” rosną.

 

Oprócz jedzenia

Poza wymienionymi elementami warto zgromadzić wszystko to, co może okazać się przydatne. Od świeczek, poprzez lampy naftowe, aż po własne generatory prądotwórcze(naturalnie, z paliwem). Jedynym ograniczeniem jest fantazja i zasobność portfela. Zamożni preppersi ze Stanów Zjednoczonych budują nawet własne bunkry przeciwatomowe! Oczywiście mieszkańcy Ameryki mają znacznie większe pole do popisu, choćby dlatego, że mogą gromadzić broń palną i amunicję. Ich polscy koledzy napotykają w tej kwestii ograniczenia prawne, choć wielu z nich stara się zdobyć wymagane pozwolenia lub choćby broń białą. Jednak oprócz środków samoobrony warto też zorganizować sobie maski gazowe, odzież ochronną, porządny nóż (stanowiący podstawowe narzędzie survivalu) oraz źródło ognia.

 

Survival

Powiedzieć, że  prepping  jest jedynie swojego rodzaju manią zbieracką,  jest poważnym błędem. Jedną z podstaw w tej dziedzinie jest opracowanie planu i miejsca ewakuacji: ważnego szczególnie dla mieszkańców dużych miast, ponieważ pozostanie w nich w czasach głębokich niepokojów społecznych nie zawsze należy do dobrych pomysłów. Miejsce ewakuacji powinno znajdować się gdzieś na uboczu, może być to na przykład w lesie. Skoro preppers zakłada możliwość znalezienia się w mniej lub bardziej niedostępnych rejonach w czasie "końca cywilizacji", to musi również wiedzieć jak poradzić sobie bez jej dobrodziejstw: dlatego w zdecydowanej większości przypadków zainteresowanie preppingiem łączy się z zamiłowaniem do survivalu.
Survival, wbrew telewizyjnym bajkom Beara Gryllsa, niekoniecznie oznacza jedzenie surowego serca martwej antylopy. Jesteście w stanie przetrwać noc poza ogrzewanym budynkiem przy 20 stopniowym mrozie? Rozpalić ognisko? Zbudować szałas? Bo preppersi-survivalowcy wiedzą jak sobie z tym poradzić. Potrafią również zamaskować miejsce swojego pobytu przed wścibskimi oczami niewtajemniczonych. Do tego wiedzą jak korzystać z darów natury, zbierając pożywienie czy lecząc się tradycyjnymi, ludowymi metodami.

 

Wszyscy byliśmy preppersami

Część z was może uśmiechać się drwiąco, uważać  prepping za rodzaj szaleństwa.  Przecież niegdyś rząd Niemiec w oficjalnym komunikacie zaapelował do obywateli RFN o przygotowywanie zapasów żywności na trudne czasy: preppersi mogli się wtedy uśmiechnąć myśląc „i kto tu miał rację”?
Przecież rzecz, która dziś bywa przedstawiana jako niszowa moda rodem zza Oceanu, była dla naszych dziadków (pamiętających czasy wojny i wiecznych niedoborów centralnie sterowanej gospodarki PRL) czymś równie naturalnym, co oddychanie. Gdy nasze babcie wypełniały piwnice dżemami czy innymi słoikami z zamarynowaną żywnością robiły właśnie to, co dziś postulują preppersi!

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP