Ferie nie tylko w górach

Co można robić podczas przerwy zimowej? Najlepiej byłoby schronić się przed smogiem w przytulnym mieszkaniu z jakąś miłą grą na konsolę. Ale jeśli nie potrafisz usiedzieć w domu, to nie pozostaje nic innego, jak zorganizować zimowy wypad. I wbrew pozorom wcale nie jest do tego potrzebny solidnie wypchany portfel.

Oto kilka niskobudżetowych pomysłów na ferie nie tylko w górach.

1

Karkonoskie klimaty

Najtańszym i najlepszym miejscem na wyjazd zimowy są nasze polskie góry. Nie musisz od razu jechać w Tatry – jeżeli nie jesteś zaprawionym w bojach alpinistą, tylko zwykłym człowiekiem, który lubi pochodzić po górach, to polecam udać się w Karkonosze. Dojazd, a nawet dolot jest dość łatwy, bo można znaleźć bilety na trasie Warszawa – Wrocław za 26 zł, a powrót nawet za 8 zł.

Z Wrocławia do Karpacza można dostać się Blablacarem za kolejne 10 zł. Czyli koszt podróży ze stolicy w obie strony możemy zamknąć w 60 zł. W Karkonoszach polecam schroniska: Dom Śląski, Strzecha Akademicka czy Samotnia – średnia cena za pokój to 35 zł. A czas dotarcia spod Karpacza to ok. 2 godzin. No i oczywiście w podróż nie zapomnijmy zabrać ze sobą ciepłych rękawiczek oraz butów. Opcje takiego wyjazdu polecam osobom, które lubią sobie pochodzić po górach i za bardzo się nie zmęczyć lub początkującym fotografom. W Karkonoszach jest mnóstwo pięknych plenerów zdjęciowych, np. nocą schronisko Samotnia czy Śnieżne Kotły. Niezapomniane wrażenie robi wschód słońca podziwiany ze szczytu Śnieżki. Na taki wyjazd najlepiej poświęcić od 3 do 5 dni i każdą kolejną noc spędzać w innym schronisku, co pozwoli odkryć piękno tych gór.

2

Ciepłe kraje warto dotknąć zimą

Co powiecie na Wyspy Kanaryjskie? Temperatura na poziomie 20 stopni. Wieczna wiosna. Plaża. Słońce. Lot z miesięcznym wyprzedzeniem kosztuje średnio 250 zł w dwie strony.

W Karkonoszach jest mnóstwo pięknych plenerów zdjęciowych, np. nocą schronisko Samotnia czy Śnieżne Kotły.

Nocleg? Nie ma problemu. Przypominam tylko, że jest po sezonie i oprócz cen biletów lotniczych pikują również ceny wynajmu apartamentów. Dobry apartament z aneksem kuchennym można znaleźć już od 500 zł dla 2 dwóch osób na pięć dni. Wychodzi 50 zł na dzień. Kwestia wyżywienia zależy już od was. A jak spędzać czas? Ja bym proponował skorzystać ze słońca i naładować w pełni akumulatory na resztę zimy, gdzieś na jakiejś plaży z pięknymi widoczkami. A prócz leżenia zawsze można pozwiedzać okolicę czy sąsiednie wyspy. Moim zdaniem jest to idealna opcja dla ciepłolubnych. Oprócz Wysp Kanaryjskich w okresie zimowym można znaleźć tanie bilety jeszcze na Cypr, Majorkę czy do Egiptu.

Na zimowo… zimą

A może by tak z nieoczywistego wyjazdu zrobić bardziej oczywisty? Bo jak zima, to muszą być chociaż raz użyte sanki, narty albo deska snowbordowa. Taki wyjazd już zależy od tego, ile mamy funduszy. Można iść na łatwiznę i upolować jakiś wyjazd „last minute”. Za studencki wyjazd do Francji na dziewięć dni, w tym sześć dni zjeżdżania, można się zamknąć w kwocie 1500 zł, jeśli weźmie się do torby mnóstwo wałówki. Nie musimy jechać z biurem podróży, zawsze można podpytać swoich znajomych i zaproponować im wspólny wyjazd samochodem. Prócz francuskich zawsze możemy odwiedzić nasze słowiańskie stoki narciarskie. Moim ulubionym jest Ramzowa w Czechach. Głównie dlatego, że mam do niej bardzo szybki dojazd z mojego miasta, Opola, i w ciągu godziny mogę zakładać narty i zjeżdżać z góry. Skipass jest tani, na cały dzień to wydatek około 500 koron czyli 80 zł, a na zakończenie dnia obiad w postaci smażonego syra z frytkami i czeskie piwa na pamiątkę do domu. Nie zapomnijcie o Lentilkach i Czekoladzie Studenckiej. Całkowity koszt to jakieś 150 zł za cały dzień. Na dalszą eskapadę polecam zajrzeć również na Słowację, a dokładnie na Chopok. Prócz 45 km nartostrady czekają tam na was źródła termalne, które są niesamowicie odprężające po całym dniu spędzonym na desce czy nartach. Niestety na Słowacji jest odrobinę drożej i skipass na cały dzień kosztuje już 39 €, a wstęp na wody termalne to 24 €. Kwatery i apartamenty też są droższe, a całkowity koszt trzydniowego wyjazdu to ok. 1000 zł.

3

Islandzkie wyzwanie

Najbardziej nieoczywistym miejscem na spędzenie ferii jest... Islandia. Tak, po co się męczyć zimą w Polsce, jak można polecieć na Islandię i zapolować na zorzę. Lot z Gdańska do położonej najdalej na zachód stolicy Europy można kupić za 258 zł, a od marca tego roku polecimy tam już z Katowic. Koszt noclegu w jednym z hosteli w Reykjaviku to 51 zł, cena odrobinę wyższa niż w schronisku w Karkonoszach. Warto poświęcić jeden dzień na zwiedzenie stolicy Islandii. Warto zobaczyć tam kościół Hallgrimskirkja, Operę Harpa, przejść się po zimowym ogrodzie Perlan i zobaczyć Reykjavik z wysokości 70 metrów lub udać się na basen termalny, który czerpie wodę bezpośrednio z wnętrza ziemi. Na Islandii genialne jest to, że całodniowy wstęp na basen kosztuje 13 zł (wszędzie). Wieczorem warto za to udać się z jednym z biur podróży na oglądanie zorzy ze statku lub z lądu. Koszt takiej wycieczki to wydatek rzędu 200 zł.

Nie musimy jechać z biurem podróży, zawsze można podpytać swoich znajomych i zaproponować im wspólny wyjazd samochodem.

Turystyka na Islandii jest doskonale rozwinięta i każdą atrakcję możemy dopasować do swoich możliwości finansowych. Najpopularniejszą z nich jest zwiedzanie złotego kręgu tzw. Golden Circle. Ta wycieczka pozwoli zobaczyć najsłynniejsze miejsca Islandii takie jak gejzer Strokkur, który wybucha co 30 minut, jeden z najpotężniejszych wodospadów Gullfoss oraz Park Narodowy Thingvellir, gdzie będziecie mogli przejść się między płytami tektonicznymi. Koszt takiej wycieczki z biura podróży to około 370 zł. No i dorzućcie do tego mnóstwo darmowych widoczków w zimowej scenerii, a jak będziecie mieli szczęście, to zobaczycie nawet zorzę polarną.

Wszystko zależy od chęci, czasu i pieniędzy. Ale chyba każda z tych opcji jest ciekawsza od planu B w postaci „grania na konsoli”.

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP