Facebook obywatelski
Czy z mariażu celów społecznych i nowych technologii może narodzić się sukces? Wydaje się, że Internet stworzył nieograniczoną przestrzeń dla różnego rodzaju kampanii społecznych. Czy rzeczywiście tak jest?

Podobno w życiu pewne są tylko dwie rzeczy – śmierć i podatki. Jest jednak jeszcze jedna dziedzina, która śmiało może uchodzić za aksjomat codziennego życia, a są to poglądy. Od tych politycznych, które nieustannie podsycane przez media wywołują skrajne emocje, zaczynając, poprzez poglądy dotyczące religii, orientacji seksualnej, na tych odnoszących się do kultury kończąc. Jak widać, spektrum możliwych tematów do dyskusji jest ogromne. Co człowiek, to opinia. Przy takiej światopoglądowej różnorodności w pewnym momencie może się w nas narodzić potrzeba podzielenia się naszymi postulatami z (najlepiej) całym światem. Tylko powstaje pytanie, jak to zrobić?

Najlepszym przykładem obrazującym siłę Internetu, jeśli mowa o kampaniach społecznych, jest ostatnia, bardzo głośna akcja #Germandeathcamps. Jakie były jej początki?

Nowe możliwości

Z pomocą, niczym deus ex machina, przychodzi Internet. Wynalazek, który zmienił nasze życie o 180 stopni. Idąc o krok dalej, natrafimy na media społecznościowe, których celem jest budowanie sieci powiązań między ludźmi i umożliwienie im komunikacji między sobą. Mogą to być Facebook, Twitter, Instagram, a nawet Snapchat, jednym słowem do wyboru, do koloru. Raj dla wszystkich, którzy chcą się podzielić swoimi poglądami z innymi, a może nawet nakłonić ich do działania. Nic więc dziwnego, że wirtualne społeczności stały się domem dla wielu kampanii społecznych. To tutaj rodzą się największe akcje, o których często mówi Polska, Europa, a nawet świat.

#Germandeathcamps

Najlepszym przykładem obrazującym siłę Internetu, jeśli mowa o kampaniach społecznych, jest ostatnia, bardzo głośna akcja #Germandeathcamps. Jakie były jej początki? Światowe media w swoich wypowiedziach bardzo często wypaczały historię. Chociaż słowo „wypaczanie” i tak jest jednym z najdelikatniejszych, jakich można było użyć w tym kontekście. Wprost pisały, że obozy koncentracyjne to dzieło Polaków. W odpowiedzi na te kłamstwa, w czerwcu 2015 roku, przy pomocy popularnego portalu Wykop.pl została zainicjowana akcja German Death Camps. Jej formalną stroną zajęła się Fundacja Tradycji Miast i Wsi.

Obecnie na oficjalnym profilu facebookowym akcji jest ponad 30 tysięcy fanów. Co ciekawe, organizatorzy nie ograniczyli się tylko i wyłącznie do sfery wirtualnej. Niedawno banner o treści „DEATH CAMPS WERE NAZI GERMAN. ZDF APOLOGIZE!” ruszył w trasę po Europie. Dzięki temu ludzie z innych krajów mogli poznać prawdę o obozach koncentracyjnych i ich historii. W planach jest nawet podróż z bannerem po USA! Niektórzy pewnie pomyślą: po co tyle wysiłku, skoro my wiemy, jaka jest prawda. Niestety, okazuje się, że poza granicami naszego kraju panuje przekonanie, że mieliśmy do czynienia z #PolishDeathCamps, co jest wielce krzywdzące.

A Ty ile przeczytałeś książek? Trening zrobiony?

Innym typem akcji są akcje zachęcające do różnych rodzajów aktywności. Nie jest źle, jest znacznie gorzej – rzekłby pewien klasyk. Co tu dużo mówić – Polacy nie czytają. Można się bulwersować, można narzekać i przywoływać wszelkie powody takiej sytuacji, ale od gadania jeszcze nic się nie zmieniło. Na przekór badaniom udostępnionym przez Bibliotekę Narodową, w których w 2015 roku lekturę co najmniej jednej książki zadeklarowało 37% badanych, Marcin Gnat postanowił ruszyć z czytelniczą kampanią społeczną. I to nie byle jaką, bo internauta rzucił Polakom wyzwanie przeczytania 52 książek w ciągu roku.

Marcin Gnat rzucił Polakom wyzwanie przeczytania 52 książek w ciągu roku. Jeżeli dobrze liczę, to wychodzi jedna książka tygodniowo.

Jeżeli dobrze liczę, to wychodzi jedna książka tygodniowo. Dla jednych będzie to chleb powszedni, a dla innych może to być o 51 książek za dużo. Chętnych były dziesiątki tysięcy, problem w tym, że tak naprawdę nie wiadomo, ile osób rzeczywiście wzięło sobie tę inicjatywę do serca. Ale w tym wypadku liczy się nie tyle wygranie, co przede wszystkim podjęcie internetowej rywalizacji. Sukcesem jest już samo zachęcenie osób programowo nieczytających do lektury choćby kilku książek w ciągu roku.

Z drugiej strony kto jak kto, ale my studenci wiemy najlepiej, że nie samą literaturą żyje człowiek. Czasem warto wyjść i przewietrzyć głowę. Marcin Gnat zapewne również podziela tę opinię i dlatego jego kolejną inicjatywą jest „100 treningów w 2017 roku”. Cieszy się ona ogromnym zainteresowaniem, na oficjalnym wydarzeniu na FB ludzie co kilkadziesiąt minut wrzucają posty o postępach w ćwiczeniach. Niektórzy rzucają lakoniczne „14/100”, a inni dokładnie rozpisują czego dzisiaj dokonali. Super motywacja do ruszenia się sprzed telewizora!

To zaledwie ułamek wszystkich kampanii społecznych, z jakimi możemy spotkać się w Internecie. Wiele jest tych, które mają na celu pomaganie chorym i potrzebującym. Są też te dotyczące crowdfundingu na cele społeczne. Jednak pomimo swojej różnorodności łączy je jedno – słuszna idea.

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP