Czy jesteś cyfrowym NOMADĄ?
​Pustynia, wysoka temperatura, słońce i wielbłądy. Taka wizja pojawia się najczęściej, kiedy pada hasło: „nomadzi”. Jednak jak wynika z raportu „Wędrowcy. Raport o współczesnych nomadach” nie chodzi bynajmniej o afrykańskie wędrówki – telefon w kieszeni, laptop w torbie, mało bagażu i brak przywiązania do miejsca. Tak określić można znaczną część ludzi żyjących nie na pustyni, a w wielkomiejskiej dżungli. Czy ty też jesteś współczesnym nomadą?

Natalia Hatalska, autorka raportu, definiuje współczesnych nomadów jako ludzi, „którzy porzucają wygodne życie, dom, pracę na etat i przemieszczają się z miejsca na miejsce bez zapuszczania korzeni”. To najczęściej osoby w wieku od 25 do 44 lat – przedsiębiorcy, właściciele start-upów albo osoby pracujące w jednej firmie, ale wykonujące swoją pracę częściowo zdalnie.

Kim jest cyfrowy nomad?

Pojęcie „cyfrowy nomadyzm” powstało stosunkowo niedawno – pierwsze próby definicji pojawiły się w 2007 roku, a samo zjawisko związane jest z postępem technologicznym ostatnich lat. Jeśli wpiszemy na Instagramie #digitalnomad, to wyświetli się kilkaset tysięcy zdjęć ludzi z całego świata. Najczęściej będziemy mogli zobaczyć, jak siedzą na plaży, w hamaku, na lotnisku czy w dowolnym innym miejscu – z nieodłącznym laptopem i telefonem.

Nie ma obecnie żadnych dokładnych danych pozwalających realnie określić skalę tego zjawiska. Jednak jak podają autorzy raportu na konferencji DNX Global w 2015 roku oszacowano, że do 2035 roku do miana cyfrowych nomadów będzie można zaliczyć około miliarda osób na całym świecie.

Skąd ten trend?

Główną i najpowszechniejszą przyczyną jest powszechny dostęp do Internetu – dlatego cyfrowy nomadyzm jest w ogóle możliwy. Bez względu na to, czy jesteś aktualnie w Tajlandii, Stanach Zjednoczonych czy w Indiach, możesz pozostawać w ciągłym kontakcie ze współpracownikami, brać udział w spotkaniach i realizować ambitne projekty zawodowe.

Nie bez znaczenia pozostaje również rosnąca popularność samozatrudnienia i start-upów, które pozwalają na elastyczne podejście do godzin i miejsca pracy. Duża część cyfrowych nomadów pracuje na własny rachunek, więc nie jest związana godzinami pracy czy wymaganiami szefa.

Istotna jest również popularyzacja tanich linii lotniczych oraz zmniejszenie cen połączeń międzykontynentalnych. Możemy dużo łatwiej, szybciej i taniej przemieszczać się na ogromne odległości, a to sprzyja cyfrowemu nomadyzmowi.

22

Jak to się zaczyna?

Historie cyfrowego nomadyzmu i szukania ciekawych miejsc na świecie mają wiele różnych początków. „Kiedy skończyłam 20 lat, postanowiłam wyprowadzić się do Anglii. Przygoda, pobyt na chwilę zmieniły się w 10 lat ustatkowanego życia. Pracowałam w Londynie i nie lubiłam swojej pracy. Gdy pojechałam pierwszy raz do Tajlandii, nagle uświadomiłam sobie, że można inaczej. Wtedy przeprowadziłam ważną dla mnie rozmowę, powiedziałam komuś, że zawsze chciałam żyć z pisania i usłyszałam: I gdzie jest problem? Po prostu zacznij to robić” – opowiada na łamach raportu Joanna Szreder (TheBlondTravels.com). Wspólnym mianownikiem łączącym cyfrowych nomadów jest wielkie przywiązanie do wolności i niezależności, a także pasja do tego, co robią. Jak wypowiada się na łamach raportu Ian Sandres (Nexpat.net): „Moja praca jest jednocześnie moją pasją i umożliwia mi tworzenie nowych rzeczy od podstaw, więc postanowiłem połączyć ją z kolejną, czyli podróżami i możliwością życia za granicą”.

Główna idea jest taka, że zarabiamy tam, gdzie dobrze nam płacą, a mieszkamy tam, gdzie jest niedrogo i fajnie” – mówi Justyna Fabjańczyk z CyfrowiNomadzi.pl

Niezależnie, ale wspólnie?

Choć większość cyfrowych nomadów pracuje w zawodach, w których sami kierują swoją pracą – można wśród nich wyróżnić blogerów, dziennikarzy, specjalistów IT – wygląda na to, że idea wspólnej pracy jest im bliska. Na całym świecie powstają coworkingi, czyli przestrzenie, w których można wynająć miejsce do pracy (biurko lub osobny pokój) na godziny, określone dni albo na stałe. Takie miejsca oferują wszystkie udogodnienia tradycyjnego biura takie jak sale konferencyjne, dostęp do drukarki czy do sali konferencyjnej. „Największym atutem była dla mnie cała otoczka mentoringowa i możliwość rozmów z różnymi specjalistami z szerokich dziedzin – od przedstawicieli brandingu, marketingu, analiz, HR po osoby prowadzące swoje firmy. Ważne było dla mnie również otaczanie się ludźmi, którzy mieli podobny czas w życiu, też próbowali rozkręcić swój biznes, wspierali w trudniejszych momentach” – wypowiada się w raporcie Piotr Białobrzeski, przedsiębiorca i start-upowiec.

Natomiast Michał Majewski (PublishSoSimply) dodaje: „Moja firma ma advisorów w Stanach i developerów w Gdańsku i funkcjonuje dobrze. Dzięki Internetowi nie czujemy potrzeby posiadania faktycznego biura gdziekolwiek. Nie chcemy patrzeć na to, czy znajdziemy odpowiednich ludzi w Poznaniu czy w Warszawie, gdyż możemy funkcjonować lepiej, mając właśnie taką otwartą i rozbitą strukturę. Plusem coworku jest dla mnie takie all–in–one. Nie przejmujesz się drobiazgami: jest biurko, Internet, ale i kawa, woda, drukarka, nie trzeba dbać o gaz i prąd. Jest jedna faktura i społeczność”.

Jeśli wpiszemy na Instagramie #digitalnomad, to wyświetli się kilkaset tysięcy zdjęć ludzi z całego

Co mówią o sobie współcześni nomadzi?

„Cyfrowy nomadyzm według mnie jest wynikiem nałożenia się na siebie kilku zjawisk. Główna idea jest taka, że zarabiamy tam, gdzie dobrze nam płacą, a mieszkamy tam, gdzie jest niedrogo i fajnie” – twierdzi cytowana w raporcie Justyna Fabjańczyk (CyfrowiNomadzi.pl). Wtóruje jej Tomasz Maciejewski (JakWygraćZycie.pl): „Dla mnie współczesny nomadyzm to możliwość wykorzystania tego, że pracuje się zdalnie do tego, by przez jakiś czas móc nazywać domem miejsca, w których się jest. Mnie ta możliwość fascynuje”.

Praca i wakacje

Firmy coraz chętniej i częściej umożliwiają swoim pracownikom pracę zdalną. Wśród bonusów dla przyszłych pracowników (jakimi kiedyś były np. karnety na siłownię), szczególnie z branż sektora IT, pojawia się możliwość pracy zdalnej z dowolnego miejsca na świecie.

Rośnie również popularność tzw. workation (z ang. work + vacation), czyli łączenia płatnej pracy z jednoczesnym spędzaniem wakacji. Na czym to polega? Wyobraź sobie, że cały zespół lub wręcz cała firma wyjeżdża na tydzień, choćby do Tajlandii. W tym czasie cały zespół normalnie pracuje, ale też odpoczywa, zwiedza i lepiej się poznaje. Brzmi abstrakcyjnie? Na łamach raportu możemy znaleźć wypowiedź Wojtka Szwajkiewicza, uczestnika takiej formy łączenia pracy i wakacji: „Cały czas mam świadomość, że zrobiliśmy rzecz unikalną na skalę przynajmniej europejską (jeśli nie światową). Relokacja tak dużego zespołu (ponad 30 osób) na cały miesiąc to spore wyzwanie; mało firm na świecie się na nie zdecydowało. Z „pracujących wakacji” korzystają zazwyczaj pojedyncze osoby lub kilkuosobowe zespoły, choć sam trend z roku na rok zdobywa coraz większą popularność. Mimo że wciąż jeszcze omawiamy wyjazd z zespołem, już wiemy, że pracownicy – zarówno w trakcie indywidualnych rozmów, jak i anonimowej ankiety – ocenili wyjazd jako niezwykle udany. Natomiast statystyki, które prowadzimy na temat czasu pracy oraz efektywności pracowników pokazują, że podczas wyjazdu wszyscy pracowali więcej i efektywniej. Nie pojawiły się żadne niespodziewane problemy z projektami czy w relacjach z klientami, a członkowie zespołu naprawdę mocno się zżyli i zdecydowanie bliżej się poznali. Jesteśmy doskonałym przykładem, że można pracować z każdego miejsca na świecie i łączyć to z wypoczynkiem”.

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP