Co wkurza najemców? Wynajem mieszkania oczami lokatorów (4/5)
„Właściciel mieszkania nie oddał 2.5 tysiąca kaucji, bo zostawiłam puszkę piwa w lodówce i powiedział że „mieszkanie jest po libacji”. Przychodził w środku dnia, bo miał klucz i sprawdzał jak wygląda mieszkanie, nawet nie pukał."

Niespodziewane wizyty i kaucja nie do odzyskania

Jakie relacje panują między najemcami a wynajmującymi? Choć ponad połowa ankietowanych przyznaje, że nigdy nie zdarzyło im się wejść w konflikt z właścicielem mieszkania, co piąta osoba ma na koncie burzliwe relacje. Dla blisko 15% najemców okazały się one problemem nie do przejścia, który zmusił ich do przeprowadzki.

W naszym badaniu zapytaliśmy respondentów, co najbardziej irytuje ich w podejściu właścicieli oraz zasadach, jakie ustalają w wynajmowanych mieszkaniach. Co trzeci najemca narzeka na zatajanie usterek i niedogodności (kłopoty wychodzą na jaw dopiero po podpisaniu umowy i przeprowadzce), a co czwarty na nieplanowane wizyty kontrolne i naruszanie prywatności. Choć właściciel ma oczywiście prawo do regularnego sprawdzania stanu technicznego mieszkania, wizyty za każdym razem powinny być uzgodnione przez obie strony.

Niepokoić może fakt, że aż jedna czwarta najemców napotyka na problemy z odzyskaniem kaucji. Nie szanujemy wynajmowanych mieszkań, czy może to właściciele tak często nie potrafią rozstać się z wpłaconym depozytem? Dla ponad 28% badanych utrapieniem są z kolei kwestie obyczajowe: zakaz zapraszania znajomych czy przenocowania partnerki lub partnera.

1

Po tygodniu od ustalenia wynajmu telefon z odmówieniem wynajmu mieszkania, ponieważ ksiądz właścicielce zabronił (z chłopakiem nie jesteśmy małżeństwem). Stwierdzenie, że przejdzie na nią „nasz grzech mieszkania przed ślubem”.

Właściciel mieszkania nie oddał 2.5 tysiąca kaucji, bo zostawiłam puszkę piwa w lodówce i powiedział że „mieszkanie jest po libacji”. Przychodził w środku dnia, bo miał klucz i sprawdzał jak wygląda mieszkanie, nawet nie pukał. W połowie najmu dostałam informację, że miesięcznie mam płacić 850 zł za „użytkowanie windy”, bo jest droga w utrzymaniu. Mieszkałam na pierwszym piętrze i użyłam jej raz – przy wyprowadzce.

Raz wynajmowałem mieszkanie, w którym właściciel ukrył pod płytami gipsowymi zaawansowanego grzyba. Gdy po paru latach grzyb się ujawnił i zażądałem generalnego remontu, w odpowiedzi dostałem środek do spryskania go, który miałby zapewnić wrażenia estetyczne na kilka lat. O zdrowiu nie było mowy z jego strony. Kilka dni później znalazłem nowe mieszkanie, a tamto podobno jest wystawione na sprzedaż.​


Wpis pochodzi z bloga: https://www.morizon.pl/blog/wynajem-mieszkania-oczami-najemcow/

Zaufali nam

© 2017 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP